<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>&#34;SILVA RERUM&#34; &#187; medycyna</title>
	<atom:link href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/tag/medycyna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl</link>
	<description>Wydawnictwo Naukowe</description>
	<lastBuildDate>Mon, 25 Mar 2024 09:46:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.8.1</generator>
	<item>
		<title>Prof. E. Krajewska-Kułak: „Jaki jest sens doświadczeń z wykorzystaniem zwierząt?&#8230;”</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-e-krajewska-kulak-jaki-jest-sens-doswiadczen-z-wykorzystaniem-zwierzat/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-e-krajewska-kulak-jaki-jest-sens-doswiadczen-z-wykorzystaniem-zwierzat/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2021 08:42:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[badania na zwierzętach]]></category>
		<category><![CDATA[E. Krajewska-Kułak]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[zwierzęta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5639</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z prof. Elżbietą Krajewską-Kułak z </strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z prof. Elżbietą Krajewską-Kułak z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. </strong></p>
<ul>
<li><strong>Jest Pani Profesor inicjatorką i redaktorem naukowym kierującym zespołem naukowców, którzy napisali książkę o badaniach i eksperymentach na zwierzętach. To bardzo trudny, ale zarazem ważny temat, jednak pomijany w badaniach i publikacjach, dlaczego?</strong></li>
</ul>
<p>Tak, miałam ogromną przyjemność pracować z gronem osób, które zechciało pochylić się na problemem badań i eksperymentów na zwierzętach. Jest to temat bardzo ważny, ale jednocześnie trudny, kontrowersyjny, będący swoistym „tabu”, rodzącym wiele pytań np. Czy powinno się przeprowadzać eksperymenty na zwierzętach? Czy badania takie są prowadzone w imię postępu, dla rozwoju nauki, tzw. dobra człowieka, czy wyłącznie           z czystej ciekawości? Czy budzą etyczne oraz praktyczne zastrzeżenia? I wiele innych. Jedno jest pewne, w obecnych czasach badania z użyciem zwierząt budzą skrajne emocje, a ocena potrzeby ich przeprowadzania stwarza podłoże konfliktu moralnego, społecznego… Każdy eksperyment to przecież sprzeczność interesów – z jednej strony życie, zdrowie i cierpienie zwierząt, istot przecież czujących, a z drugiej nadzieja na postęp, nowe, lepsze np. procedury medyczne, leki. A przecież wykazano, że wiele zwierząt posiada też zdolności przypisywane dotychczas wyłącznie ludziom (takie jak umiejętność rozpoznania siebie w lustrze i używania narzędzi, empatia).</p>
<p>W piśmiennictwie coraz częściej zwraca się uwagę, że doświadczenia na zwierzętach nie mogą zastąpić badań medycznych i pomóc w leczeniu ludzkich chorób, na co ma wpływ odmienność gatunkowa między ludźmi i zwierzętami oraz to, że każdy gatunek funkcjonuje w zupełnie inny sposób (na podstawie typowej fizjologii i indywidualnego kodu genetycznego). Organizmy ludzkie i zwierzęce, ze względu na wspomniane różnice, mogą bowiem reagować inaczej na dane substancje czy czynniki zewnętrzne. Różne gatunki zwierząt reagują w odmienny sposób na jednakowe czynniki &#8211; to co może zabić mysz, może tak nie zadziałać na kota, a dla człowieka może powodować efekty uboczne. Nie można zapominać, że ma na to wpływ także wiek zwierzęcia, stres wywołany warunkami laboratoryjnymi czy jego dieta. Za przykład może posłużyć np. cyjanek potasu &#8211; jedna z najbardziej niebezpiecznych trucizn dla ludzi, a w przypadku królików, przyjęcie nawet podwójnej relatywnej (proporcjonalnej do masy ciała) dawki tej substancji nie spowoduje ich zgonu. Podobnie jest z myszami, które znoszą dawkę równą 700% śmiertelnej dawki dla człowieka, bez skutku w postaci śmierci. Rodzi się więc kolejne pytanie, jaki jest więc sens doświadczeń z jego użyciem i wykorzystaniu zwierząt?</p>
<ul>
<li><strong>Kto stworzył zespół autorów tej pozycji, jakie dziedziny nauki reprezentują i co wnieśli do tej książki?</strong></li>
</ul>
<p>Zespół autorski pozycji stanowią nauczyciele akademiccy, naukowcy, którym problem eksperymentów na zwierzętach nie jest obcy, chociażby z własnych zawodowych doświadczeń z okresu studiów i pracy naukowej. Są wśród nich lekarze, farmaceuci, pielęgniarki, psycholodzy, kosmetolodzy, prawnicy, etycy, filozofowie &#8211; pracownicy Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Uniwersytetu Jagielloński w Krakowie, Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu w Białymstoku, Uczelni Łazarskiego w Warszawie, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytetu Zielonogórskiego, Szkoły Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, Wyższej Szkoły Medycznej w Białymstoku, Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży, Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Taki skład autorski jest w moim odczuciu gwarancją wieloaspektowego podejścia do problemu.</p>
<ul>
<li><strong>Jakie wnioski? Czy współczesna medycyna mogłaby się obejść bez badań na zwierzętach?</strong></li>
</ul>
<p>Generalnie można stwierdzić, że mimo rozwoju nauki oraz pogłębiania się wrażliwości ludzi na dobro istot żyjących, eksperymenty na zwierzętach nadal stoją i wydaje mi się, że nadal będą stać, na czele zagadnień budzących kontrowersje. Nikt bowiem w 100% nie zagwarantuje, że odkrycia naukowe osiągnięte dzięki pracy na zwierzętach można by przeprowadzić inną drogą, bez ich udziału. Na znaczną część ważnych naukowych dokonań ewidentnie wpływ miały właśnie badania na zwierzętach. Niestety aktualny rozwój nauki nie pozwala na całkowite odejście od tego typu doświadczeń. Łukasz Żukowski z Uniwersytetu we Wrocławiu, uważa że „(…) z punktu widzenia filozofii dobrostanu zwierząt, najbardziej zasadny byłby całkowity zakaz wykorzystywania zwierząt do celów doświadczalnych (…) biorąc jednak pod uwagę trudności w walce o prawa zwierząt oraz ewolucyjny charakter doskonalenia prawa, należy kierować się zasadą &lt;jeśli nie możesz zrobić tego, co powinieneś, powinieneś zrobić to, co możesz&gt; i zabiegać o stopniowe przesu­wanie granic wszelkich możliwych kompromisów legislacyjnych we właściwą stronę, tzn. minimalizacji obecności tego typu procedur, minimalizacji cierpienia zwierząt biorących w nich udział, jak również doskonalenia metod nadzoru nad ich przeprowadzaniem”. Polskie prawodawstwo, uznając poglądy przeciwników i zwolenników doświadczeń na zwierzętach, wskazuje etyczny i prawny kompromis, łagodzący opisane kontrowersje. Aktualne przepisy prawne, które dotyczą ochrony zwierząt poddawanych eksperymentom, obligują bowiem do pogodzenia interesów człowieka z dobrem zwierząt doświadczalnych i wyłączenia etycznych nadużyć wobec nich. Jednakże m<strong>nogość lat prowadzenia testów na zwierzętach</strong> <strong>nie dało jednoznacznie wartościowych rezultatów</strong>, które pozwoliłyby z czystym sumieniem powiedzieć, że testy na zwierzętach są niezbędne. Warto w tym miejscu nadmienić, że dziś istnieją już nowoczesne metody niewymagające udziału zwierząt w eksperymentach, jest wiele alternatywnych metod. Z raportu amerykańskiego The Physicians Committee for Responsible Medicine wynika, że istnieją metody naukowe bez użycie zwierząt, których wyniki są precyzyjniejsze, tańsze i mniej czasochłonne, niż tradycyjne metody oparte na testach na zwierzętach, o czym także piszemy w naszej książce.</p>
<ul>
<li><strong>A co z moralną stroną badań na zwierzętach? Przecież ludzie odebrali zwierzętom laboratoryjnym szansę na normalne życie?</strong></li>
</ul>
<p>Część społeczeństwa popiera używanie zwierząt w celach naukowych, inna grupa jest temu przeciwna. Uważa ona, że nie można za żadną cenę poświęcać żywych organizmów i dodatkowo akcentuje, że podczas ich eksploatacji w badaniach naukowych są one zazwyczaj źle traktowane. Osobiście myślę, że każdy powinien przeczytać książkę „<em>Zoopolis. Teoria polityczna praw zwierząt</em>” Donaldsona Sue i Kymlickiej Will oraz „Wyzwolenie zwierząt” Petera Singera. Singer w swojej napisał np. między innymi „(…) dzisiaj zapewne już nie tak wielu psychologów oświadczyłoby z dumą, że ich praca nie ma nic wspólnego z ludzkim umysłem. Niemniej wiele eksperymentów na szczurach ma sens jedynie wtedy, jeśli przyjąć, że ich autorów rzeczywiście interesuje wyłącznie zachowanie się szczurów i że nie zależy im na tym, by dowiedzieć się czegoś o człowieku. Co jednak wtedy usprawiedliwiałoby tak wiele cierpienia?”.</p>
<p>Niestety eksperymenty na zwierzętach są prowadzone nie tylko w zamkniętych laboratoriach, ale także na wielu uczelniach. W wielu krajach, nie tylko koncerny farmaceutyczne i kosmetyczne, prywatne inwestycje, ale także agencje rządowe sponsorują badania na zwierzętach, co utrudnia wprowadzenie przepisów regulujących takie doświadczenia.</p>
<p>A moralna strona? Monteskiusz kiedyś stwierdził „Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach” i coś w tym jest. Np. prawo amerykańskie zabrania zabić swojego psa, lecz naukowcy mogą bezkarnie powodować takie same obrażenia u zwierząt doświadczanych i nikt nie sprawdza, czy przynosi to jakieś korzyści. Bada się również bydło, by uzyskać lepsze mięso, krowy &#8211; by dawały więcej mleka, owce &#8211; by uzyskać na potrzeby przemysłu lepszą wełnę. Gdy chodzi o zysk, nie ma granic… Najczęstszym argumentem naukowców prowadzących eksperymenty na zwierzętach jest to, że jeden eksperyment może uratować tysiące ludzi… ale czy to jest tylko jeden eksperyment? Raczej rzadko…</p>
<p>Nie wszystko jest takie proste, niestety. Z jednej strony podkreśla się, że człowiek jest zobligowany do roztaczania nad zwierzętami swojej ochrony i opieki. Z drugiej jednak &#8211; że ma prawo do wykorzystywania ich do zaspokojenia własnych potrzeb. Czy więc jednak eksperymenty na zwierzętach, szczególnie te powodujące u nich ból i cierpienie, są usprawiedliwione z etycznego punktu widzenia np. wtedy, gdy stanowią racjonalny czynnik jedyny, niezbędny i konieczny dla celów badawczych?</p>
<p>Wiele osób wykonujących eksperymenty na zwierzętach ma w domu swoje własne? Czy oddało by je do laboratorium? Singer w swojej książce stawia pytanie „czy naukowcy byliby skłonni przeprowadzić eksperymenty na półrocznej ludzkiej sierocie, jeśli to mogłoby uratować setki istnień ludzkich (….)” oraz „(…) w końcu dziś wiemy już, że dorosłe małpy, psy, szczury i inne zwierzęta, są tak samo wrażliwie na ból jak ludzkie niemowlę”? Ale na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam…</p>
<p>Niestety, w chwili obecnej raczej trudno by było ustalić takie prawo, które ewidentnie zapobiegłoby testom na zwierzętach. Można je wyeliminować jedynie potwierdzając ich nieistotność, ujawniając, co się dzieje za ścianami laboratoriów, nie kupując produktów testowanych na zwierzętach, odmawiając uczestnictwa w nietycznych eksperymentach.</p>
<ul>
<li><strong>Pisaliście także o najbardziej absurdalnych badaniach na zwierzętach…</strong></li>
</ul>
<p>Niestety takie się zdarzają. Na Uniwersytecie w Nowym Jorku np. prowadzono badania po 6 godzin dziennie, przez 5 dni w tygodniu, przez 10 tygodni i wystawiano 42 koguty na ekspozycję ETS (dym tytoniowy wdychany z otoczenia). Następnie ptaki zabijano i badano wpływ dymu na rozwój oznak chorób serca. Z kolei na Uniwersytecie Kalifornijskim 64 króliki karmiono pokarmem bogatym w cholesterol tylko po to, aby zwiększyć u nich zagrożenie chorobami serca. Były one także eksponowane na ETS z papierosów Marlboro, po 6 godzin dziennie przez 10 tygodni. Potem również je zabijano i badano oznaki miażdżycy<strong>.</strong> Z kolei na Uniwersytecie Południowej Karoliny działaniu dymu tytoniowego poddano psy, aby zbadać rozmieszczenie osadów dymu w płucach. A ptaki?&#8230; Obcina się ptakom dzioby i nakłada specjalne aparaty inhalujące, tylko po to aby po raz kolejny udowodnić że opary nikotynowe ewidentnie szkodzą zdrowiu. Można wspomnieć w tym miejscu o talidomidzie, chyba najsłynniejszym środku, który spowodował nieprzewidziane skutki negatywne u człowieka, a który przed dopuszczeniem do użycia intensywne testowany na zwierzętach. Niestety nawet kiedy już podejrzewano, że wywołuje deformacje u ludzi, testy laboratoryjne na ciężarnych psach, kotach, szczurach, małpach, chomikach oraz drobiu nie wykazały działania teratogennego. Nie można też zapomnieć o tym, że niektóre badania mogą wręcz doprowadzić do rezygnacji z pewnych środków &#8211; szkodliwych dla zwierząt, jak np. penicylina – jej najmniejsza dawka zabija morskie świnki i chomiki, więc ze względu na negatywne skutki testów na zwierzętach powinna być niedopuszczone do obiegu. Przykłady by można mnożyć, a więcej o tym w naszej książce.</p>
<ul>
<li><strong>Głośno było o badaniach na małpach, którym wpuszczano do płuc spaliny, by wykazać, że nowoczesne silniki samochodowe są mniej szkodliwe od starszych generacji. Wyniki nie były zadowalające, badania chciano zniszczyć, ale media się o nich dowiedziały. Małpy uśpiono, a na firmę Volkswagen spadły gromy. Ale przecież tego typu badań nie brakuje. </strong></li>
</ul>
<p>Niestety, to prawda, obecnie testuje się na zwierzętach nawet wodę do picia, nasiona goi, pestycydy, produkty przemysłowe, środki chemiczne gospodarstwa domowego (np. wybielacze, płyny do czyszczenia kuchenek, odmrażacze), płyny hamulcowe, środki owadobójcze, barwiące spreje choinkowe, smar do zamków błyskawicznych, a nawet świece sakralne. Zakrapia się zwierzętom oczy chemicznymi środkami bojowymi. Zmusza się je do połykania różnych substancji, w tym niejadalnych (np. szminki, papier). Ukrywa się te substancje  np. w pokarmie, a jak jest problem z jego pobraniem przez zwierzę, wprowadza się przymusowe karmienie doustnie lub przez sondę żołądkową. Etap badań wiwisekcyjnych przechodzi również większość past do zębów. Testy standardowe trwają ok. dwóch tygodni dni, ale są i takie, które mogą trwać nawet kilka miesięcy, niestety, o ile zwierzęta tak długo przeżyją. Są też i takie głosy, traktujące jako błędne społeczne przekonanie o tym, iż to eksperymenty przyczyniły się do największego cierpienia zwierząt, a ich zakaz spowoduje znaczącą poprawę w ich traktowaniu, za przykład wskazując ogromne liczby zwierząt hodowane celem spożycia przez ludzi.</p>
<ul>
<li><strong>Badania i eksperymenty w krajach azjatyckich czy afrykańskich są poza wszelką kontrolą. Aż strach pomyśleć, co tam się musi dziać.</strong></li>
</ul>
<p>Mimo że w 2006 roku Ministerstwo Nauki i Technologii w Chinach wydało Wytyczne dotyczące humanitarnego traktowania zwierząt laboratoryjnych, to testowanie kosmetyków na zwierzętach nie jest zabronione, a w niektórych przypadkach nawet obowiązkowe. Kosmetyki zagraniczne, aby mogły być dopuszczone do obrotu na terenie Chin, muszą przejść obowiązkową procedurę, której jednym z elementów jest przeprowadzenie testów na zwierzętach. W związku z tym firmy europejskie, aby rozszerzyć działalność na rynek chiński muszą przeprowadzić testy na zwierzętach. Szacuje się, że w Chinach nadal używa się średnio od 12 do 13 milionów zwierząt laboratoryjnych rocznie. Wiele międzynarodowych instytucji badawczych i przedsiębiorstw, z powodu restrykcyjnych przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt laboratoryjnych, zwraca się do laboratoriów z Chin jako miejsca zlecania testów na zwierzętach oraz jako rynku zakupu zwierząt badawczych. Z jednej wiec strony, niektóre państwa wprowadzają uregulowania prawne odnośnie eksperymentów na zwierzętach, a z drugiej – są na to otwarte drzwi w innych krajach…</p>
<ul>
<li><strong>Najbardziej absurdalne są chyba właśnie badania firm kosmetycznych, bo to nie jest ludzkości niezbędne, a dostarcza ogromu cierpień zwierzętom, trzymanym w klatkach i laboratoriach. Więc po co?</strong></li>
</ul>
<p>Pierwsze testy na zwierzętach sięgają już starożytnej Grecji, były bowiem w kręgu zainteresowań Arystotelesa i Erasistratosa. Za ojca wiwisekcji uznaje się natomiast rzymskiego lekarza Galena, który przez badania świń i małp stworzył obraz ludzkiej anatomii. Masową skalę badania na zwierzętach przybrały w XX wieku i był to efekt rozkwitu zinstytucjonalizowanej nauki, której funkcjonowanie zaczęło wymagać z jednej strony ciągłego generowania i publikowania wyników, a z drugiej upowszechnienia rynku różnego rodzaju produktów wymagających testów bezpieczeństwa i skuteczności, m.in. przemysłu farmaceutycznego, chemicznego i kosmetycznego. Ma to swoje ujemne skutki. Kosmetyki i inne środki chemiczne są np. często wpuszczane do oka zwierzęcia bez znieczulenia, a zwierzę, np. królik jest wkładane do specjalnej maszyny uniemożliwiającej mu poruszenie się czy podrapanie w oko. Takie testy mogą trwać nawet kilka tygodni, a każdego dnia powtarzana jest jakaś czynność, która powoduje ogromne cierpienie zwierzęcia. Im dłużej oko królika wytrzyma obecność szamponu na spojówce, tym szampon okazuje się &#8222;przyjaźniejszy&#8221;. Na zwierzętach wykonuje się wiele innych toksykologicznych prób, np. zmusza zwierzę do wdychania sprejów, oparów i gazów. Często zwierzęta goli się i umieszcza testowany preparat na ich skórze, następnie się je unieruchamia, aby nie mogły ingerować w „miejsce doświadczenia”. Ogolone z sierści, po nałożeniu filtrów trafiają pod lampy kwarcowe, aby ocenić skuteczność środków chroniących skórę w czasie opalania. W tym czasie ich skóra ulega podrażnieniu, swędzi, krwawi, pokrywa się okropnymi pęcherzami&#8230; Tak testuje się dezodoranty, toniki kosmetyczne, płyny do kąpieli, środki depilujące, cienie do oczu, olejki do opalania, lakier do paznokci, tusz do rzęs, lakier i farby do włosów. Nie dziwię się więc, że pojawiają się wątpliwości, czy <strong>takie badania mają sens.</strong></p>
<ul>
<li><strong>Jakie zwierzęta są zwykle wykorzystywane do badań? Czy często psy, koty, małpy?</strong></li>
</ul>
<p>Gatunek lub klasyfikacja zwierząt wykorzystywanych do testów w dużej mierze zależy od celu eksperymentu. Gryzonie (myszy, szczury) są wykorzystywane do eksperymentów naukowych, stanowiąc obecnie około trzech czwartych wszystkich zwierząt poddawanych testom. W badaniach naukowych na szeroką skalę wykorzystywano również naczelne inne niż ludzie, zwłaszcza szympansy i rezusy. Są też badania na ptakach, gadach, płazach i rybach. Na przykład ryba kryjąca się pod nazwą Danio pręgowany, szybko rozmnażająca się, łatwa w utrzymaniu i praktycznie przezroczysta, a zawierająca 70% genów występujących u ludzi, służy do badań nad chorobami człowieka i rozwojem embriologicznym.</p>
<ul>
<li><strong>Co po badaniach dzieje się ze zwierzętami?</strong></li>
</ul>
<p>Zależy to od rodzaju badania. Niestety niektóre kończą się tragicznie. The Humane Society opublikowało nawet dane sugerujące, że na zakończenie doświadczeń zwierzęta są zazwyczaj zabijane przy użyciu takich metod, jak ścięcie głowy, skręcenie szyi i uduszenie, często bez uśmierzania bólu.</p>
<ul>
<li><strong>Pani Profesor też kiedyś pracowała na zwierzętach, jak to Pani wspomina? </strong></li>
</ul>
<p>Tak, wprawdzie to dawne czasy, ale takie badania prowadziłam, na myszkach i szczurach. Ostatnie były w 1998 roku, w związku z moją habilitacją. Staram się do tego tematu nie wracać. Takich badań już nie prowadzę i nie będę prowadzić. To moja świadoma decyzja. Traktuję to jako jedno z doświadczeń na drodze naukowej, w myśl hasła przewodniego naszej książki „(&#8230;) zwierzęta w naszym życiu nie zjawiają się bez powodu: udzielają nam nauk o tym, jak zostać lepszym człowiekiem” (Cesar Millan, Zaklinacz psów)</p>
<ul>
<li><strong>Czy naukowcy, badacze, mają jakiekolwiek refleksje związane z cierpieniem zwierząt? Czy traktują je tylko instrumentalnie, jak badacz wobec „obiektu”?</strong></li>
</ul>
<p>Myślę, że większość współczesnych naukowców prowadzących eksperymenty na zwierzętach nie traktuje ich instrumentalnie, chociaż i tacy się pewnie zdarzają. Sprzyja temu wprowadzenie w Polsce dyrektyw UE, ponieważ jesteśmy członkiem Wspólnoty Europejskiej. Warto jednak podkreślić, że już przed ich przyjęciem było u nas restrykcyjne prawo dotyczące zwierząt laboratoryjnych i doświadczalnych w porównaniu z wieloma krajami UE. Od 2000 roku działają u Polsce komisje etyczne, które wydają zgodę na badania na zwierzętach i kontrolują wykonywanie doświadczeń. Nad badaniami w Polsce czuwa Krajowa Komisja Etyczna, której lokalne oddziały mają kontrolę nad tym, jakie testy można prowadzić. Członkami komisji są lekarze, naukowcy, prawnicy, etycy oraz obrońcy praw zwierząt. Ciekawe wyniki uzyskał prof. Andrzej Elżanowski (Wydział Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, Polskie Towarzystwo Etyczne) stwierdzając, że badacze często nie są etycznie przygotowani do należytego wykonywania swojej działalności. Głównymi sposobami radzenia sobie ze stresem i poczuciem winy są przykładowo: postrzeganie zwierząt używanych do badań jako „modeli” różniących się od zwierząt towarzyszących czy dzikich, eufemizacja zabijania i demonizacja obrońców praw zwierząt. Profesor wykazał jednak także, że naukowcy zaangażowani w doświadczenia na zwierzętach, w porównaniu z przeciętnymi ludźmi, w dużo większym stopniu akceptowali eksploatację zwierząt na innych polach (np. dla rozrywki). Powyższe sugeruje konieczność zmian w sposobie edukacji uczestników niektórych kierunków studiów oraz etyki zawodowej naukowców. Już ponad pół wieku temu zoologowie William Russell i Rex Burch zasugerowali, że eksperymenty powinny stać się bardziej humanitarne dzięki przestrzeganiu zasady 3R (ang. restrict, refine, replace) – ogranicz testy na zwierzętach, dopracuj eksperymenty i korzystaj z najlepszej i najnowszej technologii. Wierzę, że naukowcy pracujący ze zwierzętami te zasady przestrzegają.</p>
<ul>
<li><strong>Jak przebiegały prace nad tym tematem, przecież niełatwym z etycznego punktu widzenia dla każdego z autorów?</strong></li>
</ul>
<p>Dzięki wspaniałemu zespołowi, z jakim mi przyszło pracować, prace przebiegały sprawnie. Jaki jest ich efekt – ocenią czytelnicy. Żywimy nadzieję, że znajdą w tej książce odpowiedź na pytania: Czy mamy prawo wykorzystywać zwierzęta w eksperymentach? Czy w jakiejkolwiek ustawie są wzmianki o tym, że takie badanie jest wymagane, aby produkt mógł wejść do obiegu na rynek (chyba że to lek lub chemikalia)? Czy są sprecyzowane metody, jakimi dany środek ma zostać przebadany, aby mógł się znaleźć w sprzedaży? Co tak naprawdę daje ludzkości jakikolwiek test na zwierzęciu? Jaka jest świadomość społeczna na temat tego, co się robi ze zwierzętami – nie tylko w laboratoriach, ale też np. w hodowlach i rzeźniach? Czy Zwierzęta mają Duszę i Samoświadomość? Jakie relacje łączyły i łączą ludzi ze zwierzętami? Czy zwierzęta mają jakieś prawa? Czy ktoś o te prawa walczy?</p>
<p>W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim autorom oraz Wydawnictwu Silva Rerum, za pracę non profit przy powstawaniu tej pozycji oraz tego, że 10% wszystkich zysków ze sprzedaży zostanie przekazane na cele statutowe Stowarzyszenia Pro Salute sprawującego na co dzień opiekę nad dziećmi z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Zachęcam więc gorąco do zakupu i lektury książki.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę oraz za przekazane zdjęcia.</strong></p>
<p><strong>Pytania zadawała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Link do zapowiedzi wydawniczej:</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/zapowiedz-wydawnicza-ksiazka-o-eksperymentach-i-badaniach-na-zwierzetach/">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/zapowiedz-wydawnicza-ksiazka-o-eksperymentach-i-badaniach-na-zwierzetach/</a></p>
<p>Bronek &#8211; pies dra Andrzeja Guzowskiego, stały gość w naszym Zakładzie</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Bronek-pies-Andrzeja-Guzowskiego-staly-gosc-w-naszym-Zakaldzie.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5641" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Bronek-pies-Andrzeja-Guzowskiego-staly-gosc-w-naszym-Zakaldzie-202x300.jpg" alt="" width="202" height="300" /> </a></p>
<p>Pies terapeuta na jednej z naszych konferencji Życiodajna śmierć pamięci Elizabeth Kuebler Ross</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Pies-terapeuta-na-jednej-z-naszych-konferencji-Zyciodajna-smierc-pamieci-Elizabeth-Kublre-Ross.jpeg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5642" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Pies-terapeuta-na-jednej-z-naszych-konferencji-Zyciodajna-smierc-pamieci-Elizabeth-Kublre-Ross-234x300.jpeg" alt="" width="234" height="300" /></a></p>
<p>Z Lulą ze schroniska, którą teraz mamy</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Z-lula-ze-schroniska-ktora-teraz-mamy.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5643" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/Z-lula-ze-schroniska-ktora-teraz-mamy-181x300.jpg" alt="" width="181" height="300" /></a></p>
<p>Z Batmankiem, pieskiem córci i Elmo, już za &#8222;tęczowym mostem&#8221;</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/z-Batmankie-pieskiem-corci-i-Elmo-juz-za-teczowym-mostem.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5644" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/08/z-Batmankie-pieskiem-corci-i-Elmo-juz-za-teczowym-mostem-238x300.jpg" alt="" width="238" height="300" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-e-krajewska-kulak-jaki-jest-sens-doswiadczen-z-wykorzystaniem-zwierzat/' data-emailit-title='Prof. E. Krajewska-Kułak: „Jaki jest sens doświadczeń z wykorzystaniem zwierząt?&#8230;”'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-e-krajewska-kulak-jaki-jest-sens-doswiadczen-z-wykorzystaniem-zwierzat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prof. J. Zajkowska: Trzeba wierzyć w naukę, rzetelną wiedzę, a nie fake-newsy</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-zajkowska-trzeba-wierzyc-w-nauke-rzetelna-wiedze-a-nie-fake-newsy/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-zajkowska-trzeba-wierzyc-w-nauke-rzetelna-wiedze-a-nie-fake-newsy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2021 15:30:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Covid-19]]></category>
		<category><![CDATA[J. Zajkowska]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[wirusy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5342</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Joanną Zajkowsk</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Joanną Zajkowską, Klinika Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB, Białystok.</strong></p>
<ul>
<li><strong> Jak obecnie wygląda sytuacja pandemiczna? Czy można powiedzieć o opanowaniu wirusa i pandemii?</strong></li>
</ul>
<p>Globalnie nadal mamy pandemię, która w tej chwili najbardziej widoczna jest w krajach azjatyckich, Indiach. W Polsce i Europie po wiosennej fali zachorowań obserwujemy systematyczny spadek zachorowań, jednak czy jest to już ogon epidemii, czy jeszcze będą kolejne wzrosty, fale, trudno powiedzieć. Należy przewidywać wzrost po wakacjach, ale mam nadzieję, że nie w takiej skali jak to było w ubiegłym roku.</p>
<ul>
<li><strong> Jakie muszą zaistnieć warunki, by pandemia rzeczywiście została opanowana tak jak inne choroby typu ospa czy choroba Heinego-Medina, szalejącego w latach 60-tych? Sama pamiętam sporo dzieci w szkole, do której chodziłam, po tej właśnie chorobie. A teraz już jej nie ma. Czy i tak się uda z COVID-em?</strong></li>
</ul>
<p>Uda się, jeśli wszyscy włączą się w tę walkę. Szczepienia polio były systematycznie prowadzone we wszystkich krajach i mamy niemal pełną eradykację. Jednak polio dotyczy tylko ludzi i skuteczne szczepienie z zatrzymujące transmisje, pozwala wyeliminować wirusa, podobnie jak to się stało z ospą prawdziwą. SARS-COV 2 niestety ma rezerwuar zwierzęcy i eliminacja ze środowiska nie jest możliwa. Jednak możliwe jest uodpornienie na transmitowane obecnie warianty. Jak będzie w przyszłości, jest kilka możliwości, ale w każdej najważniejszą rolę odgrywają szczepienia.</p>
<ul>
<li><strong> Ostatnio sporo mówi się o możliwej czwartej fali, i to już wczesną jesienią, to realna groźba?</strong></li>
</ul>
<p>Jest wynik prowadzonych analiz, wiele przesłanek wskazuje, że taka fala jest prawdopodobna. Zależy to od przygotowania się poprzez szczepienia, a także możliwość rozprzestrzeniania się nowych wariantów, które mogą stać się zagrożeniem, szczególnie w grupach osób nieszczepionych, które będą pozwalały na ich dalszą transmisję.</p>
<ul>
<li><strong> Gnębił nas wariant brytyjski, a teraz wielu się obawia wariantu indyjskiego – jest faktycznie taki zabójczy, niosący tak poważne konsekwencje i powikłania dla ozdrowieńców? I czy te dotychczasowe szczepionki działają na tego wirusa?</strong></li>
</ul>
<p>Obecnie stosowane tak, chociaż mniej w przypadku wariantu południowoafrykańskiego i indyjskiego (tego już poznanego i tego, który dostał się do Europy). W Indiach rozpoznaje się kolejne warianty, równie niebezpieczne.</p>
<ul>
<li><strong> Przez media przetoczyły się ostatnio złowieszcze przepowiednie jasnowidza Jackowskiego, który prorokuje właśnie czwartą fale pandemii z odmianą indyjską, której jednym ze skutków jest tzw. czarny grzyb. Mukormykoza, zwana również „czarnym grzybem”, jest wywoływana przez grupę pleśni mucormycetes i, jak donoszą media, połowa pacjentów zainfekowanych umiera, a reszta zmaga się z poważnymi skutkami. I właśnie jasnowidz twierdzi, że tak się stanie wczesną jesienią także w Polsce, a ludzie masowo będą tracić zainfekowane gałki oczne, bo tak ma skutkować nowa odmiana i jej powikłania. Aż strach się bać… Ale co na to medycyna? Czy to realne zagrożenie? </strong></li>
</ul>
<p>Mukormykoza jest grzybicą która rzeczywiście w Indiach jest obserwowana u osób chorych na COVID. Ale dotyczy ludzi tez wyniszczonych osłabionych, znajduje się w środowisku, więc w Indiach są dogodne warunki do rozwoju tej choroby. Nie jest to jednak zjawisko masowe, ale obserwuje się zwiększoną częstość, rozpoznawanej w tamtych regionach grzybicy, u chorych leczonych z powodu COVID dużymi dawkami glikokortykosterydów. A dla nas jeszcze jeden argument, żeby się szczepić i nie pozwolić na rozprzestrzenianie się kolejnych wariantów.</p>
<ul>
<li><strong> Czy naprawdę tej katastrofy zdrowotnej jesteśmy w stanie uniknąć szczepiąc się? Jeśli tak, to dlaczego tego nie robimy? Część społeczeństwa wprawdzie już przyjęła szczepionki, ale właśnie chodzi o tę kluczową część, która nie chce…</strong></li>
</ul>
<p>Jest grupa sceptyków przeciwników i pewnie tych trudno przekonać. Ale jest grupa niezdecydowanych, zastanawiających się i o tych warto zawalczyć. Czasem powód zwlekania ze szczepieniem bywa błahy, jest to lęk o własne zdrowie z powodu jakiegoś incydentu w przeszłości, obawa ze współistniejące choroby mogą być przeciwskazaniem i często rozmowa z lekarzem pozwala te wątpliwości rozwiać. Problem to brak czasu na takie rozmowy, naszego i lekarzy.</p>
<ul>
<li><strong> Tak wielu ludzi wciąż nie wierzy w pandemię, w istnienie koronawirusa jako takiego nawet… A mamy przecież powszechną edukację w szkołach, mikroskopy… Jak to więc możliwe? Dlaczego istnienie wirusa mierzy się miarą wiary, nie wiedzy? To by wskazywało na beznadziejnie niski poziom edukacji szkolnej, gonienie programów, a nie przekazywanie realnej wiedzy, która pomaga zrozumieć ten świat i sobie z nim radzić… </strong></li>
</ul>
<p>Na pewno podatny grunt na różne teorie, spiski, fake-newsy to osoby bez przygotowania w postaci wiedzy choćby na poziomie maturalnym, brak zaufania do autorytetów, takie postawy często można spotkać u ludzi niewykształconych, chociaż ta grupa często wykazuje się zdrowym rozsądkiem. Wydaje mi się, że gorsza jest wiedza niepełna, powierzchowna, i tu rzeczywiście przyczyn można upatrywać w niedostatkach sytemu edukacyjnego, zalewie nadmiaru informacji, z których trudno odsiać te prawdziwe i fake-newsy. Poczucie lęku może zwiększać podatność na informacje, które tłumaczą te postawy lękowe &#8211; ktoś jest winien, ktoś nas straszy, ktoś ma w tym jakieś cele. Chociaż w przypadku zagrożeniem gorączką krwotoczną wywołaną wirusem EBOLA, nikt takich kwestii nie podnosił.</p>
<ul>
<li><strong> Ludzie też nie wytrzymują psychicznie warunków pandemii i związanych z tym obostrzeń. Nie wytrzymują presji sytuacji, za wszelką cenę chcieliby normalności… Ale też wielu obawia, że już nigdy nie będzie normalnie… Laboratoria medyczne całego świata wciąż przeprowadzają badania na zwierzętach, badają nowe wirusy i bakterie, w każdej chwili coś może się „wymknąć” spod kontroli… Gdzieś w tyle głowy czai się strach… A funkcjonowanie w warunkach przedłużającego się zagrożenia nie służy zdrowiu psychicznemu. </strong></li>
</ul>
<p>To prawda, ale zmieniają się warunki życia, żyjemy coraz bardziej odizolowani od natury, w dużych populacjach, spożywamy duże ilości antybiotyków, żywność produkuje się na skalę przemysłową, wkraczamy w tereny kiedyś niedostępne dla człowieka z możliwością kontaktu z wirusami zwierzęcymi, więc te zagrożenia są, a laboratoria są potrzebne.</p>
<ul>
<li><strong> A czy już wiadomo, skąd tak naprawdę wziął się koronawirus? Chińskie laboratoria medyczne w WuHan odmówiły przekazania pełnej dokumentacji komisji z WHO, która badała sprawę, a szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus powiedział, że nie można wykluczyć żadnej hipotezy dotyczącej przyczyn wybuchu pandemii. czyli tej, dotyczącej wydostania się zmutowanego wirusa z laboratorium – też nie. </strong></li>
</ul>
<p>Nie można wykluczyć, ale to nie laboratorium stworzyło wirusa, istnieje on realnie w świecie zwierzęcym, podobnie jak SARS, MERS, EBOLA, i mnóstwo jego bliskich i dalszych kuzynów w koloniach nietoperzy. To jest bardzo fascynujące zjawisko dla biologów. Kolonie nietoperzy liczą mnóstwo osobników, z krążącymi wśród nich wirusami, ale same nie chorują. Badania nad układem immunologicznym nietoperzy może pomóc nam wyciągnąć jakieś wskazówki, dowiedzieć się, jakie czynniki powodują, że nie rozwija się choroba.</p>
<p>Tymczasem pozostaje nam się szczepić i wierzyć w naukę, rzetelną wiedzę. Polecam stronę internetową Nauka Przeciw Pandemii, gdzie można znaleźć odpowiedz na wiele pytań wyjaśnionych w przez ekspertów, przystępnym językiem, z podaniem źródeł naukowych.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Rozmawiała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Czytaj także:</p>
<p>https://wydawnictwo-silvarerum.eu/produkt/zycie-w-cieniu-pandemii-aspekty-medyczne-etyczne-i-spoleczne/</p>
<p>Na zdjęciu: prof. J. Zajkowska</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/05/w-masce.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5346" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/05/w-masce.jpg" alt="" width="1036" height="1615" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-zajkowska-trzeba-wierzyc-w-nauke-rzetelna-wiedze-a-nie-fake-newsy/' data-emailit-title='Prof. J. Zajkowska: Trzeba wierzyć w naukę, rzetelną wiedzę, a nie fake-newsy'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-zajkowska-trzeba-wierzyc-w-nauke-rzetelna-wiedze-a-nie-fake-newsy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr K. Simonienko: Terapia lasem kontra &#8222;syndrom trzech krzeseł&#8221;</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-k-simonienko-terapia-lasem-kontra-syndrom-trzech-krzesel/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-k-simonienko-terapia-lasem-kontra-syndrom-trzech-krzesel/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2021 09:14:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[dendroterapia]]></category>
		<category><![CDATA[drzewa]]></category>
		<category><![CDATA[ekopsychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[K. Simonienko]]></category>
		<category><![CDATA[las]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[terapia lasem]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5272</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z Autorką naszego bestselleru &#8211; </strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z Autorką naszego bestselleru &#8211; &#8222;Terapia lasem w badaniach i praktyce&#8221;. </strong></p>
<p><strong>Dr n. med. Katarzyna Simonienko – psychiatra, przewodnik kąpieli leśnych oraz Białowieskiego Parku Narodowego. Wieloletni pracownik Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, obecnie pracująca w poradnictwie psychiatrycznym, członek PTP, założycielka Centrum Terapii Lasem.</strong></p>
<ul>
<li><strong>Pandemia spowodowała, że nagle słowo „zdrowie” znalazło się na ustach wszystkich. Najwyraźniej wcześniej jakoś mniej przejmowaliśmy się kwestiami zdrowia jako rzeczami oczywistymi. Dokładnie jak w fraszce „Szlachetnie zdrowie” zajęliśmy się nim, kiedy się „zepsuło”. Tak faktycznie było, że nie szanowaliśmy swojego zdrowia i do kwestii zdrowotnych mieliśmy stosunek lekceważący?</strong></li>
</ul>
<p>Zdrowie to pojęcie dość szerokie. Często odnosimy je tylko do stanu naszego ciała lub psychiki. Okazuje się jednak, że jeśliby popatrzeć szerzej, to ważny jest również aspekt społeczny i ogólnośrodowiskowy. Wydaje mi się, że „zdrowy styl życia” od dawna jest dość popularny, choć ostatnio niewątpliwie na popularności jeszcze zyskuje &#8211; interesują nas diety, aktywność fizyczna, redukcja  stresu &#8211; i jest to poniekąd odpowiedź na to, jak coraz bardziej niezdrowe staje się nasze środowisko. Wcześniej nie mieliśmy tylu problemów z zespołem metabolicznym i idącą za tym słabszą odpornością, co jest jednym z czynników gorzej rokującego przebiegu covid-19. Samochód mieli tylko niektórzy, jeszcze za czasów moich rodziców do pracy chodziło się pieszo lub jeździło autobusem, trzeba było się sporo ruszać. Uprawialiśmy ogródki, bo nie wszystko było dostępne na wyciągnięcie ręki. Żywność była bardziej ekologiczna, nikt nie miał komputera, za którym spędzał 8 godzin dziennie, a jeszcze wcześniej &#8211; nawet prądu. Siłą rzeczy stres codzienny, przewlekły stres był mniejszy, odporność większa, i nie było „mody” na zdrowy styl życia, ponieważ wymuszała go poniekąd rzeczywistość. Co do pandemii &#8211; w ciągu ostatnich dekad świat skurczył się i wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wiele osób stać na podróże lotnicze, które niejako stały się standardem wakacyjnym, ludzie mieszają się, przemieszczają z zawrotną prędkością, a klimat zmienia się w kierunku coraz mniej chroniącego. Zanika bioróżnorodność, odcinamy się od „ubezpieczającego nas” od wieków środowiska naturalnego &#8211; chorób będzie niestety coraz więcej i obawiam się, że ich charakter będzie dryfował w kierunku globalnych, nowotworowych i autoagresywnych.</p>
<ul>
<li><strong>Troska o zdrowie może bardziej uwidaczniała się poprzez troskę o wygląd fizyczny, kondycję, stąd – popularność klubów fitness i siłowni. Korzysta Pani z siłowni ćwiczeń w klubach fitness?</strong></li>
</ul>
<p>Nie. I nie mówię, żeby brać ze mnie przykład! Wiem, że to zdrowe, ale to nie dla mnie. Nie lubię ćwiczyć w zamkniętym terenie z obcymi ludźmi. Mam szczęście mieszkać pod lasem, tam chodzę biegać &#8211; sama lub z psami. Nie uprawiam sportu wyczynowo, ale zawsze stanowił on taki raczej naturalny element mojego życia. Na początku, jeszcze w szkole, to były to elementy sztuk walki, szermierka &#8211; w gronie przyjaciół z rekonstrukcji historycznej. Przez wiele lat tańczyłam w grupie wspaniałych kobiet &#8211; był to spory wysiłek fizyczny kilka razy w tygodniu połączony z wzajemną akceptacją, wsparciem, wypadami towarzyskimi, nie miał nic wspólnego z biciem rekordów &#8211; ale nie chorowałyśmy, byłyśmy szczupłe i łatwiej nam było pokonywać codzienne stresy. A ile frajdy podczas występów &#8211; kostiumy, dodatki, rekwizyty &#8211; można było na moment znów zanurzyć się w beztroskę i dzieciństwo. Obecnie mieszkamy w różnych miejscach, nawet krajach, więc mój sport odbywa się w towarzystwie drzew, saren i chrząszczy. Nadal w połączeniu, w grupie wsparcia, nadal bez presji. Kiedy mam dłuższą przerwę w bieganiu, czuję się źle nie tylko fizycznie, ale też mam mniej energii i radości. Sport to dbanie o siebie i wierzę, że nie musi być wyczynowy, ale każdy może znaleźć coś dla siebie, żeby nie popaść w „chorobę trzech krzeseł”- w domu przed telewizorem, w pracy przed komputerem i w samochodzie pomiędzy.</p>
<ul>
<li><strong>„Nurtem, który równolegle zyskuje coraz większą popularność, jest ekologia życia codziennego. Ma to związek z postępującymi zmianami klimatycznymi i zanieczyszczeniem środowiska” – to cytat z Pani książki o terapii lasem. Jak bardzo trend ekologiczny staje się widoczny i słyszalny?</strong></li>
</ul>
<p>Wprost proporcjonalnie do degradacji środowiska. Zaczynamy odczuwać na sobie ciężar tego, co zrobiliśmy środowisku w imię własnego, krótkowzrocznego komfortu &#8211; jednorazowych opakowań, regularnych samolotowych podróży emitujących znaczny ślad węglowy, masowych hodowli i konsumpcji na ogromną skalę itd. Z jednej strony cieszę się, że ludzie stają się bardziej  świadomi, z drugiej obawiam, czy zdążą jeszcze cokolwiek zdziałać, zanim życie w oceanach wymrze z powodu ton pływającego tam plastiku, klimat podgrzeje się od nieustającego eksploatowania i korzystania z energii elektrycznej, wyginą tysiące gatunków, a las będzie można oglądać jako kuriozum, bo zastąpią go plantacje i osiedla.  Nie jesteśmy gatunkiem samowystarczalnym. Żyjemy, zanurzeni w sieci połączeń z wieloma organizmami &#8211; od bakterii występujących tylko w kompleksach roślinnych, przez drzewa, ssaki, ptaki &#8211; na poziomie żywnościowym, ale też komunikacji biochemicznej, wzajemnego wspierania procesów życiowych, jak chociażby immunologicznych. Przyroda to nie tylko to, co można zjeść. To makrobiom i mikrobiom, to terpeny, fitoncydy, bodźce zmysłowe i uwarunkowania ewolucyjne. Podcinamy gałąź, na której siedzimy. Dosłownie.</p>
<ul>
<li><strong>Ale ludzie w większości nie rozumieją, że środowisko i jego stan, to stan naszego zdrowia. Plastiki, mięso faszerowane antybiotykami, lekomania… Co jeszcze?</strong></li>
</ul>
<p>Dieta na pewno &#8211; nie tylko jakość żywności, ale też to, jak ona jest pakowana (mikroplastik, czyli cząsteczki tworzyw sztucznych o średnicy mniejszej niż 5 milimetrów, przenika do pożywienia. Zdziwiliby się Państwo, ile plastiku znajduje się wewnątrz ciał naszych dzieci!), jak ona powstaje &#8211; karmienie zwierząt lekami, nawozy sztuczne, dodatki, polepszacze smaku i zapachu, które np. w Polsce są dopuszczalne, ale w innych krajach już figurują na liście substancji toksycznych. Źle pojęta ucieczka do przyrody. Zawłaszczanie dzikich terenów w imię „miłości do natury”. Najprostszym sposobem wydaje się budowanie całych osieli szeregowców pod lasem (który trzeba w tym celu wyciąć) &#8211; podczas, gdy mnóstwo starych chat stoi pustych, spędzenie czasu w kurorcie w dzikości &#8211; tego obawiam się najbardziej w związku z prywatyzacją terenów leśnych. Obserwuję to zjawisko na przykładzie podbiałostockich wiosek, które powoli zmieniają się w konglomeraty willowe z własnymi supermarketami, stacjami paliw i wszystkie romantycznie pasące się sarenki wynoszą się coraz dalej i dalej. Jeśli każdy zechce postawić sobie hotel w puszczy &#8211; to tej puszczy nie będzie &#8211; będzie skwer i osiedle hoteli. Czasem mniej znaczy lepiej &#8211; potrafię odmówić sobie dalekich podróży do egzotycznych krain na rzecz spaceru po okolicy w skali mikro, która potrafi być równie fascynująca. Kochać oznacza czasem zostawić w spokoju, nawet jeśli nas to pociąga. Może właśnie tak będzie lepiej dla kochanego obiektu. Utrata relacji z przyrodą to kolejny aspekt niszczący nasze zdrowie. Mało osób zdaje sobie sprawę, że w toku ewolucji wytworzyliśmy połączenia, tak jak drzewa i grzyby, niosące wzajemne korzyści. Mamy takie relacje z drzewami &#8211; wydzielane przez nie terpeny stymulują naszą odporność i wpływają kojąco na układ nerwowy. Maleńkie bakterie glebowe pobudzają nasze mózgi do produkcji serotoniny. Jeśli stracimy zainteresowanie ogrodnictwem, zbieraniem grzybów czy byciem z ziemią w kontakcie, odcinamy kolejną nić, która naturalnie wspiera nasze zdrowie. Osłabiamy się w ten sposób. Jak zatem być blisko natury, skoro to budowanie osiedli w naturze jest dla niej niedobre? Zmienić kierunek. Nie wchodzić do natury z cywilizacją, żeby być bliżej niej. Zapraszać ją do cywilizacji. Kwietne łąki w miastach, skwery, parki, lasy podmiejskie i miejskie, starodrzewy na skwerach, bujne, dzikie ogrody, ogródki, balkony, to jest dobry kierunek.</p>
<ul>
<li><strong>Jak ocenia Pani dietę i sposób odżywiania przeciętnego Polaka i Polki?</strong></li>
</ul>
<p>Są naprawdę różne. Od ortoreksji, przez tradycyjną kuchnię, po fastfoody. Na pewno ogólnie dużo mięsa i jeszcze więcej plastikowych opakowań. Bez tego nie da się obecnie zrobić zakupów. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że im więcej roślin mam w diecie, tym czuję więcej energii na co dzień. Mięsa unikam, mam kilku znajomych weterynarzy, którzy mówią, co tam jest w środku, bo je badają. Sami nie jedzą. Świetnym źródłem białka i aminokwasów egzogennych  w ogóle są np. grzyby. W tym roku uprawialiśmy (w domu!) boczniaki. Spaghetti z boczniakami do dziś jest hitem kulinarnym naszej kuchni.</p>
<ul>
<li><strong>Kto bardziej zwraca na te aspekty życia uwagę – kobiety czy mężczyźni?</strong></li>
</ul>
<p>Z moich doświadczeń wynika, że są to głównie kobiety w przedziale wiekowym 27-50. Świadome, które już wiedzą, czego chcą, często mają dzieci, ale też nie zawsze, rozwijają się zawodowo i w swoich pasjach. Mają szerokie horyzonty, myślą przyszłościowo, z troską i odpowiedzialnością. Z tego czerpią siłę i frajdę. Robią świetną robotę.</p>
<ul>
<li><strong>Propaguje Pani popołudniowy odpoczynek, ale to przecież strata cennego czasu… Nie wygra się wyścigu szczurów z poobiednia drzemką… </strong></li>
</ul>
<p>Gdzieś kiedyś usłyszałam „w żadnym wyścigu nie biorę udziału, a do szczura też raczej nie jestem podobna”. Wyścig szczurów to mit. To archetyp poszukiwania świętego Graala sukcesu, który na koniec okazuje się i tak niewystarczający. Zawsze będzie ktoś gorszy i lepszy, a porównywanie się do innych budzi tylko frustrację. Tak się nas szkoli, ale warto czasem zmienić paradygmat. Mam ostatnio w życiu bardzo zajęty czas. Nie ścigam się z nikim. Mam natomiast mnóstwo wspaniałych możliwości współpracy. I w wieku około 40 lat doszłam do czegoś, co chciałabym przekazać młodszym, żeby wiedzieli dużo wcześniej. Czasem odpuszczenie fajnej, korzystnej i  niosącej różne atrakcyjne możliwości okazji jest OK. Prestiżowej, dobrze płatnej, ze świetnymi ludźmi. Jest naprawdę w porządku. I taka decyzja, jeśli wynika z troski o siebie, nie powinna budzić wyrzutów sumienia na resztę życia. Doba jest jedna. Życie też. Niestety, nie będę miała drugiego na chodzenie po lesie, trzeciego na czytanie książek, czwartego na zabawę z dzieckiem, mężem, przyjaciółmi, psami.</p>
<ul>
<li><strong>Jakie techniki dbania o własne zdrowie są najważniejsze? Na czym polegają?</strong></li>
</ul>
<p>Ja zaczęłabym od podstaw. Zdrowe relacje międzyludzkie &#8211; w rodzinie i pracy. Jeśli na tym polu nam nie idzie &#8211; baaaardzo warto pójść na psychoterapię. Nie dlatego, że zaraz musimy być zaburzeni. Ale żeby poprawić jakość życia, odporność, stworzyć lepsze warunki dla siebie i swoich bliskich, rozwinąć się i poznać swoje możliwości, ale i ograniczenia. Zaakceptować niedoskonałości. Polubić mrok. Umieć stawiać granice. Kolejne sprawy to styl życia, dieta i proporcje – praca – wypoczynek &#8211; relacje społeczne &#8211; frajda. Na tę ostatnią sobie często nie pozwalamy. Np. w imię tego, ze musimy się poświęcać dla innych. Człowiek niespełniony nie będzie miał energii, żeby dzielić się nią wokół. Porządne zadbanie o świat, to też porządne zadbanie o siebie.</p>
<ul>
<li><strong>Leczenie lasem, czy to się przyjmie?</strong></li>
</ul>
<p>Przyjmie się, już się przyjęło. Dzisiaj miałam przyjemność uczestniczyć w międzynarodowym spotkaniu poświęconym tej tematyce, a jest ich coraz więcej. Pandemia pokazała nam, że bycie w przyrodzie niesie nam odporność fizyczną i psychiczną &#8211; co też sprowadza się do sprawniejszego funkcjonowania immunologicznego.</p>
<ul>
<li><strong>Kąpiele leśnie mają swoją długą historię, ale dlaczego tak niewiele o tym wiemy?&#8230; </strong></li>
</ul>
<p>Pomimo publikacji w indeksowanych czasopismach, badań klinicznych, nawet metaanaliz na ten temat, chyba nie byliśmy jeszcze na Zachodzie na to gotowi. Baliśmy się zarzucenia nierzetelności naukowej, hochsztaplerstwa, bycia niepoważnym. Japonia i Korea mają zupełnie inną mentalność i tam o kąpielach leśnych od początku mówiło się w kontekście medycyny akademickiej, a nie alternatywnej. U nas trzeba było zaryzykować. Głównie reputację szanującego się lekarza  i porządnego gabinetu. Jak się okazało &#8211; ryzyko popłaca, medycyna akademicka zaczyna włączać ekopsychiatrię, ekopsychologię i podejście interdyscyplinarne w swój codzienny nurt. Trwają wspaniałe badania nad bioróżnorodnością, odpornością i zdrowiem psychicznym. Międzynarodowe &#8211; Polska też bierze w nich udział. Oczywiście o kąpielach leśnych piszą też ludzie spoza środowiska medycznego, włączają je do praktyk ezoterycznych, medytacyjnych. Z mojego punktu widzenia &#8211; to nadal w porządku Jeśli ktoś promuje zdrowy styl życia i udowodnione naukowo praktyki w innej grupie odbiorców niż fani danych naukowych, to tylko poszerzy grono zainteresowanych tematem. Fakty bronią się same, z wynikami badań się nie dyskutuje, więc nie boję się, że ktoś zarzuci kąpielom leśnym bycie parapsychologią. Las jest dla wszystkich, nie legitymuje z podejścia do życia, nie zadaje pytań.</p>
<ul>
<li><strong>Co medycyna mówi o leczeniu lasem, o terapii leśnej? </strong></li>
</ul>
<p>Bardzo dużo i wciąż coraz więcej, Znamy wpływ środowiska leśnego na komórki NK, produkcję granzymów i granulizyny, na normalizację ciśnienia krwi i tętna, aktywację metaboliczną kory mózgowej, czynność bioelektryczną mózgu, balans układy współczulnego i przywspółczulnego, poziom kortyzolu, adrenaliny &#8211; jest tego cała masa. Najciekawsze jest to, że las działa kompleksowo. Jak &#8211; to dopiero odkrywamy. Kilka dróg już znamy &#8211; biochemiczną, biofizyczną, percepcyjną, teorię przywracania uwagi i miękkiej fascynacji &#8211; mnóstwo jeszcze przed nami do okrycia.</p>
<ul>
<li><strong>Medycyna to farmacja i szpitale. Pani dowodzi, że medycyna wywodzi się z lasu. </strong></li>
</ul>
<p>Zanim zbudowano szpital, pacjentów trzeba było gdzieś leczyć. Zanim wynaleziono aspirynę, salicylany pozyskiwano z kory wierzby. Nie rozgraniczałabym tego drastycznie. Lubię spotkania wpół drogi z możliwością opracowania trzeciej. Szpitale z dobrą ekspozycją na tereny zielone &#8211; wewnątrz czy z widokiem przez okno, mają szanse na lepsze prosperowanie ekonomiczne. Badania dowodzą, że pacjenci pozostający w trakcie procesu zdrowienia, np. pooperacyjnego w kontakcie z naturą w warunkach szpitalnych zgłaszają mniej skarg, mniej zatem angażują personel, potrzebują mniej środków przeciwbólowych i są szybciej wypisywani do domu. Czemu nie skorzystać?</p>
<ul>
<li><strong>Czym jest ekopsychiatria?</strong></li>
</ul>
<p>Termin wprowadziło w latach 70-tych  Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów (American Psychiatric Association). To myśl ekologiczna przyświecająca pogłębianiu wiedzy i prowadzeniu praktyki w zakresie psychiatrii, branie pod uwagę otoczenia pacjenta, jego środowiska życia i relacji społecznych oraz tego, gdzie na co dzień żyje, jakie relacje międzygatunkowe go dotyczą. Ekologia otoczenia to bardzo silny czynnik warunkujący zdrowie psychiczne: zanieczyszczenie powietrza, ruch, przeludnienie, gęsta zabudowa wpływają na problemy społeczne, jak bieda, bezdomność, przestępczość, bezrobocie, co wiąże się z funkcjonowaniem psychicznym. Podobnie ważną rolę odgrywa nasz biotop – środowisko wysoko zurbanizowane jest dla nas stresujące, zanieczyszczone, pogłębiające choroby cywilizacyjne, infekcje, alergie , zwiększające śmiertelność. Bioróżnorodność jest gwarantem stabilności &#8211; opierania się klęskom żywiołowym, chorobom zakaźnym, wkluczeniom społecznym również.</p>
<ul>
<li><strong>A jak ocenia Pani kondycję psychiczną Polaków? </strong></li>
</ul>
<p>Pandemia dała nam w kość i nie da się tego ukryć. Jest źle, zwłaszcza wśród młodych osób &#8211; maturzystów, młodych studentów.  Podobnie osoby pracujące zdalnie czy te, które pracę straciły &#8211; trzymają się coraz gorzej. Nie wiem, ile jeszcze to potrwa. Dlatego przyroda jest teraz tak szczególnie dla nas ważna.</p>
<ul>
<li><strong>Jest Pani autorką książki o terapii lasem. Proszę opowiedzieć o swojej książce, dla kogo Pani ją pisała i co pragnie nią osiągnąć?</strong></li>
</ul>
<p>Ta książka dedykowana jest osobom pracującym z tematem zdrowia  w kontekście środowiska przyrodniczego. Mogą sięgnąć po nią lekarze, psychologowie, naukowcy, pracownicy społeczni, terapeuci zajęciowi, nauczyciele, edukatorzy, pracownicy takich placówek, jak sanatoria, SPA, domy opieki, ośrodki wychowawcze, właściciele agroturystyk, przewodnicy kąpieli leśnych, psychoterapeuci &#8211; to konkretne dane, uporządkowane, zestawione w tabelach. Chciałam stworzyć rzetelne kompendium wiedzy, gdzie informacje byłyby zebrane w jednym miejscu, przetłumaczone na język polski i z odnośnikami do piśmiennictwa międzynarodowego. Takie praktyczne narzędzie z możliwością inspiracji do dalszej pracy zawodowej. Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z tematem kąpieli leśnych od strony mniej naukowej, a czysto praktycznej lub przyjrzeć się  niuansom psychologicznym , kulturowym filozoficznym &#8211; zapraszam do lektury innych moich książek. Polecam też książki Qinga Li, Clemensa Arvaya, Petera Wohllebena czy Florence Williams. Książkę Florence „Natura leczy” najchętniej polecałabym w pakiecie do tej mojej tutaj. Ja piszę o badaniach &#8211; a Florence Williams opisuje tych właśnie cytowanych naukowców od strony bardzo ludzkiej &#8211; pojechała się z nimi spotkać. Dzięki temu dowiedziałam, się, który z tych badaczy uwielbia kawę, ma specyficzne poczucie humoru, mamrocze, śmieje się sam do siebie czy uwielbia ekstremalne wypady w góry.</p>
<ul>
<li><strong>Książka stanowi wynik Pani doświadczenia zawodowego i specjalizacji. Jest Pani też „leśną aktywistką” i społecznikiem. Proszę o tym opowiedzieć. </strong></li>
</ul>
<p>Żyję zanurzona w relacjach, w sieci połączeń między ludźmi, krajobrazem, ziemią, na której się wychowałam, innymi gatunkami, które zjadam, uprawiam, szanuję, zaprzyjaźniam się z nimi albo po prostu z nimi współistnieję. W lesie wszystko działa ku utrzymaniu jak największej stabilności, jedne organizmy dbają o drugie, w ten sposób uzyskując korzyść dla siebie, swego potomstwa i stabilizacji środowiska. Wydaje mi się, że jako element Puszczy mam zakodowany ten sam mechanizm. Postrzegam siebie nie tylko w kontekście pojedynczej osoby czy rodziny, ale też społeczności i ekosystemu, do którego przynależę i istot, z którymi go buduję. Jeśli mam czas i siłę, staram się angażować w społeczne inicjatywy ochrony lokalnej przyrody, organizowania zajęć w terenie na rzecz osób, które szczególnie tego potrzebują, zagrożonych zwierząt. Bywało tak, że w mojej rodzinie ilość zwierzaków przewyższała ilość ludzi. Teraz mamy równo pół na pół. Bardzo fajne stado. Skąd to się bierze? Może to efekt biofilii? A co to takiego znowu ta biofilia? Chyba z tym pytaniem Państwa zostawię, czasem ciekawość to najfajniejszy motor do odkrywanie różnych rzeczy. A kiedy to robić, jak nie wiosną, kiedy wszystko tętni życiem?</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Rozmawiała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Czytaj także:</p>
<p>https://wydawnictwo-silvarerum.eu/produkt/k-siemonienko-terapia-lasem-w-badaniach-i-praktyce/</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-k-simonienko-terapia-lasem-kontra-syndrom-trzech-krzesel/' data-emailit-title='Dr K. Simonienko: Terapia lasem kontra &#8222;syndrom trzech krzeseł&#8221;'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-k-simonienko-terapia-lasem-kontra-syndrom-trzech-krzesel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terapia lasem i kąpiele leśne na okładkach /projekty robocze/</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/terapia-lasem-i-kapiele-lesne-na-okladkach-projekty-robocze/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/terapia-lasem-i-kapiele-lesne-na-okladkach-projekty-robocze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Apr 2021 11:43:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Studio Graficzne]]></category>
		<category><![CDATA[dendroterapia]]></category>
		<category><![CDATA[K. Simonienko]]></category>
		<category><![CDATA[kąpiele leśne]]></category>
		<category><![CDATA[las]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5199</guid>
		<description><![CDATA[<p>Prezentujemy projekty robocze okładek do ksi&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Prezentujemy projekty robocze okładek do książki o zbawiennej działalności lasu na zdrowie człowieka. Od razu zaznaczamy, że Autorka, dr n. med. Katarzyna Simonienko, nie wybrała żadnej z poniższych propozycji graficznych. Ta fascynująca pozycja została wydana z własnym projektem graficznym samej Autorki. Jak nam wyjaśniała, ma wielki sentyment do konkretnego zdjęcia Puszczy Białowieskiej, które wykorzystała do swojej okładki.</p>
<p>A oto nasze, odrzucone, propozycje /kliknij w projekty/:</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem.pdf">Terapia lasem</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem1.pdf">Terapia lasem1</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem2.pdf">Terapia lasem2</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem3.pdf">Terapia lasem3</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem4.pdf">Terapia lasem4</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem5.pdf">Terapia lasem5</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem6.pdf">Terapia lasem6</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem7.pdf">Terapia lasem7</a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Terapia-lasem8.pdf">Terapia lasem8</a></p>
<p>Oto wybrane z powyższych:</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/terapia.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5209" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/terapia-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/ter.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5210" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/ter-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/tere.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5211" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/tere-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/tera.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5212" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/tera-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/terapia-lasem-i-kapiele-lesne-na-okladkach-projekty-robocze/' data-emailit-title='Terapia lasem i kąpiele leśne na okładkach /projekty robocze/'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/terapia-lasem-i-kapiele-lesne-na-okladkach-projekty-robocze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr F. Bolechała: Samobójstwo rozszerzone jako skutek uboczny cywilizacyjnego pędu</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-f-bolechala-samobojstwo-rozszerzone-jako-skutek-uboczny-cywilizacyjnego-pedu/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-f-bolechala-samobojstwo-rozszerzone-jako-skutek-uboczny-cywilizacyjnego-pedu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2021 09:43:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[F. Bolechała]]></category>
		<category><![CDATA[kryminalistyka]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[samobójstwo]]></category>
		<category><![CDATA[samobójstwo rozszerzone]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5115</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Filipem Bolechałą, medykiem sąd</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Filipem Bolechałą, medykiem sądowym</strong></p>
<p><strong>Czym jest samobójstwo rozszerzone? Ostatnio termin ten dość często pojawia się w medialnych wiadomościach, ukazując zwykle dramaty rodzinne. </strong></p>
<p>Samobójstwo poagresyjne (w Polsce opisywane zazwyczaj jako „samobójstwo rozszerzone”) to nieograniczony czasowo ani przestrzennie, zwykle dwufazowy ciąg zdarzeń, w których występuje zabójstwo lub jego usiłowanie (pojedynczej bądź większej liczby ofiar), a następnie dokonane samobójstwo sprawcy. Samobójstwo poagresyjne skupia w swej istocie łącznie cechy samobójstwa oraz zabójstwa i dotyczy zwykle osób związanych ze sobą najbliższymi relacjami emocjonalnymi (rodzina, partnerzy życiowi). Szczególnie predysponowane do stania się ofiarami w takich przypadkach są dzieci. Istotą zjawiska jest fakt, że samobójstwo pozostaje w ścisłym związku motywacyjnym i przyczynowym z dokonanym wcześniej zabójstwem. Niezwykle ważne jest występowanie silnego, emocjonalnego, personalnego związku pomiędzy sprawcą a ofiarą, przy czym może mieć on zabarwienie zarówno negatywne, jak i pozytywne. Charakterystyczną cechą jest popełnienie samobójstwa najczęściej jako wcześniej zaplanowanej reakcji. Zwykle w chwili powzięcia zamiaru dokonania zabójstwa obecna jest już intencja samobójcza, która w istocie jest zamiarem głównym. Rzecz jasna ofiara w takich przypadkach absolutnie nie wyraża zgody na odebranie jej życia, jak ma to miejsce w przypadku samobójstw wspólnych, które dokonują się w tym samym lub odmiennym miejscu i czasie jako np. <em>suicide pact</em>.</p>
<p><strong>W Chałupkach (woj. podkarpackie) 41-letnia kobieta zabiła dwoje własnych dzieci /4 i 6 lat/, a następnie popełniła samobójstwo. W chwili zbrodni na miejscu był kurator sądowy, który realizował nakaz wydania dzieci ojcu zamieszkałemu w Niemczech. Kobieta pod pozorem przygotowania ich do podróży, zamknęła się z nimi w łazience i tam je zabiła nożem. Jak to możliwe, by targnąć się na życie własnych dzieci?</strong></p>
<p>Zabójstwo własnego dziecka lub dzieci należy do czynów wyjątkowo odrażających, niezrozumiałych i nieakceptowanych społecznie. Relacja pomiędzy rodzicem a dzieckiem (szczególnie małym) nie jest w żadnym razie nacechowana takimi czynnikami ryzyka jak doświadczanie agresji, przewlekły konflikt, poczucie krzywdy itp. Stan psychiczny sprawcy ma w tych okolicznościach bardzo istotne znaczenie. Przytaczany bywa pogląd, że zabijanie własnych dzieci nie ma sensu z punktu widzenia ewolucyjnego i powinno być rozpatrywane jako z gruntu zaburzone działanie.</p>
<p>W literaturze światowej występują trzy określenia związane z czynem o tym charakterze. <em>Filicide</em> to ogólnie zabicie dziecka przez jego rodzica, <em>neonaticide</em> czyli zabójstwo noworodka w dniu jego narodzin oraz <em>infanticide</em>, termin zbliżony do występującego w polskim prawie karnym pojęcia dzieciobójstwa, czyli pozbawienie życia dziecka przez matkę w pierwszych 12 miesiącach życia pod wpływem przebiegu ciąży, porodu lub okresu laktacyjnego i związane z pewnymi zaburzeniami psychicznymi. O ile dawniej zabójstwa tego rodzaju były zdecydowanie domeną kobiet, to obecnie ojcowie dopuszczają się ich podobnie często jak matki. Przyglądając się zagadnieniu bardziej szczegółowo należy zauważyć, to kobiety zabijają częściej dzieci zaraz po porodzie lub w pierwszym okresie ich życia, natomiast im dziecko jest starsze tym większą liczebną przewagę zdobywają ojcowie-zabójcy. Zaproponowano następującą klasyfikację tych przestępstw w oparciu o motywację sprawcy wyróżniającą zabójstwa:</p>
<ul>
<li>altruistyczne – kierowane litością, ogromnym lękiem i chęcią uchronienia dziecka</li>
</ul>
<p>przed prawdziwymi lub wyimaginowanymi zagrożeniami i niebezpieczeństwami,</p>
<p>patologicznie wyrażoną niepohamowaną „miłością” oraz często mające postać</p>
<p>zabójstwa – samobójstwa,</p>
<ul>
<li>ostre psychotyczne – pod wpływem objawów ciężkich schorzeń psychicznych,</li>
<li>niechcianych dzieci – zwykle popełniane w przypadkach ciąż niespodziewanych lub</li>
</ul>
<p>nieślubnych w pierwszych dniach ich życia,</p>
<ul>
<li>przypadkowe – związane ze stosowaniem przemocy wobec dzieci,</li>
<li>z zemsty partnerskiej – jako wyraz odwetu, kary wobec współmałżonka.</li>
</ul>
<p><strong>Z informacji podanych przez media, przynajmniej dotychczas wynika, że matka nie leczyła się psychiatrycznie, nie nadużywała alkoholu, nie narkotyzowała się. Wątek choroby psychicznej w takich przypadkach staje się pierwszoplanowy.</strong></p>
<p>Wśród przyczyn podejmowania działań przestępczych o typie zabójstwa-samobójstwa na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia psychiczne sprawcy, obejmujące głównie zespoły depresyjne, a nierzadko też przyjmujące postać psychozy. Należą do nich choroba afektywna (jedno- lub dwubiegunowa), schizofrenia paranoidalna, psychoza schizoafektywna, przewlekła psychoza reaktywna z głębokim obniżeniem nastroju, lękiem i urojeniami depresyjnymi, ostre zespoły dezadaptacyjne i stany frustracji u osób o nieprawidłowej osobowości (często z cechami niedojrzałości) oraz zespoły uzależnienia od alkoholu i substancji psychoaktywnych.</p>
<p>Gdy zabójstw dokonują osoby chore psychicznie, to ich zaburzenia występują już wcześniej, a sam czyn bywa poprzedzony przerwaniem leczenia, brakiem rozpoznania lub zbagatelizowaniem objawów chorobowych. Często w depresyjnych zaburzeniach psychicznych zabójstwo może być chęcią ochrony bliskich osób przed nieszczęściami, cierpieniami, niebezpieczeństwem, sytuacjami bez wyjścia, jakie w rozumieniu chorego mogą ich dotknąć (patologiczny altruizm). Nierzadko sprawcom towarzyszy przekonanie, że po ich śmierci osoby bliskie zostaną bez opieki i środków do życia, a w ich przekonaniu zabójstwo podyktowane jest miłością i troską o najbliższych (zwłaszcza gdy ofiarami są dzieci). Ten sposób myślenia ma często cechy urojeń, szczególnie w ciężkich depresjach psychotycznych.</p>
<p><strong>Jak to możliwe, że osoba zdrowa psychicznie, a przynajmniej tak funkcjonująca całe życie, nagle dokonuje tak straszliwej zbrodni?</strong></p>
<p>Bardzo dyskusyjną kwestią jest to, czy faktycznie mówimy o osobie „zdrowej psychicznie”, czy też tylko tak jest ona odbierana przez rodzinę, otoczenie. W rzeczywistości niejednokrotnie obecność pewnych zaburzeń psychicznych nie jest zauważana przez najbliższych, a ich objawy traktowane są jako „gorszy okres”, „przesilenie wiosenne”, przemęczenie, spadek nastroju, reakcja na nadmiar obowiązków, ewentualnie taka osoba postrzegana jest jako nieco „dziwna” acz nieszkodliwa. Zdarza się, iż objawy chorobowe są też po prostu bagatelizowane przez ludzi z otoczenia. Z badań naukowych wynika, że kluczowe znaczenie dla zdarzeń o charakterze zabójstwo-samobójstwo mają między innymi bardzo rozpowszechnione w społeczeństwach zaburzenia o charakterze depresyjnym. U podłoża wielu przestępstw z motywacji patologicznej leżą też uporczywe zespoły urojeniowe. W tej przewlekłej psychozie zaburzenia myślenia rozwijają się stopniowo w usystematyzowany i logicznie powiązany system urojeniowy. Przyjmuje się, że występowanie zespołów urojeniowych wśród całej populacji jest zdecydowanie większe niż ich liczba rozpoznawana u osób zasięgających pomocy lekarskiej. Wynika to z faktu, że często psychoza ta nie zakłóca poważniej społecznego funkcjonowania, mimo trudności w kontaktach i pewnej konfliktowości. Niewątpliwie czynnikiem podnoszącym zdecydowanie ryzyko dokonania zabójstwa jest przeżywanie silnych emocji takich jak lęk, strach, złość czy irytacja, które potęgują działania związane z doznawanymi urojeniami. Kumulowanie się negatywnych napięć, okres długotrwałego przeciążenia fizycznego czy psychicznego, wewnętrzna potrzeba odreagowania często prowadzą do wystąpienia niewspółmierności reakcji na wywołujący je bodziec i dokonania zabójstwa nagle, niespodziewanie w sytuacji budzącej zagrożenie i lęk. Bywa również tak, iż gwałtowne zachowania agresywne z dokonaniem zabójstwa włącznie, występują jako pierwsze zauważalne symptomy choroby psychicznej w początkowym okresie jej rozwoju.</p>
<p><strong>Czy samobójstwa rozszerzone, czyli zabicie drugiej osoby, a następnie siebie, stają się coraz częstsze?</strong></p>
<p>Choć samobójstwa poagresyjne są zjawiskiem rzadkim (w badaniach z różnych krajów częstość oceniano na 0,05–0,4 : 100 000 mieszkańców rocznie, co jednak stanowi 1–1,5% wszystkich zabójstw na danym terenie), to z uwagi na swoją specyfikę, brutalność i mnogość ofiar (w tym dzieci) spotykają się z dużym nagłośnieniem medialnym i zainteresowaniem społecznym. Nie dysponuję danymi z obszaru całego naszego kraju, jednak w oparciu o badania pośmiertne przeprowadzane w krakowskim Zakładzie Medycyny Sądowej odnoszę wrażenie, że liczba takich przypadków rośnie w ostatnich latach. Choć skala tego wzrostu nie jest aż tak kolosalna, jak można przypuszczać na podstawie mocno nagłaśnianych spraw medialnych, które kreują poczucie jakoby tych przypadków przyrastało w sposób lawinowy.</p>
<p><strong>Co ma wpływ na decyzję o samobójstwie rozszerzonym, w jakich sytuacjach występuje ten rodzaj zbrodni – na sobie samym i najbliższych?</strong></p>
<p>Spośród innych niż zaburzenia psychiczne wymienianych motywów na szczególną uwagę zasługują patologiczna zazdrość i zawód miłosny (wybitnie dotyczące osób młodszych), rozpad prawidłowych stosunków i więzi rodzinnych (częsta separacja) oraz silny stres wynikający z trudnej sytuacji społecznej lub ekonomicznej.</p>
<p>Wyniki wszystkich opracowań są zgodne co do tego, że sprawcami omawianych czynów są częściej mężczyźni, zazwyczaj w średnim wieku, a ich ofiarami stają się zwykle ich partnerki życiowe. W dalszej kolejności ofiarami bywają dzieci, rodzice, krewni. Jeżeli to kobieta dopuszcza się samobójstwa poagresyjnego, to zwykle zabija wyłącznie dzieci (własne), a wyjątkowo partnera życiowego. Osoby spoza grona rodzinnego zabijane są rzadko.</p>
<p>Analizując <em>modus operandi</em> w takich przypadkach zwraca uwagę fakt, iż w przypadkach zabójstw wielokrotnych (dokonanych nawet w odstępach czasu) sprawca odbiera życie wszystkim ofiarom zwykle tą samą metodą i najczęściej (choć nie zawsze) tym samym narzędziem. W Polsce oraz innych krajach z ograniczonym powszechnym dostępem do broni palnej sposób dokonania aktu samobójczego (przyjmujący zwykle formę powieszenia) jest zazwyczaj inny niż mechanizm śmierci w zabójstwach (urazy tępe, rany kłute, cięte i rąbane, zadzierzgnięcie, zadławienie, otrucie, utopienie, postrzał). Sprawcy rzadko dokonują czynu samobójczego dokładnie w tym samym miejscu, bezpośrednio przy zwłokach, choć zazwyczaj w niedalekiej od nich odległości.</p>
<p>W zdecydowanej większości sceną morderstwa staje się mieszkanie lub dom ofiary, które równocześnie są miejscem zamieszkania sprawcy, a do zdarzenia często dochodzi w sypialni. Sam przebieg zabójstwa jest najczęściej nagły, gwałtowny, dynamiczny, chaotyczny i niezorganizowany w sposobie działania, ale <em>modus operandi</em> w znaczeniu ogólnym oraz zamiar często bywają przemyślane i zaplanowane. Po czynie sprawca konsekwentnie dąży do aktu autoagresji, nawet jeśli z różnych względów jest on odłożony w czasie. Sądowo-lekarskie badania pośmiertne wskazują, że w omawianym typie przestępstwa ofiary doznają licznych obrażeń i często obserwuje się cechy nadzabijania (w połowie przypadków), co wskazuje na silny komponent emocjonalny po stronie sprawcy. Za typowy należy uznać brak ukrywania ciał ofiar, które pozostawiane są w miejscu zabójstwa.</p>
<p><strong>Ofiarami w przypadku samobójstw rozszerzonych padają najczęściej ci najsłabsi – dzieci i kobiety. Co można zrobić, by zapobiegać takim zbrodniom?</strong></p>
<p>W pierwszej kolejności należy jednoznacznie wyrazić wątpliwość, wobec tendencji ujednolicania sylwetki sprawcy i traktowania zjawiska w sposób wyłącznie statystyczny. Każdy czyn jest w swoim rodzaju ze swej natury jedyny i niepowtarzalny. Nie istnieje bowiem „statystyczny” ani „przeciętny” samobójca poagresyjny, mający uśrednionych cechy osobowościowe i psychofizyczne. Nie istnieje też przeciętny, średni czy też wyliczony procentowo ujednolicony sposób działania sprawcy ani jego zachowanie w czasoprzestrzeni przed dokonaniem zabójstwa i pomiędzy zabójstwem a popełnieniem samobójstwa. Dla profilaktyki kryminalistycznej istotne znaczenie może mieć natomiast ustalenie podłoża motywacyjnego sprawcy oraz cech oddziaływania bezpośredniego i pośredniego na jego psychikę. Kształtowanie wiedzy na temat determinant mogących wpływać destrukcyjnie na psychikę sprawcy pozwoli na eliminację, a przynajmniej baczniejszą obserwację tych zjawisk, które w sposób szczególny warunkują czyny przestępne w poszczególnych środowiskach.</p>
<p>Kryminogenność samobójstw poagresyjnych nie jest uwarunkowana patologią społeczną, dewiacjami, występowaniem grup przestępczych czy powrotem do przestępstwa. Może wystąpić w każdej sytuacji życiowej niezależnie od uwarunkowań i objąć swoim zasięgiem również te tereny i kategorię podmiotów, które nie wykazują na co dzień, cech charakterystycznych zachowań agresywnych, dewiacyjnych czy w jakikolwiek sposób odbiegających od normy. Dawniej samobójstwa poagresyjne były zdarzeniami rzadszymi. Ten stan rzeczy zmienia się na niekorzyść w związku z szeroko pojętymi zmianami cywilizacyjnymi, społecznymi oraz politycznymi. Globalizacja, cyfryzacja i związana z tym łatwość i szybkość przekazywania informacji, zmiany demograficzne i polityczne, a zwłaszcza kryzys gospodarczy, mają niebagatelny wpływ na myślenie o sobie, a także o innych, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wobec zachodzących zmian i wynikających z nich ograniczeń zwiększa się prawdopodobieństwo występowania depresji, poczucia osamotnienia, nienawiści do innych, obcych, uczucia bezsilności i niemożności rozwiązania kwestii bytowych, nie tylko w znaczeniu mikro, ale może przede wszystkim w skali makro, a co za tym idzie chęci rozwiązania sytuacji a sposób siłowy, agresywny, odwetowy. Świat, w którym żyjemy, narzucający określone sposoby zachowań, wskazujący akceptowalne modele współistnienia oraz zalew informacji wywierających na odbiorcy przymus podporządkowania się większości wyzwala kryzys emocjonalny i bunt, powodujący często reakcje nieadekwatne do sytuacji. Nie bez racji pozostaje też nasilenie sytuacji stresowych wymuszonych coraz większą dyspozycyjnością jednostki i związaną z tym odpowiedzialnością za swoje działanie.</p>
<p>Zjawisko samobójstw poagresyjnych jest powszechne, zarówno pod względem terytorialnym, jak i społecznym. Nie jest uzależnione od uwarunkowań na tyle specyficznych, aby można było mówić o skutecznym wyeliminowaniu czynników ryzyka i zastosowaniu rygorów prawnych przeciwdziałających wystąpieniu tych negatywnych zdarzeń. Pod tym względem zjawisko to niezależnie od wszystkiego wymaga dalszego, stałego i konsekwentnego monitorowania.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Rozmawiała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Na zdjęciu: dr Filip Bolechała</p>
<p>Fot. A. Banaś</p>
<p>Oglądaj: <a href="https://www.youtube.com/watch?v=TBJtNr6FCJQ">https://www.youtube.com/watch?v=TBJtNr6FCJQ</a></p>
<p>Dr Filip Bolechała jest współautorem serii kryminalistycznej pt. &#8222;Przypadki kryminalne&#8221; oraz autorem książki o zabójstwach w kontekście niepoczytalności, link:</p>
<p>https://wydawnictwo-silvarerum.eu/produkt/filip-bolechala-zabojstwo-a-niepoczytalnosc/</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/Przypadki-przód.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-3718" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/Przypadki-przód-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/przyp.-kobiety.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-3717" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/przyp.-kobiety-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/posz.ok_.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-3716" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/posz.ok_-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/ciemna-ok.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-3715" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2020/02/ciemna-ok-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-f-bolechala-samobojstwo-rozszerzone-jako-skutek-uboczny-cywilizacyjnego-pedu/' data-emailit-title='Dr F. Bolechała: Samobójstwo rozszerzone jako skutek uboczny cywilizacyjnego pędu'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-f-bolechala-samobojstwo-rozszerzone-jako-skutek-uboczny-cywilizacyjnego-pedu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Las to najlepsze lekarstwo</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/las-to-najlepsze-lekarstwo/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/las-to-najlepsze-lekarstwo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2021 18:44:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[las]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia lasem]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5068</guid>
		<description><![CDATA[<p>Zachęcamy do wkroczenia do lasu dla zdrowia, re&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zachęcamy do wkroczenia do lasu dla zdrowia, relaksu i w celach terapeutycznych. Oto nasza nowość &#8211; Terapia lasem, czyli kąpiele leśne, autorstwa lekarza psychiatry.</p>
<p><strong>Ze Wstępu:</strong></p>
<p>Ta książka nie jest poradnikiem ani praktycznym przewodnikiem. Moją intencją było stworzenie rzetelnego kompendium wiedzy na temat jednej z technik dbania o zdrowie- ekspozycji na nasze naturalne środowisko. Świadomie, z przekonaniem i spokojem. Tylko tyle, ale czasem niewiele wystarczy, żeby przywrócić właściwą kolej rzeczy. Zapraszam zatem do lektury zarówno osoby zawodowo związane z dbaniem o zdrowie swoich pacjentów i klientów, jak również wszystkich zainteresowanych naukową stroną terapii lasem, która w powszechnym mniemaniu kojarzy się z „przytulaniem się do drzew”. Zobaczymy, że zupełnie nie o przytulanie chodzi, chociaż to miły i ważny emocjonalnie gest w różnych relacjach. Nie będziemy omawiać aspektów światopoglądowych, ezoterycznych, sportowych, wysiłkowych czy artystycznych. Skupimy się na badaniach i medycynie opartej na dowodach (ang. <em>evidence based medicine</em>). Monografia zawiera kilka części- we „Wchodząc do lasu” przeczytać można o historii kąpieli leśnych oraz ich mechanizmach działania, w „Terapii lasem w badaniach” zapoznać się z zestawieniem wyników różnego rodzaju badań poświęconych tematyce, a w „Praktyce medycznej” o możliwościach zastosowania shinrin-yoku w działaniach medycznych. Życzę zatem miłej lektury i… zapraszam do Lasu!</p>
<p>Autorka</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/las-to-najlepsze-lekarstwo/' data-emailit-title='Las to najlepsze lekarstwo'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/las-to-najlepsze-lekarstwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blog dr Z. Konopielko: Z pamiętnika Jerzego T. Marcinkowskiego (7). Staż podyplomowy i spotkanie z Higieną</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/blog-dr-z-konopielko-z-pamietnika-jerzego-t-marcinkowskiego-7-staz-podyplomowy-i-spotkanie-z-higiena/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/blog-dr-z-konopielko-z-pamietnika-jerzego-t-marcinkowskiego-7-staz-podyplomowy-i-spotkanie-z-higiena/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2021 13:12:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[J. T. Marcinkowski]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Z. Konopielko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4908</guid>
		<description><![CDATA[<header class="entry-header"></header>
<div class="entry-content">
<p>Jerzy T. Marcinkowski pod Pałacem Kultury i Nau</p>&#8230;</div>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header"></header>
<div class="entry-content">
<p>Jerzy T. Marcinkowski pod Pałacem Kultury i Nauki. Urodziliśmy się i wychowywali w cieniu duchów tych panów z księgi… Prawdziwej historii uczyli nas rodzice… a my podążaliśmy swoją medyczną ścieżką z uporem, zapałem i wiarą, że kiedyś będziemy pomagali ludziom…</p>
<p><em>Oto cd. Pamiętnika Jerzego:</em></p>
<p>&#8222;Po uzyskaniu dyplomu lekarza medycyny rozpocząłem pracę zawodową w dniu 19.07.1971 r. w Szpitalu im. Franciszka Raszei  w Poznaniu na oddziale chorób wewnętrznych, którego ordynatorem był wówczas prof. Eligiusz Preisler – był min. kierownikiem Zakładu Fizjologii. Odbywałem wtedy roczny staż podyplomowy obejmujący internę, chirurgię, pediatrię oraz ginekologię z położnictwem. Wówczas na tymże oddziale wewnętrznym pracował jako wolontariusz – specjalizując się w internie – dr Andrzej Laskowski – asystent Zakładu Higieny Ogólnej. I to on właśnie zaproponował mi  pracę w Zakładzie Higieny, bo właśnie był tam wolny etat asystenta. Ponieważ moim marzeniem była praca  w akademii Medycznej, to poszedłem na spotkanie z ówczesnym kierownikiem Zakładu Higieny Ogólnej, panem doc. Adamem Jankowiakiem. To był przeuroczy człowiek, bardzo zaangażowany w działalność dydaktyczną, niezwykle życzliwy, do którego zwracano się per „Panie Profesorze”, gdyż przedtem był na stanowisku zastępcy profesora – takie stanowiska w tamtym okresie czasu istniały. A podkreślam ten fakt z uwagi na to, że Adam Jankowiak nigdy tytularnej profesury nie uzyskał, a to za sprawa tego, iż nie należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, co było wówczas rzadkością w odniesieniu do osób piastujących stanowiska kierownicze.</p>
<p>Od tego okresu moje życie zawodowe było i nadal jest niejako podwójne, gdyż z jednej strony pracuję nadal w Zakładzie Higieny, obecnie Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu a z drugiej strony pracuję jako neurolog. I tutaj wyjaśnienie, dlaczego syn medyka sądowego nie został medykiem sądowym, a miałby bardzo ułatwioną karierę, a neurologiem. Otóż mój ojciec kształcił mnie w kierunku medyka sądowego i wykonałem osobiście około 250 sekcji zwłok, aby się w końcu przekonać, że to nie bardzo leży w mej naturze takie obcowanie ze zwłokami i że bardziej odpowiada mi praca z żywymi ludźmi.</p>
<p>Więcej czytaj: blog dr Z. Konopielko &#8211; <a href="http://zofiakonopielko.pl">http://zofiakonopielko.pl</a></p>
</div>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/blog-dr-z-konopielko-z-pamietnika-jerzego-t-marcinkowskiego-7-staz-podyplomowy-i-spotkanie-z-higiena/' data-emailit-title='Blog dr Z. Konopielko: Z pamiętnika Jerzego T. Marcinkowskiego (7). Staż podyplomowy i spotkanie z Higieną'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/blog-dr-z-konopielko-z-pamietnika-jerzego-t-marcinkowskiego-7-staz-podyplomowy-i-spotkanie-z-higiena/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prof. J. T. Marcinkowski: &#8222;Dla tych, którzy szukają w tatuowaniu ciała czegoś więcej, dedykujemy tę książkę…&#8221;</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-t-marcinkowski-dla-tych-ktorzy-szukaja-w-tatuowaniu-ciala-czegos-wiecej-dedykujemy-te-ksiazke/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-t-marcinkowski-dla-tych-ktorzy-szukaja-w-tatuowaniu-ciala-czegos-wiecej-dedykujemy-te-ksiazke/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Apr 2021 09:27:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy T. Marcinkowski]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tatuaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4880</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>· Czy ma Pan Profesor tatuaż?</strong><em><br />
</em>Tatuażu nie mam i &#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>· Czy ma Pan Profesor tatuaż?</strong><em><br />
</em>Tatuażu nie mam i nigdy nie miałem takiego pomysłu. Być może dlatego, że nie należę do pokolenia Millenialsów (zwanych pokoleniem Y, urodzonych w latach 80-tych i 90-tych XX w.), które tatuuje się najczęściej.<br />
<strong>· Często dostrzega Pan tatuaże na ciele swoich studentów? Teraz chyba częściej niż przed dekadą czy dwiema?</strong><br />
W przeszłości w ogóle nie zauważałem studentów wytatuowanych. Teraz szacuję, że ponad 30% studentów może mieć tatuaże, bo &#8211; jak wiadomo &#8211; są one wykonywane coraz częściej.<br />
<strong>· A naukowcy chyba także od tego nie stronią? I czy to wypada, by wykładowca miał widoczny tatuaż?</strong><br />
Pośród znanych mi profesorów, docentów tatuaży nie widziałem. Należy podkreślić, że rady wydziałów czy senatów uniwersytetów, zwłaszcza medycznych, są środowiskami ogólnie konserwatywnymi. Nie jestem pewien, ale tak myślę, że gdyby ktoś z tego grona pojawił się z tatuażem, to zapewne spotkałby się z ostrą krytyką. Jednak zastanawia mnie niedawno przeżyte wydarzenia. Otóż nie zapomnę mojej 43-letniej doktorantki (mgr rehabilitacji), która &#8211; poza nietradycyjnym ubiorem, różnokolorowymi włosami i dredami &#8211; miała rozległy, wyrazisty tatuaż na przedramieniu i ręce. Obrona pracy przebiegała spokojnie, Komisja doktorska była ogólnie przychylna i wydała korzystny werdykt. Ani w czasie obrony, ani potem w kuluarach, żaden profesor będący w Komisji, nie wyraził dezaprobaty czy choćby krytyki wyglądu doktorantki. Jednak zwyciężył jej profesjonalizm i jakość pracy doktorskiej… W moim odczuciu, jeśli wykładowca czy prelegent ma fascynującą osobowość, wiedzę i potrafi ją przekazać studentom, by zapamiętali do końca życia, przestaje być ważne, jak wygląda.<br />
<strong>· Pytania, oczywiście, związane są z książką, której jest Pan Profesor redaktorem naukowym, a która jest poświęcona tatuażom. Skąd pomysł na naukowe podjęcie tego tematu?</strong><br />
Tak, jestem redaktorem naukowym wespół z koleżanką w moim wieku oraz młodszą osobą z kolejnego pokolenia. Piszę więc w imieniu naszym, dwóch pierwszych redaktorów i autorów z pokolenia <em>baby boomers</em>. W naszym długim życiu najbardziej nas szokują, ale też fascynują i ciekawią, poza rozwojem technik cybernetycznych, bardzo szybko postępujące przemiany społeczne. Dotyczy to też różnych form zdobienia ciała, ale głównie wszechobecnych wytatuowanych ciał. Spodziewam się, że ten proces przemian społecznych będzie postępował coraz szybciej. Staraliśmy się zrozumieć zjawisko i to było głównym powodem opracowania tego dzieła.  Jako biegły sądowy w dziedzinie neurologii jestem zobowiązany, wykonując badanie sądowo-lekarskie, jak najdokładniej to badanie przeprowadzić. Dlatego badam osoby rozebrane do bielizny &#8211; i jak postrzegam tatuaże, odnotowuję to w wyniku badania przedmiotowego &#8211; także dlatego aby uniknąć w przyszłości zarzutów, że przeprowadziłem badanie pobieżnie. Staram się opisać widziane obrazy tatuaży i ich lokalizację, gdyż może być to pomocne w dochodzeniu kryminalistycznym lub identyfikacji problemów z zakresu zdrowia psychicznego (omawiamy te tematy w książce). Oczywiście tatuaży czy piercingów, znajdujących się w sferze intymnej nie widzę, bo jako neurolog zupełnie rozebranych osób nie badam – obserwują to i opisują ginekolodzy czy urolodzy. Dla mnie ciekawym miejscem obserwacyjnym były Termy Maltańskie w Poznaniu &#8211; mnóstwo osób z bardzo widocznymi tatuażami tam widywałem. Dlatego widząc np. na basenie młode osoby z rozległymi tatuażami zastanawiam się, czy to tylko uleganie modzie czy oznaka wyzwolenia, podkreślenia osobowości i odwagi, czy jednak jakiś ukryty problem z własną psychiką. Tu muszę nadmienić, że z początków naszej pracy zawodowej pamiętamy tatuaże więzienne, przestępców, ale przede wszystkim wytatuowane numery na przedramionach żyjących jeszcze wtedy więźniów obozów koncentracyjnych &#8211; więc często mamy skojarzenia negatywne.<br />
<strong>· Książka ujmuje problematykę tatuaży w bardzo szerokich kontekstach. Chyba nie ma na rynku księgarskim tak pełnego, wszechstronnego ujęcia tematu. Jakimi aspektami tatuaży zajmuje się Pan Profesor wraz ze swoim zespołem w publikacji?</strong><br />
Książkę opracowało trzech lekarzy &#8211; ja – neurolog, koleżanka ze studiów medycznych – pediatra, zakaźnik, nefrolog, medyk sądowy &#8211; kryminolog, a także psycholog i analityk medyczny doświadczony w obszarze medycyny sądowej. Zauważając, jak rozległy jest obszar zagadnień związanych z tatuowaniem ciała – staraliśmy się przekazać większość tematów, oczywiście opierając się na najnowszym piśmiennictwie światowym. Omawiamy więc zagadnienia: od historii tatuażu w różnych kulturach poprzez urodę i symbolikę, a także lokalizację na ciele tatuażu współczesnego – także w aspekcie osobowości osoby wybierającej taki rodzaj tatuażu, rolę w kryminalistyce, ale też ważne znaczenie informujące, np. tatuaż z nazwą choroby zagrażającej życiu lub niezgodą na reanimację. Tematem kilku rozdziałów są przeciwwskazania medyczne i zagrożenia zdrowotne związane z zabiegiem tatuowania, obecnością tatuażu także w odległej perspektywie czasowej i metodach usuwania tatuażu &#8211; często postrzeganych jako bezpieczne. Zupełnie odrębne omawiane problemy to: emocje osoby tatuującej się, motywacje zawarte w psychice (być może w podświadomości) osoby decydującej się na tatuaż, etapy przygotowania do decyzji wykonania sobie tatuaży, wybór tatuażysty, miejsca, a nawet pory roku wykonania tatuażu, pielęgnowanie ran po tatuowaniu do cytowanych wypowiedzi osób z problemami zdrowia psychicznego, którym pomaga tatuaż…<br />
<strong>· Publikacja zawiera oprócz medycznej również część prawniczą, politologiczną i kulturową. Jeden z autorów, profesor prawa, rozważa prawne aspekty tatuaży, m.in. zastanawia się, czy to nie urąga godności sądu, by sędzia posiadał widoczny tatuaż? A jakie jest zdanie Pana Profesora?</strong><br />
Jako biegły sądowy od blisko 40 lat na razie nie zauważyłem wytatuowanych prawników. Choć… gdy pomyślę o spotkaniu wytatuowanego przestępcy z równie wytatuowanym prawnikiem wyobrażam sobie, że może być to powodem tzw. skrócenia dystansu szczególnie ze strony oskarżonego. Ale może się mylę… Zawód prawnika, nauczyciela, lekarza czy pielęgniarki, należą do tzw. zawodów zaufania publicznego. Osoby te mają kontakt z innymi, czasem nieakceptującymi takiego wyglądu ciała – co jeszcze w Polsce jest dość częste. Mogą budzić nie tylko niechęć, ale także podważać zaufanie co do profesjonalizmu. O swoich 100 tatuażach i reakcjach różnych osób, opowiada polska pielęgniarka, której wypowiedź cytujemy w książce. Podkreśla, iż trwałe rysunki na ciele na skórze mogą stanowić wyzwanie, by być lepszym, by dbać o swój wizerunek idealnego specjalisty…<br />
<strong>· Tatuaże rzeczywiście zyskały w ostatnich dekadach na popularności, z elementu niemal znakującego przestępców czy członków gangów stały się dziełem sztuki, aktem artyzmu, któremu poddawane są nasze ciała. Ciało stało się materią dla dzieł w postaci tatuaży, których właściciele noszą je z dumą. I to chyba bez względu na wiek?</strong><br />
Tak, mogą być to dzieła sztuki, choć trzeba wziąć pod uwagę, że często kolory bledną a także zmienia się skóra i np. przepiękny tatuaż biały na dłoniach, imitujący koronkowe rękawiczki, z czasem zwykle żółknie i staje się powodem do zmartwienia…<br />
<strong>· Jaki najpiękniejszy i najgorszy tatuaż widział Pan Profesor w swoim życiu? Co przedstawiał i kto był jego właścicielem? W jakich okolicznościach ujrzał Pan Profesor tatuaże, których nigdy nie zapomni?</strong><br />
Najgorszy tatuaż widziałem podczas sekcji sądowo-lekarskiej: przedstawiał diabła z widłami wrzucającego zawartość tych wideł do odbytu – był to dla mnie i kolegów fatalny widok. Ale znacznie gorsze są tatuaże neonazistów, także na głowie. Nie wiem, czy najpiękniejszy, ale najrozleglejszy i bardzo kolorowy tatuaż przedstawiający wielkiego smoka widziałem na całym tułowiu &#8211; i z tyłu i z przodu &#8211; rozebranej do badania lekarskiego młodej kobiety. Przyszła ona na to badanie z koleżanką – i jak wyznała, koleżanka ma taki sam tatuaż. Czy można w takiej sytuacji myśleć o ich związku, czy tylko o wielkiej przyjaźni? Oczywiście, ciekawe są ich dalsze losy. Czy te smoki będą się im dobrze kojarzyły aż do końca życia? Tak, tatuaż często stanowi nie tylko zagadkę, ale też jest otwarciem dla podobnych przemyśleń… Najbardziej jednak w jakimś sensie nas wzruszają i pobudzają do rozmyślania nad losami człowieka, który żył przed wielu laty, nad jego emocjami, a także nad celem, któremu mógł służyć tatuaż – tatuaże oglądane na płatach skóry zatopionych w słojach z formaliną od ok. 1930 r. Są to eksponaty Muzeum Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu, których zdjęcia i nasze związane z nimi refleksje zamieszczamy w książce.<br />
<strong>· Jakie medyczne komplikacje mogą się pojawić w trakcie czy tuż po wykonanym tatuażu, bo i to nie należy do rzadkości. Poświęcony temu zagadnieniu jest obszerny rozdział książki.</strong><br />
Prześledziliśmy literaturę naukową i podaliśmy wszystkie opisane powikłania medyczne od zakażeń w czasie zabiegu, jak i toksyczności tuszu, ale też składników, które powstają w czasie usuwania tatuażu laserem, alergie i czasem poważne schorzenia skóry&#8230;<br />
<strong>· Czy w swojej praktyce medycznej i badaniach naukowych często Pan Profesor miał do czynienia z ubocznymi skutkami tatuowania?</strong><br />
Obserwowałem skórę, z tatuażem zakażonym bakteriami opornymi na antybiotyki (których jest coraz więcej), z licznymi ropniami w tym miejscu i ogromnym bliznowcem, zniekształcającym kończynę po wygojeniu.<br />
<strong>· W czasie pandemii studia tatuaży długo były, teraz znowu są, zamknięte. Na co obecnie trzeba zwrócić baczną uwagę chcąc wykonać sobie tatuaż?</strong><br />
Jak zawsze – poza poznaniem przeciwwskazań medycznych, wpływu na zdrowie, czy nawet rozumienia przez innych wybranego obrazu (np. by nie budził skojarzenia z tatuażem przestępczym lub ranił czyjeś odczucia religijne), należy wybierać salon profesjonalny, sprawdzony i doświadczonego tatuażystę &#8211; bo np. ważna jest odpowiednia głębokość wkłucia igieł, by tatuaż nie zniknął po pewnym czasie ze złuszczonym naskórkiem lub by barwnik nie powędrował w głąb ciała. Ważne są też odpowiednie warunki higieniczne zarówno w salonie, jak i potem, w domu, bo są możliwe zakażenia, np. wirusami zapalenia wątroby czy HIV. Wszystkie te problemy omawiamy, także przedstawiając prace doświadczalne…<br />
<strong>· Jakie rady miałby Pan Profesor jeszcze dla osób chętnych do wykonania sobie tzw. dziary?</strong><br />
Osobie, która pragnie wykonać sobie tatuaż, polecamy tę książkę. Znajdzie tam wiele pytań, które może nawet nie przychodzą do głowy i odpowiedzi na nie. Bo jak napisał po łacinie XVI-wieczny polski pisarz Andrzej Frycz Modrzewski: <em>Qui bene dubitat, bene sciet</em> – Kto ma uzasadnione wątpliwości, osiągnie wiedzę. Tak więc, decydując się na tatuaż, zwłaszcza rozległy, warto mieć najpierw wątpliwości, zdobyć wiedzę, dłużej myśleć, uruchomić wyobraźnię i zadać sobie pytanie, czy wybrany wzór się nie znudzi, ale też, czy chcąc być oryginalnym, wbrew zamierzeniom, okaże się, że jest się tylko elementem w tłumie innych podobnie wytatuowanych. Bo tak bywa z modą… A dla tych, którzy szukają w tatuowaniu ciała czegoś więcej, dedykujemy tę książkę…</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Rozmawiała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Jerzy Tadeusz Marcinkowski (ur. 1 maja 1948 w Wadowicach) – polski lekarz, neurolog, profesor zwyczajny, higienista. W latach 2001-2018 kierownik Katedry Medycyny Społecznej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Od 2018 kierownik Katedry Higieny i Epidemiologii Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego. Stały biegły sądowy w dziedzinie neurologii od 1983.</p>
<p>Na zdjęciu: Prof. Jerzy T. Marcinkowski w swoim gabinecie /archiwum Profesora/ oraz portrety.</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Marcinkowski-Jerzy-T.-2010.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-4884" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Marcinkowski-Jerzy-T.-2010-193x300.jpg" alt="" width="193" height="300" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/marcinkowski_jerzy_prof__um_22.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-4885" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/marcinkowski_jerzy_prof__um_22-190x300.jpg" alt="" width="190" height="300" /></a> <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/dr_hab._Jerzy_Marcinkowski.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-4886" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/dr_hab._Jerzy_Marcinkowski-200x300.jpg" alt="" width="200" height="300" /></a></p>
<p>Poniżej &#8211; okładka książki o tatuażach, zapowiedź wydawnicza /przewidziana premiera książki &#8211; przełom kwietnia i maja 2021/</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Przechwytywanie-2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-4882" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/04/Przechwytywanie-2.jpg" alt="" width="1206" height="836" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-t-marcinkowski-dla-tych-ktorzy-szukaja-w-tatuowaniu-ciala-czegos-wiecej-dedykujemy-te-ksiazke/' data-emailit-title='Prof. J. T. Marcinkowski: &#8222;Dla tych, którzy szukają w tatuowaniu ciała czegoś więcej, dedykujemy tę książkę…&#8221;'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/prof-j-t-marcinkowski-dla-tych-ktorzy-szukaja-w-tatuowaniu-ciala-czegos-wiecej-dedykujemy-te-ksiazke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jacek Sobczak: Prawo a medycyna</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/prawo/jacek-sobczak-prawo-a-medycyna/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/prawo/jacek-sobczak-prawo-a-medycyna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Apr 2018 11:13:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Medycyna i ochrona zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Publikacje]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[prawo medyczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/?p=3874</guid>
		<description><![CDATA[<p><a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2018/04/PaM-okładka.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3875" alt="PaM okładka" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2018/04/PaM-okładka-300x205.jpg" width="300" height="205" /></a></p>
<p>ISBN</p>
<ul>
<li>978-83-65697-40-0 - Książka w miękki</li></ul>&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2018/04/PaM-okładka.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3875" alt="PaM okładka" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2018/04/PaM-okładka-300x205.jpg" width="300" height="205" /></a></p>
<p>ISBN</p>
<ul>
<li>978-83-65697-40-0 - Książka w miękkiej oprawie</li>
<li>978-83-65697-41-7 - Publikacja elektroniczna tylko do ściągnięcia</li>
<li>wymiary 17 x 24 cm</li>
<li>cena det. 48,00-</li>
</ul>
<p>Oddawane do rąk Czytelników opracowanie jest zbiorem tekstów poświęconych różnym aspektom prawa medycznego. Z natury rzeczy, z uwagi na zainteresowania autora, odnoszą się one z jednej strony do problematyki styku prawa medycznego z zagadnieniami obejmującymi ochronę danych osobowych i wykorzystywanie informacji, z drugiej natomiast prawa człowieka, w szczególności te ich aspekty, które dotyczą pacjentów i lekarzy. Przedstawiciele obu tych grup częstokroć nie zdają sobie sprawy z tego, jak ściśle obie te sfery są ze sobą powiązane, jak bardzo jedna drugą warunkuje.</p>
<p>/fragment Wstępu/</p>
<p>Prof. zw. dr hab. nauk prawnych Jacek Sobczak, kierownik Katedry Prawa Ochrony Własności Intelektualnej, Wydział Prawa SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny z siedzibą w Warszawie. Specjalizuje się w prawie prasowym autorskim, ochronie własności intelektualnej, a ostatnio także w szeroko pojętym prawie medycznym. Prowadzi kompleksowe badania nad wolnością środków społecznego przekazu, funkcjonowaniem systemów prasowych, swobodą ekspresji artystycznej oraz prawem filmowym. Publikował rozprawy z zakresu historii państwa i prawa, doktryn politycznych i prawnych, prawa konstytucyjnego i praw człowieka oraz prawa karnego. Sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. Autor 30 własnych książek i redaktor lub współredaktor 28 innych monografii, 300 rozdziałów w książkach, ponad 150 artykułów w czasopismach naukowych.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Prawo a medycyna. Studia i szkice</p>
<p>SPIS TREŚCI</p>
<p>Wstęp<br />
1. Godność pacjenta<br />
2. Prawa pacjenta w systemie prawa unijnego<br />
3. W kwestii potrzeby ochrony praw lekarza<br />
4. Klauzula sumienia<br />
5. Biegły seksuolog w postępowaniu karnym<br />
6. Tajemnica lekarska<br />
7. Prawo do ochrony orientacji seksualnej. Standardy europejskie<br />
8. Medycyna defensywna i jej paradoksy<br />
9. Ochrona danych medycznych. Wymogi Unii Europejskiej a rzeczywistość polska<br />
10. Ochrona danych medycznych zawodników<br />
11. Ponowne wykorzystanie informacji sektora publicznego w prawie polskim<br />
12. W kwestii potrzeby dostosowania przepisów prawa polskiego do treści rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób fizycznych związku z przetwarzaniem danych osobowych i swobodnego przepływu takich danych<br />
13. Europejska Rada Ochrony Danych &#8211; nowy organ Unii Europejskiej chroniący osoby fizyczne w związku z przetwarzaniem danych osobowych<br />
14. O niektórych wątpliwościach dotyczących odpowiedzialności za przestępstwa i wykroczenia seksualne<br />
15. Ramy prawne w transplantacji<br />
16. Informacje o miejscach pierwodruku zamieszczonych tekstów<br />
Informacje o miejscach pierwodruku zamieszczonych tekstów</p>
<p>1. Godność pacjenta, „Medyczna Wokanda” 2009, nr 1, s. 31-47 (inne wersje tekstu w: „V Sympozjum „Jakość w Opiece Zdrowotnej” – Mazowieckie Forum Dyskusyjne 8-9 czerwiec 2006”, Maków Mazowiecki – Kaszewiec 2006, s. 83-127; także tekst wygłoszony na Konferencji ogólnopolskiej „Dobre prawo dla pacjenta i lekarza” 8 kwietnia 2016 r., Poznań, Wielkopolska Izba Lekarska oraz Sąd Apelacyjny w Poznaniu, Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (nieopublikowane).<br />
2. Prawa pacjenta w systemie prawa unijnego, w: T. Gardocka, T. Maksymiuk, J. Skrzypczak, „Zdrowie: problem medyczny, prawny czy polityczny?”, t. I, Warszawa-Poznań 2012, s. 126-136.<br />
3. W kwestii potrzeby ochrony praw lekarza, „Medyczna Wokanda” 2010, nr 2, s. 27-37.<br />
4. Klauzula sumienia, w: T. Gardocka, D. Jagiełło (red.), „Medyczne prawo karne”, Warszawa 2016, s. 15-27.<br />
5. Biegły seksuolog w postępowaniu karnym, „Medyczna Wokanda” 2012, nr 4, s. 45-56.<br />
6. Tajemnica lekarska, tekst niepublikowany, daleko różniące się wersje przedstawione na: VII Ogólnopolskim Forum Prawniczo-Medycznym, Warszawa 1-3 grudnia 2004 r.; Konferencji Ogólnopolskiej „Kodeks Etyki Lekarskiej wobec wyzwań współczesności”, Poznań-Gniezno 2016; II Kongresie Wyzwań Zdrowotnych, Konferencja Ogólnopolska, Katowice 9 marca 2017 pt. Tajemnica czy „jawnica” lekarska.<br />
7. Prawo do ochrony orientacji seksualnej. Standardy europejskie, w: G. Dammacco, B. Sitek, O. Cabaj (red.), „Człowiek między prawem a ekonomią w procesie integracji europejskiej”, Olsztyn-Bari 2008, s. 379-389; inne wersje: „Themis Polska Nova” 2012, nr 1(2), s. 112-125; Orientacja seksualna jako prawo człowieka, „Środkowoeuropejskie Studia Polityczne” 2009, nr 1-2, s. 71-90;<br />
8. Medycyna defensywna i jej paradoksy, w: E. Krajewska-Kułak, A. Guzowski, G. Bejda, A. Lankau (red.), „Pacjent „inny” wyzwaniem opieki medycznej”, Poznań 2016, s. 315-328.<br />
9. Ochrona danych medycznych. Wymogi Unii Europejskiej a rzeczywistość polska, w: K. Popielski, M. Skrzypek, E. Albińska (red.), „Zdrowie i choroba w kontekście psychospołecznym”, Lublin 2010, s. 139-165.<br />
10. Ochrona danych medycznych zawodników, w: T. Gardocka, D. Jagiełło, „Problemy prawne na styku sportu i medycyny”, Warszawa 2015, s. 93-109.<br />
11. Ponowne wykorzystanie informacji sektora publicznego w prawie polskim, w: Ł. Baratyński, P. Ramiączek, K. Spryszak (red.), „Współczesne wyzwania państwa i prawa. Księga jubileuszowa Profesora Jerzego Jaskierni z okazji 45-lecia pracy naukowej”, Toruń 2017, s. 664-678.<br />
12. W kwestii potrzeby dostosowania przepisów prawa polskiego do treści rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób fizycznych związku z przetwarzaniem danych osobowych i swobodnego przepływu takich danych, niepublikowany.<br />
13. Europejska Rada Ochrony Danych – nowy organ Unii Europejskiej chroniący osoby fizyczne w związku z przetwarzaniem danych osobowych, niepublikowany.<br />
14. O niektórych wątpliwościach dotyczących odpowiedzialności za przestępstwa i wykroczenia seksualne, w: T. Gardocka, P. Herbowski, D. Jagiełło P. Jóźwiak (red.), „Przestępczy seks”, Warszawa 2016, s. 14-38.<br />
15. Ramy prawne w transplantacji, „Medyczna Wokanda” 2011, nr 3, s. 67-82.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/prawo/jacek-sobczak-prawo-a-medycyna/' data-emailit-title='Jacek Sobczak: Prawo a medycyna'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/prawo/jacek-sobczak-prawo-a-medycyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łukasz Zarzycki: Dylematy tłumacza. Zastosowanie pięciu typów ekwiwalencji Kollera oraz modelu bezpośredniego i pośredniego Vinay i Darbelnet w tłumaczeniu terminologii medycznej z języka angielskiego na polski</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/studio-graficzne/lukasz-zarzycki-dylematy-tlumacza-zastosowanie-pieciu-typow-ekwiwalencji-kollera-oraz-modelu-bezposredniego-i-posredniego-vinay-i-darbelnet-w-tlumaczeniu-terminologii-medycznej-z-jezyka-angielskiego-2/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/studio-graficzne/lukasz-zarzycki-dylematy-tlumacza-zastosowanie-pieciu-typow-ekwiwalencji-kollera-oraz-modelu-bezposredniego-i-posredniego-vinay-i-darbelnet-w-tlumaczeniu-terminologii-medycznej-z-jezyka-angielskiego-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 May 2017 15:45:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Studio Graficzne]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/?p=3577</guid>
		<description><![CDATA[<p>Głównym problemem w praktyce tłumaczeniowe&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Głównym problemem w praktyce tłumaczeniowej jest odnalezienie ekwiwalentu tłumaczeniowego w języku docelowym. Głównym zadaniem teorii przekładu jest zdefiniowanie natury i formy ekwiwalentu tłumaczeniowego”. (Catford 1965: 21)</p>
<p>Oto projekty okładki do pozycji z zakresu translatoryki medycznej.</p>
<p>Pobierz pliki /projekt nr 1/ <a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/Zarzycki-Dylematy-projekty-robocze.pdf">Zarzycki Dylematy projekty robocze</a></p>
<p>A oto projekty nr 2:</p>
<p><a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3578" alt="dyl2" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl2-300x205.jpg" width="300" height="205" /></a> <a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl3.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3579" alt="dyl3" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl3-300x202.jpg" width="300" height="202" /></a> <a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl4.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3580" alt="dyl4" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl4-300x204.jpg" width="300" height="204" /></a> <a href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3581" alt="dyl1" src="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/wp-content/uploads/2017/05/dyl1-300x204.jpg" width="300" height="204" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/studio-graficzne/lukasz-zarzycki-dylematy-tlumacza-zastosowanie-pieciu-typow-ekwiwalencji-kollera-oraz-modelu-bezposredniego-i-posredniego-vinay-i-darbelnet-w-tlumaczeniu-terminologii-medycznej-z-jezyka-angielskiego-2/' data-emailit-title='Łukasz Zarzycki: Dylematy tłumacza. Zastosowanie pięciu typów ekwiwalencji Kollera oraz modelu bezpośredniego i pośredniego Vinay i Darbelnet w tłumaczeniu terminologii medycznej z języka angielskiego na polski'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/studio-graficzne/lukasz-zarzycki-dylematy-tlumacza-zastosowanie-pieciu-typow-ekwiwalencji-kollera-oraz-modelu-bezposredniego-i-posredniego-vinay-i-darbelnet-w-tlumaczeniu-terminologii-medycznej-z-jezyka-angielskiego-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
