<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>&#34;SILVA RERUM&#34; &#187; psychoterapia</title>
	<atom:link href="https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/tag/psychoterapia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl</link>
	<description>Wydawnictwo Naukowe</description>
	<lastBuildDate>Mon, 25 Mar 2024 09:46:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.8.1</generator>
	<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Rozważania o głębi, która niekiedy przygnębia</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-rozwazania-o-glebi-ktora-niekiedy-przygnebia/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-rozwazania-o-glebi-ktora-niekiedy-przygnebia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Sep 2021 14:22:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5747</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Małgorzatą Talarczyk, psychoter</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Małgorzatą Talarczyk, psychoterapeutką, autorką książek, o jej najnowszym dziele oraz tajnikach ludzkiej duszy i umysłu. </strong></p>
<ul>
<li><strong>Jest Pani psychoterapeutką zajmującą się przede wszystkim zaburzeniami odżywiania. Jednak książka, którą teraz Pani wydała i która niebawem trafi na księgarskie półki, dotyka wielu innych tematów. Jakich? I dlaczego właśnie tych?</strong></li>
</ul>
<p>Tak, jestem psychoterapeutką, a pacjenci z zaburzeniami odżywiania to ok. 70% moich pacjentów, ale pracuję także terapeutycznie z innymi osobami i ich rodzinami. Moimi pacjentami m.in. jest młodzież LGBT+ , są też osoby które padły ofiarą hejtu, pacjenci zmagający się z depresją i innymi zaburzeniami nastroju, pacjenci z zaburzeniami osobowości, są także dziecięco- młodzieżowi pacjenci z rozpoznaniem chorób onkologicznych. W przypadku pacjentów w wieku rozwojowym zwykle pracuję również z ich rodzinami, prowadząc terapię rodzinną. Odpowiadając więc na Pani pytanie, poruszam w książce tematy, które dotykają wiele osób, z którymi mam kontakt jako psychoterapeutka. Piszę m.in. o nietolerancji, hejcie, w tym hejcie wobec osób LGBT+, o braku szacunku, o społeczno-kulturowym wpływie na sylwetkę kobiecą itp. Poruszam też temat śmierci i żałoby, zwracając uwagę na narracyjny zwyczaj, aby o osobach, które zmarły z powodu choroby nowotworowej nie mówić, że „przegrały walkę z rakiem”, na co od wielu lat nie mam zgody. Mam tu na myśli dewaluujący aspekt tego określenia, bo jeśliby rozważyć samo słowo „przegrać” to nie osoba chora przegrywa walkę z chorobą, lecz na obecnym etapie rozwoju wiedzy, tę „walkę” przegrywa medycyna. Ten ostatni temat wielokrotnie poruszałam w mediach społecznościowych i choć nie chciałabym przypisywać sobie szczególnego wpływu na narrację w mediach publicznych prasie i telewizji to zauważyłam, że coraz rzadziej używane jest to sformułowanie. Ponieważ książkę pisałam w czasie pandemii, poruszam w niej także zagadnienia dotyczące pandemii, podkreślając, że piszę wyłącznie z subiektywnej perspektywy. W książce jest także rozdział poświęcony psychoterapii, który napisałam z intencją popularyzowania psychologii i psychoterapii, w choć bardzo wybiórczym zakresie.</p>
<ul>
<li><strong>Pani felietony charakteryzuje zmysł obserwacyjny, dbałość o szczegóły, wychwytanie różnorakich przejawów z życia codziennego. Z drobiazgów, takich mgnień i lśnień, potrafi Pani wydobyć niesamowitą głębię i dotrzeć do szeroko zakrojonych wniosków. To tak jest, że drobiazgi mają znaczenie i mówią o nas więcej niż sami chcielibyśmy ujawnić?</strong></li>
</ul>
<p>W Pani pytaniu zawarte są miłe słowa, mające znamiona komplementu, za co dziękuję. Odpowiadając nawiążę do mojej pracy, bo kiedyś podczas szkolenia dla psychoterapeutów, które prowadziłam jeden z uczestników zadał mi pytanie – jakie cechy osobowe są najważniejsze w pracy terapeuty? Pomyślałam wówczas o cechach, które zwykle w przypadku terapeutów bierze się pod uwagę, czyli m.in. takich jak empatia, tolerancja, wyobraźnia, ale odpowiadając na to pytanie skupiłam się na cesze, która rzadko jest wymieniana, a jest nią – uważność. Uważność odbiorcy, czyli na słowa, frazy, na to co i w jaki sposób ktoś mówi, także uważność na mimikę i gesty, ale również uważność w roli nadawcy, czyli odpowiedni dobór słów i przekazu. Dlatego potwierdzam, że drobiazgi mają znaczenie. Myślę też, że uważność jest ważna nie tylko w pracy psychologa czy psychoterapeuty oraz w wielu innych zawodach, ale także w codziennym życiu. A czy drobiazgi mówią o nas więcej niż sami chcielibyśmy ujawnić? Może tak być, ale to nie jest oczywiste i jednoznaczne, bo zależy także od odbiorcy, bo tu kryje się ryzyko nadinterpretacji, przeniesień i projekcji, czyli mówiąc najkrócej przypisywania innym, własnych myśli, emocji, potrzeb czy intencji. Dlatego psychoterapeuci w ramach szkoleń przechodzą własną psychoterapię, aby mieć świadomość tych mechanizmów.</p>
<ul>
<li><strong>Współczesna cywilizacja to niełatwe wyzwanie dla przeciętnego człowieka, pogubionego w coraz trudniejszej rzeczywistości. Zajmuje się Pani filmem, mediami, dlatego że w nich najbardziej odzwierciedlone zostało skomplikowanie współczesnego człowieczego bytu?</strong></li>
</ul>
<p>Filmem interesuję się od czasów szkoły średniej, będąc w liceum co roku kupowałam karnet na konfrontacje filmowe, oglądając po kilka premierowych filmów dziennie. Zastanawiałam się kiedyś i tę refleksję zawarłam w książce, czy gdyby nie ówczesna pasja, jaką był film, zainteresowanie przeżyciami, lękami, radościami czy obsesjami jego bohaterów, związałabym swoje życie z psychologią? A z drugiej strony, czy gdyby nie psychologia, to dostrzegałabym w filmach to, co obecnie dostrzegam? Myślę, że w moim przypadku jedno ściśle jest związane z drugim. Film m.in. zaprasza nas do poznania tego co w realnym życiu jest dla nas niedostępne, albo wręcz przeciwnie, tego co jest naszym udziałem i doświadczeniem, lub tego z czym się identyfikujemy. Bardzo cenię w filmie możliwość poznawczego i emocjonalnego obcowania ze sztuką, a szczególnie jej nieoczywistość i symbole. Film to wehikuł czasu i przestrzeni. Dzięki niemu w bezruchu przemierzamy świat w pionie i poziomie, we wszystkie możliwe i niemożliwe strony.</p>
<ul>
<li><strong>A czy to nie jest tak, że człowiek współczesny tak bardzo pochyla się nad sobą, tak bardzo skupia na sobie i swoim wnętrzu, że nie zauważa zewnętrza? Może po prostu powinien więcej pracować, więcej dawać z siebie i wszystkie traumy i „pogubienia” by mu przeszły? </strong></li>
</ul>
<p>Oj, tu nie zgodzę się z takim założeniem zawartym w pytaniu. A ponieważ staram się unikać wszelkich uogólnień, nie potwierdzonych badaniami, to nie odpowiem, jaki jest człowiek i co powinien. Oczywiście są osoby, które bardzo skupiają się na sobie, wsłuchują w swój organizm i o ile im to nie przeszkadza, to dlaczego nie mieliby tego nie robić? Choć zdarza się, że przeszkadza i wtedy można się zastanowić, czy tego nie zmienić. A nawiązując do drugiej części Pani pytania i nadal nie chcąc generalizować, to nie uważam, że człowiek powinien więcej pracować i więcej dawać z siebie, bo wówczas wszystkie traumy i „pogubienia” by mu przeszły. Bo to trochę brzmi jak rada dla osoby cierpiącej na depresję „by wzięła się w garść”, co tylko depresję pogłębia. Dodam też, że niektóre osoby powinny wręcz pracować mniej, co nie musi oznaczać, że będą więcej skupiać się na sobie. Żyjemy w czasach, a nawiązując do tytułu książki w „świecie”, w którym przekroczenie prędkości stało się standardem, śpieszymy się, gnamy przed siebie, po coś, za czymś, i trudno tu znaleźć korzyści, więc może niektóre osoby powinny nie tyle „więcej” co „mniej” i wolniej.</p>
<ul>
<li><strong>Właśnie wyparciem traum oraz ciężką pracą, w tym fizyczną, radzili sobie nasi przodkowie, nasze babcie, prababcie, dziadkowie, pradziadkowie – z okropnościami dwóch wojen światowych – a zupełnie nie mieli możliwości skorzystania z psychoterapii. I albo sobie poradzili i wytrwali, albo nie. Twarda szkoła, ale może dobra?&#8230; Ludzie starszego pokolenia właśnie często podkreślają, jak szkodliwe jest owo „cackanie się” z sobą. Kiedyś nie poruszało się zagadnień związanych z psychoterapią, teraz tak, może dlatego nagle tyle ujawniło się problemów egzystencjalnych? To jak z tym jest – lepsze wyparcie i ciężka praca, czy jednak nie? </strong></li>
</ul>
<p>To raczej nie jest kwestia co lepsze &#8211; wyparcie i ciężka praca, czy nie, bo ciężkiej pracy nie musi towarzyszyć wyparcie, a brak pracy nie zawsze jest tożsamy z „pielęgnowaniem” problemów. Choć rzeczywiście, powszechnie się uważa, że „praca jest lekarstwem”, wiele osób też ma takie doświadczenia. Ale myślę, że praca może być pomocna, o ile się ją lubi, niezależnie czy jest fizyczna, czy umysłowa. Bo z kolei praca nielubiana, a szczególnie jej nadmiar, może tylko dyskomfort nasilać. I rzeczywiście, tak jak Pani zauważyła, nasi przodkowie nie korzystali z psychoterapii, bo jej nie było, nie było też wielu kategorii diagnostycznych np. takich jak ADHA, Zespół Aspergera, zaburzenia osobowości itp. Nauka się rozwija, a dzięki postępom w medycynie żyjemy dłużej i w większości lepiej dbamy o zdrowie. Ale czy to daje nam większy komfort psychiczny niż czuli nasi dziadkowie czy pradziadkowie, nie wiem… Jeden ze znajomych psychiatrów, wspaniały lekarz i specjalista, czasami myśląc o kimś używał określenia „moja głębia mnie przygnębia”. I coś w tym jest, w tym sensie, że są osoby, którym jest w życiu obiektywnie trudno, naprawdę ciężko, ze względów zdrowotnych, rodzinnych czy bytowych i one nie narzekają, ale bywają też tacy, którzy z perspektywy obserwatora, „wszystko mają”: zdrowie, satysfakcjonującą pracę, kochającą rodzinę, oddanych przyjaciół, i nie czują zadowolenia w życiu. Myślę, że w przypadku takich osób praca zawodowa, jej ilość czy jakość nie wiele zmienia, tu potrzebna jest psychoterapia.</p>
<ul>
<li><strong>Co Pani samej jako autorce najbardziej podoba się w Pani książce, podejmującej szeroki wachlarz trudnych tematów współczesności, co mogłaby Pani polecić czytelnikom? </strong></li>
</ul>
<p>To bardzo trudne pytanie, książkę oczywiście polecam, bo wachlarz tematów jest tak szeroki, że mam nadzieję, iż każdy czytelnik znajdzie zagadnienia, które zwrócą jego uwagę, może zainspirują do postawienia sobie ważnego dla siebie pytania, albo udzielenia odpowiedzi na pytania dawno zadane. A zamiast wskazania co w książce podoba mi się najbardziej, odpowiem, ze jest w niej jeden temat, który osobiście mnie dotyczy i który pisałam myśląc również o sobie. To temat pt. „Przekornie o zaletach wieku starszego i twórczej samotności”. I jest też temat, który bardzo często poruszam z pacjentami w trakcie psychoterapii: „O szczęściu i czy do niego dążyć”. Polecam też rozdział dotyczący naszej mowy, języka, narracji i oczywiście pozostałe tematy. Na koniec chcę też wspomnieć, że książka jest bardzo pięknie wydana przez Wydawnictwo Naukowe Silva Rerum z niezwykle interesującą okładką, autorstwa Mateusza Bartkowiaka, która oddaje, choć w nieoczywisty sposób, zawarte te w książce treści.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Pytania zadawała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p><strong>Na zdjęciach: M. Talarczyk oraz okładka nowej książki</strong></p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/09/Trzy_calosc.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5742" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/09/Trzy_calosc.jpg" alt="" width="1234" height="851" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-rozwazania-o-glebi-ktora-niekiedy-przygnebia/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Rozważania o głębi, która niekiedy przygnębia'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-rozwazania-o-glebi-ktora-niekiedy-przygnebia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Relacje między rodzeństwem – dlaczego bywają trudne?</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-relacje-miedzy-rodzenstwem-dlaczego-bywaja-trudne/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-relacje-miedzy-rodzenstwem-dlaczego-bywaja-trudne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2021 09:40:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5497</guid>
		<description><![CDATA[<p>Gdyby na relacje rodzinne spojrzeć przestrzen&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby na relacje rodzinne spojrzeć przestrzennie, to można wyodrębnić relacje w pionie i w poziomie. Relacje pionowe to relacje międzypokoleniowe (rodzice – dzieci), natomiast przez relacje poziome rozumiem te równorzędne (często rówieśnicze) – między małżonkami i rodzeństwem. Analogicznie do relacji, rozpatrywać można konflikty: między rodzicami i dziećmi, w małżeństwie oraz między rodzeństwem. Choć trudno wymienione relacje traktować jako niezależne od siebie, bo model relacji w rodzinie, z której pochodzimy, bywa powielany w rodzinie, którą zakładamy.</p>
<p>Prowadząc terapię rodzinną, podobnie jak inni terapeuci rodzinni, często korzystam z genogramu, czyli graficznego przedstawienia struktury, relacji oraz funkcjonowania rodziny do trzech pokoleń wstecz. Nie jest to znane powszechnie drzewo genologiczne, choć w formie do niego się odwołuje, jednak terapeutów rodzinnych interesuje nie tylko struktura, czyli skład trzypokoleniowej rodziny, daty urodzin i śmierci, ale przede wszystkim rodzaje relacji w rodzinach nuklearnych (czyli rodzice i dzieci), a także relacje międzypokoleniowe. W analizie genogramu zwracam więc uwagę na rodzaje relacji w rodzinie wielopokoleniowej, czyli rodziców i dziadków moich dziecięcych i młodzieżowych pacjentów. Często zdarza się, że model wyniesiony z rodziny pochodzenia nierzadko wbrew naszej woli jest przez nas powtarzany. Czyli na przykład, gdy rodzice rodziców (tzn. dziadkowie) pacjenta wychowywali swoje dzieci w sposób autorytarny, to często ich dzieci już w dzieciństwie obiecały sobie, że tak nie będą z własnymi dziećmi postępować. Ale w praktyce bywa różnie, a najczęściej skrajnie różnie, bo albo ten model jest kopiowany albo wręcz przeciwnie, czyli rodzice nie stawiają dzieciom żadnych granic. Zagadnienie granic, w szerokim rozumieniu, to odrębny temat, do którego planuję wrócić w kolejnym opracowaniu.</p>
<p>Czyli reasumując, powiązania relacji pionowych &#8211; międzypokoleniowych i relacji poziomych – równorzędnych, to wyniesione z domu rodzinnego wzorce relacji. Możemy wyodrębnić relacje obserwowane przez dziecko, czyli te między rodzicami, w ich roli małżeńskiej (mąż – żona) oraz doświadczane z rodzicami (rodzic – dziecko), a także doświadczane z rodzeństwem. Te obserwacje i doświadczenia bywają powtarzane w życiu dorosłym, również w założonych później rodzinach. A ich przerwanie i zmianę umożliwia psychoterapia.</p>
<p>Relacją rodzinną, która towarzyszy nam w życiu najdłużej jest relacja z rodzeństwem.</p>
<p>Jest to nie tylko najdłuższa relacja, ale też związane genami, wspólną rodziną pochodzenia (rodzicami, dziadkami, pradziadkami) rodzinnymi tradycjami, podobnymi doświadczeniami, szczególnie w pierwszym ćwierćwieczu życia, takim samym lub podobnym wychowaniem itp.</p>
<p>Na temat relacji między rodzeństwem istnieją liczne badania.</p>
<p>Dr Katarzyna Walęcka-Matyja pisze: „W systemie rodzinnym na szczególną uwagę badaczy zasługuje relacja między rodzeństwem. W psychologii społecznej „relacje między rodzeństwem” określa suma interakcji opartych na działaniach oraz komunikacji (werbalnej i niewerbalnej) dwóch lub więcej osób, mających wspólnych rodziców naturalnych oraz określony stosunek do wzajemnych doświadczeń, przekonań i uczuć wobec siebie, od momentu, odkąd osoby te mają świadomość istnienia siebie” [1 s. 2].</p>
<p>„Badacze zwracają uwagę na specyficzny charakter relacji rodzeństwa, który wiąże się z tym, iż trwa ona przez całe życie człowieka i jest prymarna w stosunku do zawieranych związków przyjaźni, a następnie miłości. Należy zaznaczyć, że relację tę cechuje zupełnie odmienny charakter niż więź z rodzicami. Relacja z rodzeństwem jest opisywana w literaturze przedmiotu jako ambiwalentna. Przeplatają się tu bowiem stosunki sympatii, antypatii i rywalizacji” [1 s. 2].</p>
<p>Konkludując, wyniki badań na temat negatywnych relacji między rodzeństwem w dorosłym życiu wskazują, że cechuje duża różnorodność.</p>
<p>Jeden z badaczy zagadnienia Marc S. Gold wyróżnił pięć typów relacji między dorosłym rodzeństwem.</p>
<p>- Pierwsza to relacja bliskości wyłącznej. Zachodzi w sytuacji, gdy rodzeństwo jest sobie bardzo bliskie i oddane. Pozostają swoimi najbliższymi przyjaciółmi.</p>
<p>- Drugi rodzaj to relacja przyjacielska. Dotyczy osób, dla których rodzeństwo to najbliżsi przyjaciele, zaraz po małżonku i własnych dzieciach.</p>
<p>- Trzeci rodzaj relacji to rodzeństwo lojalne. Bazuje ono na tej samej rodzinnej historii, utrzymuje regularny, choć nie zbyt częsty kontakt. Rodzeństwo bierze udział w spotkaniach rodzinnych, np. podczas świąt albo pomaga sobie w sytuacjach kryzysowych.</p>
<p>- Czwarta relacja to rodzeństwo ambiwalentne. Siostry, bracia są wobec siebie obojętni jak obcy ludzie. Rzadko utrzymują ze sobą jakikolwiek kontakt. W sytuacjach kryzysowych odcinają się od rodziny.</p>
<p>- Piąty rodzaj to relacje wrogie. Są oparte na nienawiści, agresji. Wbrew pozorom, wzajemna wrogość i nieustanna rywalizacja są dla takich osób istotnym elementem życia.</p>
<p>Pomocna w uwolnieniu się od nienawiści i agresji może być psychoterapia.</p>
<p>***</p>
<p>W mojej praktyce terapeutycznej obserwuję, że rodzaj relacji z dzieciństwa często bywa kontynuowany w życiu dorosłym. Prowadząc psychoterapię indywidualną i rodzinną nie spotkałam się z sytuacją (co nie znaczy, że takie sytuacje nie występują) aby wrogość z okresu dzieciństwa przekształciła się w relacje bliskości czy przyjacielskie w wieku dorosłym. Przy czym przez „wrogość” rozumiem nie kłótnie czy czasami nawet bójki, które zdarzają się między rodzeństwem w dzieciństwie i z których dzieci &#8222;wyrastają&#8221;, bo kłótniom czy bójkom towarzyszy chwilowa złość, a nie utrwalona nienawiść. Niezależnie od sytuacyjnych reakcji emocjonalnych, najważniejsza dla relacji jest łącząca rodzeństwo więź. Zdarza się natomiast, że relacje ambiwalentne w dzieciństwie przechodzą w relacje wrogie. Rodzaj relacji w dzieciństwie często związany jest z rywalizacją w różnych obszarach np. osiągnięć szkolnych, sportowych, relacji rówieśniczych, a bywa, że między siostrami także rywalizacja dotyczy wyglądu zewnętrznego. Relacje w rodzeństwie może też cechować zazdrość, m.in. o uwagę lub uczucia rodziców. Najbardziej traumatyczne dla rodzeństwa jest upokarzające dokuczenie, całkowite ignorowanie lub życzenie, by brat lub siostra zniknęli z rodziny, by ich nie było w domu. Dewaluujące dokuczenie dotyczyć może wyglądu, inteligencji, sprawności fizycznej, osiągnięć czy kontaktów rówieśniczych. Zdarza się, że osoba przez lata deprecjonowana przez siostrę lub brata, w życiu dorosłym zmaga się z utrwalonymi kompleksami. Ignorowanie z kolei polega na niezwracaniu uwagi, często na młodsze rodzeństwo, nie reagowaniu na chęci nawiązania kontaktu czy bliskości przez młodszego brata lub siostrę. Natomiast życzenie, by rodzeństwo (niezależnie od wieku) zniknęło z rodziny, to szczególnie traumatyczny przekaz, z którym często brat lub siostra nie potrafią poradzić sobie emocjonalnie. Z praktyki terapeutycznej znam sytuacje, gdy na sesji rodzinnej jedno z rodzeństwa słyszy od brata lub siostry, że najlepiej gdyby zniknęło z rodziny.</p>
<p>Nasuwa się pytanie o czynniki kształtujące określone relacje. Jednym z czynników może być wiek i związane z nim traktowanie dzieci przez rodziców. Powszechnie znany jest pogląd, że starsze rodzeństwo bywa zazdrosne o młodsze, a konkretnie o uwagę rodziców i przywileje młodszego brata lub siostry. Ale zdarza się także, że młodsze rodzeństwo jest zazdrosne o starsze, szczególnie o jego większe prawa i swobodę. Uprzywilejowana pozycja jednego z dzieci w rodzinie może być także związana z jego stanem zdrowia lub szczególną sytuacją np. egzaminy, matura itp. Kolejny czynnik mający wpływ na relacje w rodzeństwie, to trwałe postawy rodziców wobec dzieci, np. stałe chwalenie jednego z dzieci lub stawianie go za wzór lub koalicja jednego rodzica z jednym z dzieci. W drugim dziecku może to budzić i wzmacniać postawę rywalizacji i zazdrości. Ale są także przypadki, w których złe relacje w rodzeństwie związane są z pewnymi cechami osoby, np. jej kształtującej się osobowości czy deficytem w rozwoju empatii.</p>
<p>Niestety, jak już wspomniałam, z rywalizacji i zazdrości nie zawsze „się wyrasta”, bo te wczesnodziecięce wzorce relacji bywają kontynuowane i powielane w dorosłości. Kontynuowane mogą być w relacji między dorosłym rodzeństwem, ale też powielane w relacjach partnerskich, czasami także przyjacielskich. Przy czym rywalizacja, ujmując ją przestrzenie, może przebiegać z wektorem w dół lub w górę, czyli można rywalizować o to, kto jest lepszy lub kto ma gorzej. Może więc być tak, że gdy brat w dzieciństwie rywalizował z siostrą, to może takie nastawienie rywalizacyjne przenosić także na relację z żoną, choć oczywiście nie musi tak się zdarzać. Natomiast, jak wspomniałam wcześniej, zwykle relacje z rodzeństwem typu czwartego (ambiwalencja) i piątego (wrogość) bywają kontynuowane w dorosłości. Wówczas rywalizacja lub/i zazdrość mogą dotyczyć np. pozycji społecznej, wykształcenia, osiągnięć zawodowych czy statusu majątkowego. A gdy rodzice są starsi i wymagają pomocy, źródłem konfliktów bywa obowiązek opieki nad nimi, z którego osoby o niskim poziomie empatii i więzi, przy jednoczesnej wrogości do brata lub siostry, zwykle się nie wywiązują. Natomiast po śmierci rodziców najczęstszą przyczyną konfliktów między rodzeństwem bywa scheda spadkowa.</p>
<p>Z praktyki terapeutycznej znam takie sytuacje (*). Na przykład, gdy troje dorosłego rodzeństwa po śmierci rodziców odziedziczyła dwupokojowe mieszkanie. Jedno z rodzeństwa było osobą zamożną, posiadającą kilka nieruchomości, druga osoba posiadała swoje mieszkanie, a trzecia wraz z mężem i dziećmi mieszkała w hotelu robotniczym. Siostra posiadająca mieszkanie zrezygnowała ze swojej części spadku na rzecz siostry mieszkającej w hotelu. Natomiast brat – właściciel kilku domów, procesował się z siostrą o swoją część schedy spadkowej. W dzieciństwie siostry łączyła relacja przyjacielska natomiast relacje sióstr z bratem były ambiwalentne.</p>
<p>Inny przykład to sytuacja, w której jedno z rodzeństwa na stałe mieszkało za granicą, drugie we wczesnej młodości otrzymało od rodziców darowiznę w formie nieruchomości, co zostało notarialnie przez tę osobę przyjęte jako scheda zaspokajająca roszczenia spadkowe, a trzecie z rodzeństwa przez kilka lat opiekowało się starszymi, chorymi rodzicami i właśnie jemu rodzice zapisali w testamencie mieszkanie. Po śmierci rodziców, brat mieszkający za granicą nie zgłaszał roszczeń o zachowek, natomiast drugi brat, który otrzymał w młodości mieszkanie w ramach zachowku i uchylał się od pomocy w opiece nad rodzicami, wniósł sprawę do sądu o spłatę zachowku. W tym przypadku relacje w dzieciństwie były zróżnicowane, bo między siostrą i starszym bratem przyjacielskie, natomiast między młodszym rodzeństwem: ze strony siostry wobec młodszego brata ambiwalentne, a ze strony brata – wrogie, a wrogość i rywalizacja stanowiły element życia i dotyczyły także innych osób.</p>
<p>W takich przypadkach relacje między dorosłym rodzeństwem często mają swoje początki w dzieciństwie, a spokój ma swoją materialną cenę. Bo brat lub siostra, którzy chcą uniknąć wyczerpującej psychicznie walki z rodzeństwem w procesie sądowym, wolą ponieść koszty materialne, chroniąc swój i rodzeństwa stan emocjonalny. Tego typu wybory wskazują na obszary wartości. Bywa, że rodzeństwo o wrogim typie relacji, przedkłada więź z majątkiem nad najdłuższą w życiu relację z rodzeństwem.</p>
<p>W dzieciństwie &#8211; krytykowanie, ignorowanie czy odrzucanie rodzeństwa jest wieloletnią, traumatyczną sytuacją, której dziecko nie ma możliwości uniknąć. Natomiast w dorosłości &#8211; rodzeństwo, dla którego relacja bliskości, przyjacielskości czy lojalności stanowi wartość nadrzędną, ma możliwość budowania „powinowactwa z wyboru”, tj. relacji braterskich lub siostrzanych z niespowinowaconymi osobami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>(*) Opisy osób i rodzin zostały zmienione, aby uniemożliwić ich identyfikację.</p>
<p><strong>Małgorzata Talarczyk</strong></p>
<p>Źródło:</p>
<p>Dr Katarzyna Walęcka-Matyja Instytut Psychologii UŁ, Łódź Relacje rodzinne w podsystemie dorosłego rodzeństwa w percepcji mężczyzn. <a href="https://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/09Matyja.pdf">https://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/09Matyja.pdf</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dr Małgorzata Talarczyk – specjalista psychologii klinicznej, certyfikowany psychoterapeuta, autorka kilkudziesięciu artykułów publikowanych w czasopismach naukowych poświęconych psychoterapii indywidualnej i rodzinnej oraz dwóch książek na temat zaburzeń odżywiania: anoreksji i bulimii.</p>
<p><a href="http://www.system-terapia.pl">www.system-terapia.pl</a></p>
<p>W przygotowaniu:</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/07/Przechwytywanie-1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5486" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/07/Przechwytywanie-1.jpg" alt="" width="1018" height="728" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-relacje-miedzy-rodzenstwem-dlaczego-bywaja-trudne/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Relacje między rodzeństwem – dlaczego bywają trudne?'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-relacje-miedzy-rodzenstwem-dlaczego-bywaja-trudne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Moje trzy światy</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-moje-trzy-swiaty/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-moje-trzy-swiaty/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2021 10:36:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5484</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Małgorzatą Talarczyk, psychoter</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rozmowa z dr Małgorzatą Talarczyk, psychoterapeutą, autorką książek o zaburzeniach odżywiania.</strong></p>
<ul>
<li><strong>Jest Pani z zawodu psychologiem, pracuje jako psychoterapeuta, ale też jest autorką kilku książek, proszę o nich opowiedzieć. </strong></li>
</ul>
<p>Moje poprzednie książki poświęcone były zaburzeniom odżywiania. Pierwsza pt. „Bulimia – przepisy, paradoksy i zaklęcia” wydana przez Wydawnictwo Media Rodzina w 2010 roku, jak tytuł wskazuje, dotyczy zaburzenia, jakim jest bulimia. Dzielę się w niej doświadczeniami wieloletniej praktyki terapeutycznej leczenia tego zaburzenia, zwracając m.in. uwagę na czynniki, które mogą wyzwalać oraz podtrzymywać objawy. Zawarte w tytule „przepisy” to mój autorski pomysł, by Pacjentki nie tylko dostrzegały, ale też opisywały w formie zaleceń swój wkład w podtrzymywanie objawów. Niestety, książka od dawna jest już niedostępna. Druga książka pt. „Anorexia nervosa – w sieci pułapek” wydana przez Wydawnictwo Naukowe Silva Rerum w 2019 roku, podobnie jak książka na temat bulimii, swoim tytułem określa poruszane zagadnienia. Książkę napisałam w dużej części opierając się na artykułach, których jestem autorką i które były publikowane w czasopismach naukowych. W niej także, jak w książce na temat bulimii, dzielę się refleksjami i doświadczeniami związanymi z psychoterapią indywidualną oraz terapią rodzinną chorych z rozpoznaniem anoreksji. Każdy pacjent czy pacjentka są  inni, każda rodzina ma swoją wielopokoleniową historię, wartości, zasady, priorytety, ale są też pewne obszary podobne, które można odnaleźć u chorych i ich rodzin. Mając blisko czterdziestoletnie doświadczenie kliniczne i terapeutyczne oraz ponad trzydziestoletnie w leczeniu kilkuset pacjentek z rozpoznaniem anoreksji i ich rodzin, opracowałam propozycje terapeutyczne, które okazują się efektywne w praktyce. Niezręcznie jest mi mówić o autorskich propozycjach, bo może to być odebrane jako brak skromności czy zuchwałość, ale wieloletnia, intensywna praca z setkami pacjentek z tym samym rozpoznaniem, inspiruje do szukania nowych propozycji i rozwiązań terapeutycznych. Oczywiście, nie jestem wstanie pomóc wszystkim chorym, którzy wraz z rodzicami zgłaszają się na terapię, ponieważ psychoterapia jest procesem, wymagającym zaangażowania i motywacji do leczenia ze strony pacjentów, a tej motywacji u chorych z rozpoznaniem anoreksji zwykle na początku procesu terapii brakuje. To jest także widoczna i odczuwalna różnica między pacjentkami z rozpoznaniem bulimii i anoreksji. Osoby z rozpoznaniem bulimii zwykle są zmotywowane do leczenia, zgłaszają się na terapię same, są też często nieco starsze od pacjentek z rozpoznaniem anoreksji. Natomiast osoby z rozpoznaniem anoreksji nie czują chore, zaprzeczają diagnozie i nie chcą się leczyć. I to jest trudność oraz wyzwanie w pracy terapeutycznej, ale też ogromna satysfakcja, gdy tę współpracę, przymierze terapeutyczne udaje się z chorą nawiązać. Doświadczeniami z pracy terapeutycznej z chorymi na zaburzenia odżywiania dzielę się nie tylko w formie publikacji, ale także prowadząc szkolenia dla terapeutów.</p>
<ul>
<li><strong>Najnowsza pozycja właśnie jest w trakcie prac wydawniczych, ma się ukazać we wrześniu. O czym będzie?</strong></li>
</ul>
<p>Cieszę się, że książka niebawem się ukaże, ale też trudno mi odpowiedzieć na pytanie – o czym jest. Bo tak jak publikacje i książki na temat zaburzeń odżywiania są tematyczne, tj. na konkretne tematy, w których dzielę się wiedzą i doświadczeniem, tak pozycja, która ma się ukazać jest wielotematyczna i przyznam, że nie chciałabym zagadnień omawianych w książce konkretyzować. Każdy poruszany temat jest niezależny, są to eseje, felietony oraz inne teksty, do indywidualnej interpretacji. Najogólniej rzecz ujmując w książce dzielę się obserwacjami i refleksjami na temat zagadnień realnych i wirtualnych, które nas otaczają, a w tym o znaczeniu słowa, o komunikacji, śmierci, pandemii i różnych reakcjach na nią. Jedną część książki poświęciłam zagadnieniom psychoterapii, z intencją popularyzowania tej dziedziny wiedzy i praktyki. W ostatniej części piszę o filmach, a dokładniej o symbolach, jakie w oglądanych filmach dostrzegam.. Ale chcąc uniknąć opisu książki, a jednocześnie nie pozostawić Pani pytania bez odpowiedzi, pozwolę sobie przytoczyć kilka zdań ze „Słowa wstępnego” oraz recenzji, jakimi zaszczycili mnie publicystka, tłumaczka i poetka, Elżbieta Binswanger-Stefańska,  oraz scenarzysta i reżyser filmów fabularnych oraz dokumentalnych, Krzysztof Rogulski.</p>
<p>Elżbieta Binswanger-Stefańska w niezwykle interesującym Wstępie do książki pisze:  &#8222;Symbol&#8221;, to słowo klucz w książce Małgorzaty Talarczyk poruszającej całą paletę tematów najróżniejszych. Łączy je także to, że ich <em>gros </em>ujawniło się w czas pandemii. Drugi nasz świat, świat wirtualny, także zaczął się rozgrzewać niejako pod wpływem   koronawirusa. Fora społecznościowe, fejsbuk, są miejscem wymiany myśli ludzkich, ale także miejscem walk, a nawet wojen.</p>
<p>Co się dzieje z naszym językiem? Jak się ze sobą komunikujemy, jeśli nośnikiem jest samo słowo, a nie mowa całego ciała, pyta autorka &#8222;Trzech światów&#8221;. Skąd te nowe kulturowo pojęcia, jak: <em>hejt</em>, <em>fejk</em>, czy <em>bańka</em>? Jak dajemy sobie radę z samotnością przed monitorem i wzrastającym poczuciem zagrożenia, niepewności jutra? Ze starością i śmiercią wreszcie, w czasach gdy życie się dzięki medycynie wydłuża, ale zarazem wydłuża się czas starości?”</p>
<p>Krzysztof Rogulski w pięknej recenzji do książkę pisze: „Małgorzata Talarczyk, czerpiąc ze swej blisko czterdziestoletniej praktyki, proponuje czytelnikowi klarowne wyjaśnienie wielu używanych w psychoterapii pojęć, nader często wymykających się dydaktycznemu zamknięciu w sztywny system. Ta część jej książki wydaje mi się świetnym kompendium dla studentów medycyny, psychologii, filozofii czy po prostu dla czytelników pragnących odkryć fascynujący świat rozwoju ludzkiej osobowości.</p>
<p>Rozpad więzi rodzinnych i przyjacielskich, kompleks zamknięcia, zalew wirtualnych przekazów, stopniowe odrealnianie życia stało się naszym chlebem codziennym. Osobiste uwagi autorki na temat tych różnych zjawisk, związanych z pandemią , która spadła na nas jak grom z jasnego nieba, zapraszają czytelnika do szczerej refleksji na temat własnych postaw wobec wszechobecnego w przestrzeni publicznej hejtu, usankcjonowanych kłamstw, lęku o zdrowie, przyszłość naszych rodzin i naszego stosunku do śmierci” I dalej „Trzecia część książki to felietony filmowe Małgorzaty Talarczyk, które zaskakują głębokością analizy i uwagą spojrzenia na każdy detal filmowej opowieści” (…) „Unika dydaktyki w czytaniu znaczeń symboli pamiętając o tym, że dosłowne ich opisanie może je spłaszczyć i sprowadzić do roli dekoracyjnej alegorii. Pozwala poruszać się naszej wyobraźni swobodnie po wyznaczonym terenie. Te cechy jej pisarstwa sprawiają, że czyta się jej książkę jednym tchem aż do ostatniej strony.”</p>
<ul>
<li><strong>Co Panią skłoniło do podjęcia tematów niekoniecznie związanych z życiem zawodowym?</strong></li>
</ul>
<p>Gdy wybuchła pandemia, a za nią przyszedł lockdown, życie zaczęło się kumulować w obszarze wirtualnym. Zarówno praca, jak i kontakty towarzyskie czy prywatne osób prowadziło przez Internet, na Skype, Teamsie, Zoomie czy w portalach społecznościowych. To tam, przy niemożności spotkań w świeci realnym, toczyły się dyskusje, wymiana myśli, często też spory. Również ja zaczęłam częściej „bywać” np. na Facebooku, gdzie czytałam posty oraz komentarze, brałam udział w rozmowach i pisałam. Poruszane przeze mnie tematy dotyczyły otaczającej nas rzeczywistości, w tym też pandemii, która zdominowała świat. Z czasem zaczęłam także dzielić się rozważaniami dotyczącymi psychologii i psychoterapii. A do opracowania moich refleksji w formie książki zachęciła mnie Pani. Do tych tekstów dołączyłam także wcześniejsze, napisane przed pandemią, refleksje na temat symboli filmowych. W ten sposób powstała książka nie dotycząca wprost mojej pracy zawodowej, ale też nie pozbawiona perspektywy psychologicznej i terapeutycznej, stąd tytuł „Trzy światy. Z perspektywy psychoterapeuty”.</p>
<ul>
<li><strong>Jak postrzega Pani współczesne społeczeństwo i jednostki w tym społeczeństwie? Wszystko wydaje się jakieś chaotyczne, czy też ma Pani takie wrażenie pogłębiającego się chaosu?</strong></li>
</ul>
<p>Jeśliby porównać czas obecny z czasem sprzed półtora roku, to wydaje mi się, że chaos się zmniejsza. Wówczas na początku 2020 roku gdy pandemia zaczęła zalewać świat jak wulkaniczna lawa, nie było ucieczki donikąd i nie wiedzieliśmy, jak sobie pomóc, poziom chaosu i lęku był znacznie większy. Obecnie gdy wiemy, czym jest koronawirus, jak działa i jak można go unikać i przed nim się bronić, chaos jest chyba mniejszy. Dostrzegam bardziej polaryzację, którą pandemia nasiliła, bo teraz różnią nas nie tylko np. poglądy polityczne czy religijne, ale doszły nowe różnice np. dotyczące pandemii i jej zapobiegania, ekologii czy lotów w kosmos. Ta polaryzacja poglądów, przekonań czy postaw, paradoksalnie bardziej porządkuje niż wprowadza chaos. Chyba, że uwzględnimy przekazy informacyjne, newsy, często bardzo różne na te same tematy, co na pewno wprowadza chaos informacyjny.  A chaos ten pogłębiają mnożące się fake newsy. Myślę, że jako jednostki oraz społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej zmęczeni pandemią, związanymi z nią ograniczeniami, strachem, niepewnością, a także  nauką i pracą zdalną. To wszystko sprzyja frustracji potrzeby bezpieczeństwa oraz irytacji, złości czy nawet agresji. Łatwo się irytujemy, tracimy cierpliwość w sytuacjach społecznych, widać to np. w różnych relacjach z zachowań kierowców na drogach.</p>
<ul>
<li><strong>Podjęła Pani też tematykę pandemii. Psychologicznie i społecznie to niełatwy temat, bo niełatwy jest ten czas…</strong></li>
</ul>
<p>Tak, to niełatwy temat, ale też trudno było go nie podjąć, bo dotyczył nas wszystkich, dotknął cały świat. Przed pandemią mieliśmy jako gatunek omnipotentne poczucie panowania nad wszystkim, no może poza pogodą. Aż nie pojawił się najbardziej prymitywny agresor, jakim jest wirus i wywrócił świat, pokazując nam jak niewiele możemy wobec epidemii. Nie miała znaczenia zamożność, pozycja społeczna czy wykształcenia, wirus nie wchodził w żadne układy nie był i nie jest koniunkturalny. Zbierał żniwo, swoje ofiary. A z drugiej strony nauka pokazała swoją moc, opracowując i wprowadzając do walki z wirusem, strategiczną broń. Ale tak jak były i są osoby negujące istnienie pandemii (uważające, że to grypa) i odmawiające noszenia masek, tak też są i pewnie będą osoby niechcące się szczepić przeciw Covid-19. Są też grupy osób uznające co prawda, że istnieje koronawirus, ale nie jest na tyle zagrażający jak podają statystyki. Inne grupy porównują Covid -19 do choroby nowotworowej (jak wiadomo nie zakaźnej) jako podobnie śmiertelnej, nie dostrzegając, że im więcej chorych z Covid, tym mniej miejsca w szpitalach dla innych chorych, w tym chorych onkologicznie.  Przeżyliśmy (a nie wszystkim było to dane) trzy fale pandemii i jak zapowiadają specjaliści, jesienią czeka nas czwarta fala, znacznie groźniejsza w przebiegu i skutkach oraz bardziej zakaźna. Nie wiadomo, ile fal nas jeszcze czeka, ile ofiar pandemia jeszcze pochłonie, bo dopóki wirus będzie znajdował nieodporne organizmy, tak długo będzie atakował i mutował. Przed nami więc niełatwy czas…</p>
<ul>
<li><strong>A jak Pani radzi sobie w czasie pandemii? </strong></li>
</ul>
<p>Jak sobie radzę? Uważam, że jak część innych osób, całkiem nieźle. Na szczęście nikogo z moich bliskich wirus nie pozbawił życia, mogę pracować, znajduję też czas na pasje. Na szczęście, nie mam nieprzepartej potrzeby „bywania” w miejscach, które z powodu pandemii były zamknięte. Choć w minionym pandemicznym roku brakowało mi spotkań w gronie bliskich, w ulubionych miejscach tzw. publicznych, m.in. bardzo brakowało mi kina i premier filmowych. Ale z drugiej strony, gdyby nie zamknięcie w domach, nie powstałaby książka, i z tego co wiem, nie tylko ta moja.</p>
<ul>
<li><strong>Jak Pani zareagowała na wieść o pandemii? </strong></li>
</ul>
<p>Zareagowałam, jak wielu ludzi, początkowo niedowierzaniem, że to się dzieje, potem obawami o zdrowie i życie bliskich oraz swoje, a później, w miarę poznawania mechanizmu działania wirusa, coraz spokojniej. A gdy pojawiła się możliwość szczepienia, skorzystałam z osiągnięć nauki bez obaw. Psycholodzy, podobnie jak inni ludzie doświadczają różnych emocji, tyle tylko, że zwykle mając ich świadomość, najczęściej nie ulegają im nieświadomie. Pomocne w tym jest, szczególnie dla psychoterapeutów, przejście pracy własnej, czyli własnej psychoterapii, co pozwala poznać siebie, w tym własne emocje, ich genezę, działanie, wpływ na myślenie i zachowanie. Ale nie ogranicza i nie spłyca to odczuwania emocji, za to zwiększa ich kontrolę. Może porównam reakcje terapeuty w sytuacjach kryzysowych  do pracy strażaka, w tym sensie, że gdy jest pożar, to strażak wie, co robić, wie, jak ratować innych i siebie, ale żar ognia widzi i czuje jak inni, choć (używając przenośni) ubranie ochronne pełni funkcję psychologicznych mechanizmów obronnych.</p>
<ul>
<li><strong>Co zmieniło się w myśleniu o pandemii przez ten rok w kontekście społecznym i psychologicznym? Czy pandemia zmieniła nas jako jednostki i nas jako społeczeństwo?</strong></li>
</ul>
<p>Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo pandemia to proces, który trwa, wymaga więc ciągłych badań z obszaru psychologii społecznej czy socjologii. Myślę też, że „myślenia o pandemii” nie można rozpatrywać jako jednej kategorii. Bo jednostki myślą o pandemii w różny sposób, jedni od początku i w sposób ciągły w nią nie wierzą, więc konsekwentnie pozostają niechętni do przestrzegania epidemicznych zaleceń. Znam osoby, które nie zmieniają swoich poglądów, nawet gdy chorują ich bliscy. Stosują wówczas zwykle jeden z mechanizmów obronnych, jakim jest racjonalizacja, aby nie tkwić w dysonansie poznawczym. O dysonansie poznawczym, czyli najkrócej rzecz ujmując, zmaganiu się z różnymi, zwykle sprzecznymi informacjami, także piszę w książce. Inni z kolei zmienili swoje zdanie z początku pandemii, którą wówczas negowali, bo uwzględniają informacje i wiedzę specjalistów. Jest też grupa społeczna, która od początku przyjęła do wiadomości niewygodny fakt istnienia pandemii i zdania nie zmienia. W tej grupie nie zdarza się „przejście” na stronę „niewierzących” w pandemię, w przeciwieństwie do grupy „sceptyków”, w której na szczęście poszczególne osoby zaczynają ufać specjalistom i zmieniają zdanie.</p>
<ul>
<li><strong>A skąd zainteresowanie kulturą filmową? O jakich filmach pani pisze? Jakie problemy filmowe porusza?</strong></li>
</ul>
<p>Filmem interesuję się od bardzo dawna, będąc na studiach regularnie kupowałam karnety na „Konfrontacje filmowe” i co roku brałam udział w „maratonach” projekcji zwykle produkcji premierowych. Przed kilku laty do podzielenia się na Facebooku refleksjami na temat filmu pt. „Musimy porozmawiać o Kevinie” zaprosiła mnie Elżbieta Binswanger-Stefańska. Był to pierwszy film, na temat którego ośmieliłam się publicznie podzielić spostrzeżeniami. Od tamtego czasu przez dwa lata regularnie dzieliłam się refleksjami na temat oglądanych premier filmowych. Przyznam, że początkowo pisałam o filmach z dużą dozą nieśmiałości, ale z czasem ośmielały mnie liczne pozytywne reakcje i komentarze. Przy czym moje refleksje nie są recenzjami filmów, bo do pisania recenzji nie mam kompetencji krytyka filmowego. Swoją uwagę koncentruję na symbolach, jakie w filmach dostrzegałam. Może  refleksje na temat symboli zachęcą czytelna do obejrzenia wybranego filmu lub powrotu do kiedyś widzianego i poszukania dostrzeganych przeze mnie symboli. Ostatni symbolicznie omówiony film widziałam nie w kinie, lecz oczami wyobraźni, nadałam mu tytuł „Gdyby Covid był filmem”.</p>
<ul>
<li><strong>Do jakich wniosków Pani doszła w swojej książce? I do czego chciała Pani skłonić czytelników? </strong></li>
</ul>
<p>Odpowiem w sposób, który chyba Panią i może niektórych Czytelników nie zadowoli, bo celem napisania tej książki jest nie tyle dochodzenie do wniosków, co stawianie pytań,  skłanianie do refleksji, może inne niż do tej pory spojrzenie na to co wokół. Czytelnikowi pozostawiam wybór w interpretacji każdego z odrębnych tekstów i książki jako całości. Odpowiem więc tak, jak kiedyś ujął to krytyk filmowy Tomasz Raczek, że każdy bierze z filmu tyle, ile chce i potrafi. Podzielam ten sposób myślenia o odbiorze sztuki filmowej, dodając, że moim zdaniem dotyczy to odbioru każdej formy przekazu &#8211; słowa, dźwięku i obrazu.</p>
<p><strong> Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p><strong>Pytania zadawała Paulina M. Wiśniewska</strong></p>
<p>Okładka zapowiedzi wydawniczej</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/07/Przechwytywanie-1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5486" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/07/Przechwytywanie-1.jpg" alt="" width="1018" height="728" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-moje-trzy-swiaty/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Moje trzy światy'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-moje-trzy-swiaty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: „Chodzi do psychologa i to nie pomaga”</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-chodzi-do-psychologa-i-to-nie-pomaga/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-chodzi-do-psychologa-i-to-nie-pomaga/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2021 18:20:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5413</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Nasza Autorka, dr M. Talarczyk, prowadzi rozwa</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nasza Autorka, dr M. Talarczyk, prowadzi rozważania na temat strony czynnej i biernej, a tak naprawdę &#8211; na temat tajemnicy efektywności terapii psychologicznej. </strong></p>
<p><strong>Chodzić do psychologa czy na psychoterapię?</strong></p>
<p>Powszechnie mówi się, że ktoś &#8222;chodzi&#8221; do lekarza i tu często wymienia się nazwę specjalności, np. kardiologa, gastrologa, neurologa itp. Mówi się też, że ktoś chodzi do dentysty, ortodonty czy do psychologa. &#8222;Chodzić do&#8221; w domyśle zawiera rodzaj &#8222;bierności&#8221;, a może bardziej &#8222;biorczości&#8221;, bo specjalista jest dawcą &#8211; zaleceń, skierowań, zabiegów, recept, a pacjent ich (od)biorcą. Można też &#8222;chodzić na&#8221; rehabilitację, zastrzyki, zabiegi itp. W tym przypadku pacjent też jest &#8222;biorcą&#8221;, choć bywa, że w czasie rehabilitacji bardziej lub mniej &#8222;czynnym&#8221; biorcą. Zakres &#8222;bycia czynnym/ aktywnym&#8221; w &#8222;chodzeniu na&#8221; można rozpatrywać na skali aktywności, np. od zera do stu. Bo np. &#8222;chodzenie na&#8221; treningi tę aktywność w różnym stopniu zwiększa. Ale chodzenie &#8222;do&#8221; np. fryzjera, krawcowej, restauracji, itp. wiąże się zwykle z konsumpcją usług. Choć bywają wyjątki, bo w dawnych czasach &#8222;chodzenie do&#8221; np. do czytelni czy biblioteki wiązało się z intelektualną aktywnością własną. Ale to czas przeszły, chyba miniony nieodwracalnie. Funkcjonuje też zamienne &#8222;chodzenie do&#8221; i &#8222;chodzenie na&#8221;, np. do kina i na filmy, to różnicowanie ma (na pewno miało kiedyś) dwuznaczny podtekst, dotyczący mniejszej lub większej aktywności intelektualnej lub behawioralnej.</p>
<p><strong>Istota &#8222;chodzenia do&#8221; psychologa</strong></p>
<p>Często na różnych portalach dotyczących psychoterapii padają pytania o nurt, zadają je osoby szukające terapeutycznej pomocy.</p>
<p>A tymczasem o efektywności psychoterapii decydują dwie grupy czynników: specyficzne związane z nurtem (czyli sposobem patrzenia, rozumienia i rozmawiania o danym problemie) oraz czynniki niespecyficzne dotyczące osoby terapeuty &#8211; jego wiedzy i umiejętności oraz doświadczenia terapeutycznego, klinicznego i życiowego.</p>
<p>Oba czynniki są tak samo istotne, przy czym nurt to narzędzie w &#8222;rękach&#8221; (głowie) specjalisty, jak je wykorzysta, zależy wyłącznie od niego. Ale sam terapeuta (łącznie z nurtem) nic nie zdziała, potrzebna jest współpraca ze strony pacjenta/klienta. Tę współpracę nazywa się relacją terapeutyczną, na którą składają się m.in.: przymierze terapeutyczne, cele, zaufanie, a także przeniesie i przeciwprzeniesienie. Pracę terapeutyczną powinna poprzedzać sesja diagnostyczna, na której pacjent/ klient określa swoje potrzeby i oczekiwania dotyczące chęci zmiany, a terapeuta razem z pacjentem określają cele terapii, terapeuta informuje też o formach pracy, częstotliwości spotkań oraz zawiera z pacjentem kontrakt. Osoba &#8222;chodząca na psychoterapię&#8221; nie jest &#8222;biorcą&#8221; pracy psychoterapeuty, lecz aktywnym uczestnikiem procesu psychoterapii. Bo psychoterapia będąc formą leczenia, &#8222;nie działa&#8221; jak leki, które pacjent zażywa. Na działanie leku po jego przyjęciu pacjent nie ma wpływu, natomiast na działanie słów, które są odpowiednikiem leku, pacjent ma wpływ, choć nie zawsze w pełni uświadomiony. W procesie psychoterapii ma miejsce wymiana słów, słowa terapeuty mogą (choć nie muszą) być reakcją na słowa pacjenta i odwrotnie. W jakim zakresie i w jaki sposób pacjent/klient będąc uczestnikiem psychoterapii z nich korzysta, zależy od wielu różnych czynników. Dlatego określenie, że &#8222;terapia nie działa&#8221;, albo, że ktoś &#8222;chodził na terapię, ale nie pomogła&#8221;, nie jest tożsame z działaniem leków, na które pacjent nie ma wpływu. Można przyjąć, że efektywność czy skuteczność psychoterapii rozkłada się po połowie, na terapeutę &#8211; jego wiedzę, doświadczenie i umiejętności, sposób pracy, w tym nurt psychoterapii, oraz na pacjenta &#8211; jego gotowość do zmiany w określonym miejscu &#8211; nie tyle w gabinecie, co swoim miejscu w życiu, określonym czasie &#8211; fazie życia oraz relacji &#8211; realnie terapeutycznej lub/i przeniesieniowej, a także udział czynników i oczekiwań społeczno-kulturowych..</p>
<p>Choć, jak wcześniej wspomniałam, różnicując &#8222;chodzenie do&#8221; i &#8221; chodzenie na&#8221;, to określenie &#8222;chodzić do&#8221; &#8211; psychologa, zakładać może większą bierność &#8222;biorcy&#8221; usługi, której można by przeciwstawić, większe zaangażowanie i aktywność pacjenta/klienta w &#8222;chodzeniu na&#8221; psychoterapię, a jeszcze większe w „uczestniczeniu w psychoterapii”. Może różnicowanie między &#8222;do&#8221; i &#8222;na&#8221;, to nie tylko narracyjne dywagacje, ale jeden z pęku kluczy do efektywności psychoterapii?</p>
<p><strong>Nie każdy psycholog jest psychoterapeutą</strong></p>
<p>Warto zaznaczyć, że nie każdy psycholog jest psychoterapeutą, podobnie jak nie każdy psychoterapeuta jest psychologiem, bo kwalifikacje do prowadzenia psychoterapii może mieć np. lekarz psychiatra czy osoba z innym wykształceniem. Choć jak pokazuje praktyka, psycholog bywa utożsamiany z psychoterapeutą, mimo że od uzyskania dyplomu psychologa do uzyskania certyfikatu psychoterapeuty prowadzi długa droga, wypełniona latami kształcenia się i niełatwej pracy, w tym tzw. pracy własnej, czyli własnej terapii.</p>
<p><strong>Małgorzata Talarczyk</strong></p>
<p>Zdjęcie autorki: obraz prof. Andrzeja Kurzawskiego (1928- 2012) „Prześwit” &#8211; przedstawiający widok z okna na ogród, może metaforycznie stanowić ilustrację tekstu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dr Małgorzata Talarczyk – specjalista psychologii klinicznej, certyfikowany psychoterapeuta, autorka kilkudziesięciu artykułów publikowanych w czasopismach naukowych oraz dwóch książek poświęconych psychoterapii zaburzeń odżywiania: anoreksji i bulimii.</p>
<p>Vide: <a href="http://www.system-terapia.pl">www.system-terapia.pl</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-chodzi-do-psychologa-i-to-nie-pomaga/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: „Chodzi do psychologa i to nie pomaga”'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-chodzi-do-psychologa-i-to-nie-pomaga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Dlaczego tak trudno zmieniamy zdanie? Czyli o dysonansie poznawczym, mechanizmie racjonalizacji i procesach poznawczych</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-tak-trudno-zmieniamy-zdanie-czyli-o-dysonansie-poznawczym-mechanizmie-racjonalizacji-i-procesach-poznawczych/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-tak-trudno-zmieniamy-zdanie-czyli-o-dysonansie-poznawczym-mechanizmie-racjonalizacji-i-procesach-poznawczych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2021 06:45:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[analiza poznawcza]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5350</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Zastanawiamy się czasami, dlaczego inni nie wp</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zastanawiamy się czasami, dlaczego inni nie wprowadzają zmian w swoim myśleniu, wyborach czy zachowaniu. Choć być może nad własnym zmianami lub ich brakiem zastanawiamy się rzadziej albo wcale? Dotyczyć to może postaw, poglądów, światopoglądów, wyborów, zachowań np. zdrowotnych i innych.</strong></p>
<p><strong>Dysonans poznawczy</strong></p>
<p>Jednym z poznawczych czynników, który mógłby zapraszać do wprowadzenia zmiany jest dysonans poznawczy.</p>
<p>Cytując za Katarzyną Świątkowską „W klasycznym ujęciu Festingera dysonans poznawczy dotyczy stanu napięcia, które pojawia się w sytuacji występowania sprzeczności pomiędzy dwoma elementami poznawczymi, takimi jak wiedza, opinia, przekonanie, wartość czy potrzeba. Jest to swoiste napięcie poznawcze, które w naturalny sposób motywuje daną osobę do podjęcia prób jego zredukowania poprzez zmianę jednego ze sprzecznych elementów, dodanie nowego elementu konsonansowego (spójnego) lub pomniejszenie ważności elementów dysonansowych. Dysonans poznawczy jest tym większy, im ważniejsze dla danej osoby są jego sprzeczne elementy. Uczeń Festingera, Elliott Aronson, rozwinął teorię swojego nauczyciela poprzez dodanie do niej i podkreślenie znaczenia oczekiwań jednostki oraz jej koncepcji siebie w powstawaniu relacji dysonansowych. Według Aronsona większość ludzi dąży do podtrzymywania wysokiej samooceny poprzez postrzeganie siebie jako osoby dobrej i mądrej. Wyjątek stanowią osoby o obniżonej samoocenie, u których dominować może potrzeba samopotwierdzania, pozwalająca zachować spójne i przewidywalne Ja. Klasyczny przykład relacji dysonansowej stanowi sytuacja palenia papierosów, w której według Festingera dysonans wywołany jest rozbieżnością pomiędzy wiedzą o paleniu papierosów oraz wiedzą o tym, że palenie powoduje raka. Aronson doprecyzowuje psychologiczną zależność tych elementów poprzez odniesienie ich do przekonania danej jednostki o tym, że jest rozsądną osobą. Napięcie związane z występowaniem dysonansu poznawczego jest dla jednostki niekomfortowe, w związku z czym w sposób naturalny motywuje ją do podejmowania prób jego redukcji. Jeżeli jeden z elementów dysonansowych stanowi postawa, napięcie zredukować można poprzez jej zmianę” [1 s. 5].</p>
<p>Czyli, ujmując rzecz najkrócej, dysonans poznawczy to poczucie dyskomfortu, spowodowane pojawieniem się dwóch sprzecznych elementów poznawczych, np. sprzecznych informacji, danych czy wniosków. Czyli gdy np. na jakiś temat czy o jakiejś osobie myślimy w określony sposób i konfrontujemy to z nowymi informacjami, które do nas dochodzą, a są sprzeczne z naszym dotychczasowym poglądem, doświadczamy dysonansu, który budzi dyskomfort. To, co możemy wówczas zrobić, to odrzucić nowe informacje i pozostać &#8222;przy swoim&#8221; lub przyjąć je, zmieniając swój dotychczasowy pogląd. Dysonans poznawczy może pojawić się także wtedy, gdy nasze działania nie są zgodne z naszymi poglądami. Jak człowiek radzi sobie z dyskomfortem, jaki wywołuje dysonans poznawczy? Pomocne są trzy różne działania:</p>
<ol>
<li>a) podjęcie próby usprawiedliwienia swojego zachowania przez zmianę jednego z elementów sprzecznych,</li>
<li>b) próbę usprawiedliwienia zachowania przez dodanie jakiegoś zgodnego elementu,</li>
<li>c) zmianę swojego zachowania, tak aby było ono zgodne, z tym, co zrobiliśmy [2].</li>
</ol>
<p><strong>Mechanizmy obronne</strong></p>
<p>Dyskomfort psychiczny jest trudnym doświadczeniem, szczególnie gdyby miał utrzymywać się przez dłuższy czas. Pomocne w takich stanach bywają psychologiczne mechanizmy obronne. Twórcą pojęcia „mechanizmy obronne” jest Zygmunt Freud, są to najkrócej rzecz ujmując, metody radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami w celu ochrony osobowości, zmniejszenia lęku, frustracji i poczucia winy. Na ogół są one nawykowe i nieuświadomione. Do mechanizmów obronnych zalicza się m.in. zaprzeczenie, wyparcie, tłumienie, projekcje, przemieszczenie, formowanie reakcji, regresję, fiksację, racjonalizację.</p>
<p>W literaturze spotyka się różne klasyfikacje mechanizmów obronnych, według różnych kryteriów, m.in. ich funkcji, struktury czy determinant zachowania oraz kontekstu rozwojowego. Szerszy opis kryteriów podziału mechanizmów obronnych w literaturze polskiej znajdzie Czytelnik m.in. w publikacji Patryka Hajdo [3].</p>
<p>W praktyce terapeutycznej obserwuję, że mechanizmem obronnym, który bywa często stosowany w dysonansie poznawczym jest racjonalizacja. Racjonalizacja – w psychologii rozumiana jest jako pozornie racjonalne uzasadnianie, po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością. Dwie typowe odmiany racjonalizacji zostały nazwane „kwaśnymi winogronami” i „słodkimi cytrynami”. Polega to na tym, że stosujący ten mechanizm ma tendencje do „osładzania” zwiększania wartości, pozytywnego uzasadniania tego co jest mu dostępne lub własnego wyboru a „zakwaszania” pomniejszania wartości, znaczenia tego co jest poza zasiewem lub z czym się nie zgadza. Przykładem z życia jest interpretacja wyborów sprzed lat jednej z osób, która mając małe dziecko kupiła mały trzydrzwiowy samochód, mówiąc, że najlepsze są małe trzydrzwiowe samochody, bo łatwo nimi wszędzie zaparkować, mało palą, a to, że z tyłu samochodu nie ma drzwi, jest bardzo bezpieczne dla dziecka, ono z niego nie wyjdzie samo. Po roku ta sama osoba mały samochód sprzedała i kupiła duży pięciodrzwiowy, mówiąc tak: „Najlepsze są duże, pięciodrzwiowe samochody, bo są bezpieczne, z parkowaniem nie ma problemu, bo przecież są parkingi strzeżone, natomiast drzwi z tył ułatwiają wyjmowanie dziecka, a przecież można te drzwi zablokować”.</p>
<p>Tak więc dysonans poznawczy oraz mechanizmy obronne, w tym szczególnie mechanizm racjonalizacji, mogą utrudniać zmianę zdania, opinii czy przekonania. A nasze opinie budujemy w oparciu o dostępne nam informacje, co wiąże się z dwoma obszarami: pierwszy – to procesy poznawcze zaangażowane w procesie pozyskiwania, rozumienia i przyswajania informacji, a drugi – to zawartość informacji.</p>
<p><strong>Procesy poznawcze</strong></p>
<p>W ramach procesów poznawczych wyróżnia się: elementarne oraz złożone procesy poznawcze. Do elementarnych procesów poznawczych zalicza się: uwagę, percepcję, pamięć, oraz kontrolę poznawczą/funkcje wykonawcze, czyli aktywność umysłową sterującą przebiegiem procesów poznawczych. Natomiast złożone procesy poznawcze to: myślenie i język. Pojęcie „myślenie” może być wieloznacznie definiowane. Najczęściej myślenie jest definiowane, jako „procesy zaangażowane w tworzeniu modelu rzeczywistości, po to by dokonywać różnych przekształceń na tym modelu, a nie na realnej rzeczywistości” [4]. W psychologii poznawczej spotyka się utożsamianie myślenia z rozwiązywaniem problemów, wnioskowaniem, rozumowaniem dedukcyjnym, indukcyjnym itp. Według innych nurtów wyróżnia się myślenie: logiczne, konkretne, abstrakcyjne, formalne itd. Do podstawowych operacji myślenia zalicza się także procesy analizy i syntezy. Podział myślenia uwzględniający procesy analizy i syntezy, myślenia logicznego, konkretnego i abstrakcyjnego a także dynamiki myślenia jest wykorzystywany w badaniach diagnostycznych procesów i zaburzeń myślenia stosowanych w ramach badań psychologicznych na oddziałach psychiatrii i neurologii. Nadmienię, że od blisko 40 lat przeprowadzam tego typu badania diagnostyczne w ramach praktyki klinicznej.</p>
<p><strong>Informacje</strong></p>
<p>Poza wymienionymi procesami poznawczymi pozostają możliwości dostępu do informacji, w oparciu o które budujemy nasze poglądy, przekonania i dokonujemy wyborów. A w tym obszarze nie ma jednoznaczności, bo docierają do nas informacje z różnych źródeł, czasami z odmiennymi faktami na ten sam temat lub różnymi akcentami na te same fakty. Poza tym otrzymujemy też fake newsy i bywamy poddawani manipulacji. Nie jest więc łatwo w tym chaosie się odnaleźć wykorzystując nasze procesy poznawcze, nie tylko kulturowo, ale też biologicznie uwarunkowane. Bo np. informacje z dużą dozą abstrakcji mogą być niedostępne poznawczo dla osób korzystających głównie z myślenia konkretnego, a przekazy zbyt konkretne mogą okazać mało interesujące dla osób mających możliwości i preferencje do myślenia abstrakcyjnego. Przy czym jednym łatwiej przychodzi analizowanie, inni mają zdolności lub/i tendencję do syntezy.</p>
<p><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Można zadać pytanie: czy kolejność treści w tekście nie jest odwrócona? Bo dysonans poznawczy i mechanizm racjonalizacji wydają się być wtórne do zdobywania informacji w oparciu o elementarne i złożone procesy poznawcze. Odpowiadając – kolejność jest odwrócona w tym sensie, że nie biegnie od nitki do kłębka, lecz odwrotne – od kłębka do nitki, a właściwie do wielu nitek. Zastanawiamy się czasami, dlaczego ktoś nie zmienia zdania, gdy np. mówi, albo powtarza za kimś, że czarne jest białe, a my mu wyjaśniamy i udowadniamy, że tak nie jest. Bo zmiana zdania, opinii czy przekonania wiązałaby się ze zmianą na różnych poziomach i w różnych obszarach, np. dysonansu poznawczego, mechanizmów obronnych (np. racjonalizacji) oraz elementarnych i złożonych procesów poznawczych. A przy tym procesy poznawcze nie funkcjonują w izolacji od procesów emocjonalnych, bo jak powszechnie wiadomo, jedne wpływają na drugie. Emocje mogą mieć wpływ na odbiór i interpretacje informacji, a różnego rodzaju informacje wpływają na nasze emocje. Tak więc dla jednych białe jest białe, czarne jest czarne, a dla innych białe pozostaje czarne. I każdemu z przekonań towarzyszyć może odmienny stan emocjonalny.</p>
<p><strong>Małgorzata Talarczyk</strong></p>
<p>Dr Małgorzata Talarczyk – specjalista psychologii klinicznej, psychoterapeuta – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, terapeuta systemowy i rodzinny, konsultant psychologii klinicznej dziecka – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.</p>
<p><strong>Wybrane źródła:</strong></p>
<ol>
<li>Świątkowska K.: W poszukiwaniu skutecznych metod profilaktyki zaburzeń odżywiania – wykorzystanie indukcji dysonansu poznawczego. Przegląd literatury. Psychiatria 2021; journalis.viamedica.pl.</li>
<li>Aronson E, Wilson TD, Akert RM.: Psychologia społeczna. Serce i umysł. Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1994.</li>
<li>Hajdo P. Klasyfikacje mechanizmów obronnych jako próba uporządkowania obronnego aspektu funkcjonowania ego. Psychiatria i Psychoterapia 2007. Tom 3, nr 4; s. 37-48.</li>
<li>https://pl.wikipedia.org/wiki/Procesy_poznawcze</li>
</ol>
<p>Fot. M. Talarczyk /z archiwum Autorki/</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-tak-trudno-zmieniamy-zdanie-czyli-o-dysonansie-poznawczym-mechanizmie-racjonalizacji-i-procesach-poznawczych/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Dlaczego tak trudno zmieniamy zdanie? Czyli o dysonansie poznawczym, mechanizmie racjonalizacji i procesach poznawczych'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-tak-trudno-zmieniamy-zdanie-czyli-o-dysonansie-poznawczym-mechanizmie-racjonalizacji-i-procesach-poznawczych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dendroterapia na zakładkach książkowych</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dendroterapia-na-zakladkach-ksiazkowych/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dendroterapia-na-zakladkach-ksiazkowych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2021 11:48:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[dendroterapia]]></category>
		<category><![CDATA[drzewa]]></category>
		<category><![CDATA[las]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia lasem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=5288</guid>
		<description><![CDATA[<p>Zakładki do książek dedykowane tematycznie &#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zakładki do książek dedykowane tematycznie dendroterapii przekazaliśmy naszej Autorce &#8211; dr Katarzynie Simonienko. Właśnie potwierdziła ich otrzymanie. Autorka prowadzi warsztaty z zakresu terapii lasem i na pewno przydadzą się dla uczestników zajęć i wielbicieli drzew, oczarowanych magią lasu.</p>
<p>A my poniżej załączamy plik PDF, który można pobrać i samodzielnie wydrukować na domowej drukarce. Wskazany byłby sztywniejszy papier i drukarka dwustronna.</p>
<p>Zakładki książkowe z motywem leśnym &#8211; <a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/05/Zadkladka-Terapia-lasem-2021-v1-l.pdf">Zadkładka Terapia lasem 2021 v1 l</a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dendroterapia-na-zakladkach-ksiazkowych/' data-emailit-title='Dendroterapia na zakładkach książkowych'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dendroterapia-na-zakladkach-ksiazkowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Jak słowa trzymają nas w pułapce?</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-jak-slowa-trzymaja-nas-w-pulapce/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-jak-slowa-trzymaja-nas-w-pulapce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Apr 2021 15:43:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[narracja]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4854</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Jak słowa trzymają nas w pułapce?* Temat narr</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jak słowa trzymają nas w pułapce?* Temat narracji poruszyłam już w artykule „Narracja – mapy, etykiety, szuflady” [1]. Tym razem dzielę się kilkoma refleksjami nawiązującymi wprost do moich terapeutycznych doświadczeń, czyli o narracyjnej pułapce, w jakiej trzymają nas słowa. Narracji nie można przecenić, ponieważ jest kreatorką naszej psychicznej przestrzeni, bo albo za pomocą słów kreujemy ją sami, albo inni narracyjnie kreują ją za nas.</strong></p>
<p>Twórcą myślenia narracyjnego jest Jerome Bruner (1915-2016), uznawany za jednego z autorów rewolucji w psychologii poznawczej. Według Brunera system edukacji powinien być zawsze budowany w powiązaniu z psychologią kulturową. Twierdził on, że każdy proces poznawczy zachodzący w mózgu jest w pewnym stopniu uzależniony od kontekstu kulturowego, w którym funkcjonuje dana jednostka. Bruner wskazywał, że „narracja jest pierwotną, wrodzoną podstawą procesów poznawczych, a kompetencja narracyjna wyprzedza w rozwoju dziecka kompetencję językową” [2, s. 123]. Przykładem na wyprzedzanie przez kompetencje narracyjne kompetencji językowych są sytuacje, w których dziecko, chcąc przekazać opowieść, którą ma „w głowie”, często nie potrafi tego zrobić, bo za rozwojem narracji nie nadąża jego sprawność językowa – dobór słów, tempo wypowiedzi itp. Według Brunera, umysł ludzki ujmuje rzeczywistość w formę opisów, narracji, interpretuje dziejące się zdarzenia jako określone historie i opowieści. A zdolność do tworzenia opowieści, nadawania sensu wydarzeniom stanowi o istocie człowieka i jest nieodłącznym elementem podmiotowego bycia w świecie. Ale Bruner pisał też: „życie jest zawsze bogatsze niż dyskurs. Narracje organizują i nadają znaczenie doświadczeniom, ale zawsze pozostają uczucia i wydarzenia, które nie są objęte dominującą opowieścią” [2, s. 143].</p>
<p>Konstrukcjonizm społeczny podkreśla kulturowe i społeczne pochodzenie opowieści, co oznacza, że autonarracje są współkonstruowane w dialogu z innymi i w odniesieniu do kultury, w której żyje jednostka. Paradygmat konstrukcjonistyczno-narracyjny przyjmuje, że rzeczywistość jest konstruowana przez język. Umysł ludzki ujmuje rzeczywistość w formę opisów, narracji, a zdarzenia – to opowieści. Narracje, którymi dana osoba opisuje swoje i innych życie – są podstawą do zrozumienia czyjegoś doświadczenia.</p>
<p>Prof. Barbara Józefik wskazuje, że narracje kształtują życie, które toczy się zgodnie z opowieścią o nim. Oznacza to, że np. dziewczynka, która w domu rodzinnym słyszała przekaz, że mężczyźni wykorzystują kobiety, będzie miała tendencje do rejestrowania takich zachować mężczyzn, które ten przekaz potwierdzają i niedostrzegania zachowań, które są z nim niezgodne. Barbar Józefik zwraca uwagę na ważne pytanie w terapii: „jak osoby w rodzinie dochodzą do takiego, a nie innego obrazu świata, relacji rodzinnych, obrazu siebie i innych członków rodziny, jakie jest miejsce osób znaczących, ważnych momentów życia?” [3, s. 554].</p>
<p>W terapii narracyjnej istnieje przekonanie o ścisłym związku między sposobem, w jaki osoba opowiada o sobie i o własnym życiu, a rozumieniem i doświadczaniem siebie. Uważa się, że narracja jest jedną z form rozumienia otoczenia. Jest też jedną z pierwszych form rozumienia otoczenia w rozwoju jednostki.</p>
<p>Narracja: pozwala opisać przeżyty czas, nadawać strukturę doświadczeniom w postaci opowieści, nadaje też sens doświadczeniom. Historie, którymi osoba opisuje życie swoje i innych, wpływają na to jakie aspekty doświadczenia zostają: dostrzeżone i wyrażone. Józefik pisze: „Opowieść kształtuje życie, które toczy się zgodnie z opowieścią, którą miało się uprzednio” [2, s. 124]. Jedną z narracji jest narracja autobiograficzna, czyli opis życia osoby stworzony przez nią. Narracje autobiograficzne nie są prostym relacjonowaniem zdarzeń. „Opowieści autobiograficzne wynikają z tego, jak są interpretowane zapamiętane fakty i towarzyszące im doświadczenia emocjonalne” (…) „Ludzie opowiadają historie autobiograficzne i dzięki temu tworzą narracyjna tożsamość, choć sama historia (…) nie oddaje tożsamości w pełni…” [4, s. 194].</p>
<p>Narracja autobiograficzna, poza historią, zawiera także rozumienie siebie, swojej sytuacji, motywacji i uczuć, konsekwencji działań. W ten sposób budowana jest narracyjna tożsamość, która pozwala jednostce zrozumieć siebie „jako podmiot zmieniający się i podmiot w zmieniających się sytuacjach” [5, s. 37]</p>
<p><strong>Narracja w procesie terapii </strong></p>
<p>Terapeuci narracyjni podkreślają, że proces terapii rozumiany jest jako współ-tworzenie nowych znaczeń. W podejściu narracyjnym problem rozpatrywany jest nie jako rzeczywistość zewnętrzna, ale jako konsekwencja opisów, przypisanych mu znaczeń, osłabiających jednostkę lub rodzinę. Barbara Józefik wskazuje, że ujmowanie osób i rodzin jako kultur umożliwia rozpatrywanie opowieści w szerszym kontekście socjopolityczno- kulturowym. Jednostkę lub rodzinę można traktować jako subkulturę w szerszej kulturze. „Dominujące opowieści kulturowe decydują o tym, jakie zachowania, działania, przeżycia uznamy za istotne, a jakie będziemy minimalizować i marginalizować” [2, s. 126].</p>
<p>Twórcami terapii narracyjnej są Michael White (1948-2008) australijski terapeuta rodzinny oraz David Epston ( ur. 1944) nowozelandzki terapeuta par i rodzinny.</p>
<p>Autorzy ci wskazują, że opowieść o kimś, potwierdza przekonania zawarte w opowieści: np. dziecko, które jest określane jako niezaradne, lub uparte – będzie swoimi zachowaniami potwierdzało tę opowieść. White podkreśla, że „problemem nie jest człowiek, ale jego opowieść”, a zachowania odbiegające do reguły, przekonań, są przez osobę i rodzinę niedostrzegane, bagatelizowane. Celem terapii – jest analiza i dekonstrukcja opowieści, narracji, która powoduje trudności w życiu pacjenta i jego rodziny. Opowieść zostaje „przepisana” na nowo – na opowieść zawierającą potrzeby i możliwości osoby. Proponowane metody to: eksternalizacja problemu, personifikacja, dekonstrukcja, opowieść alternatywna, metafory. Szczegółowe omówienie wymienionych metod terapeutycznych wykracza poza zakres niniejszego tekstu i wymaga odrębnego opracowania. <strong>                               </strong></p>
<p>Jak wskazuje Józefik, White i Epston odwoływali się w swoich tekstach do prac z dziedziny filozofii, psychologii, antropologii, socjologii, literatury, studiów genderowych. Zwracali uwagę (nawiązując do idei prac Brunera), na społeczne konstruowanie „realności”, na znaczenie języka, narracji w nadawaniu sensu doświadczeniom, porządkowaniu wydarzeń życia codziennego i przewidywania przyszłości. Podstawowe założenie praktyki narracyjnej to przekonanie o ścisłym związku między sposobem, w jaki osoba opowiada o sobie i własnym życiu, a rozumieniem i doświadczaniem siebie [2].</p>
<p><strong>Narracja w terapii – doświadczenia własne</strong></p>
<p>Każda opowieść zbudowana jest ze słów. W pracy psychoterapeutycznej prowadzonej z dziećmi i młodzieżą oraz młodymi dorosłymi od kilkunastu lat słyszę powtarzane te same słowa. Wśród wielu, różnych słów do najczęściej wypowiadanych przez młodych pacjentów należą m.in. słowa: szczęście, wina, ideał. Skoncentruję się tych trzech słowach, nie tylko ze względu na częstotliwość, z jaką są wypowiadane, ale też z powodu na ich wspólną cechę jaką jest zero-jedynkowość. Wymienione słowa nie poddają są skalowaniu czy szacunkom procentowym, bo np. „winnym” się jest lub nie jest, ktoś „czuje się winny” lub „nie czuje się winny”, zwykle nie mówimy o byciu winnym „trochę”. Podobnie jest ze szczęściem, bo szczęśliwym się jest lub nie – nie spotka się, by ktoś mówił, że jest nieco szczęśliwy lub trochę nieszczęśliwy. „Idealnym” także się jest lub nie jest, do ideału się dąży i to w stu procentach, bo „bycie idealnym w jakimś stopniu, lub „w połowie”, nie spełnia sensu „ideału”. Opowieść zbudowana ze słów, które trudno rozpatrywać na skali czy procentowo, wydaje się być narracją o mniejszym udziale sprawstwa, czyli własnego wpływie na coś, na siebie czy na bieg wydarzeń. Te trzy słowa – wina, szczęście, ideał – tak często słyszane prze mnie w terapii, poza zero-jedynkowym charakterem, łączy również silny ładunek emocjonalny.</p>
<p>Wina czy jej poczucie utrudnia przymierze terapeutyczne, bo pacjent/klient może być nastawiony na obronę, szczególnie gdy o swojej „winie” mówią rodzice w czasie terapii rodzinnej. Szczęściu – poświęciłam odrębne opracowanie „O szczęściu i czy do niego dążyć?” [6], więc w tym tekście przybliżę tylko wybrane aspekty. Ideał – najczęściej dotyczy zarówno wyglądu fizycznego, jak i sfery psychicznej. O ideale w swoich wypowiedziach mówią najczęściej nastoletnie pacjentki z rozpoznaniem jadłowstrętu psychicznego, ale także pacjentki z innym rozpoznaniem, zwykle dziewczęta i młode kobiety. Znacznie rzadziej słyszę to słowo gdy pacjentami są chłopcy czy mężczyźni.</p>
<p>Przy słowach: wina, szczęście, ideał – od kilkunastu lat tak często słyszanych w terapii, zatrzymuję się, rozpatrując je jako ważne składowe narracji czy narracji autobiograficznej, jako słowa-pułapki.</p>
<p><strong>Narracyjne przeformułowanie</strong></p>
<p>„Wina”, której mogą towarzyszyć silne emocje, jako udowodniony czyn leży w gestii innego resortu niż ochrona zdrowia. Natomiast „poczucie winy”, zwykle ze współistniejącym ciężkim balastem emocjonalnym, znajduje się w obszarze pracy terapeutycznej. W prowadzonej psychoterapii, nie różnicując pojęć „wina” i „poczucie winy” (choć różnicowanie zdaje się być interesujące), oba określenia poddaję procesowi narracyjnej dekonstrukcji, proponując zastąpienie ich słowem „udział”, a dokładniej „udział procentowy”, w podobnym znaczeniu jak to jest z udziałem ekonomicznym, firmowym czy bankowym. W ten sposób obciążające emocjonalnie słowo „wina” zastąpione zostaje bardziej neutralnym „procentowym” słowem „udział”. Dzięki tej narracyjnej zmianie zero-jedynkowe określenie „być winnym/czuć się winnym” po przeformułowaniu na „procentowy udział” daje pacjentowi dwie korzyści: pierwsza to – zmniejszenie ciężaru emocjonalnego, druga to – poczucie sprawstwa (wpływu) poprzez zamianę opresji zero-jedynkowej na wpływ procentowy. Dzięki temu pacjentka lub/i jej rodzice mogą na różnych etapach procesu terapii określać swój procentowy udział np. w obszarze czynników wyzwalających czy podtrzymujących problem lub zaburzenie oraz wpływ na proces leczenia. Od kilkunastu lat, gdy w ten sposób pracuję nad poczuciem winy, obserwuję z jaką ulgą pacjentki i ich rodziny przyjmują to narracyjne przeformułowanie, które „zdejmuje balast” winy, dając w zamian możliwość określania swojego udziału i wpływu, na opowieści dotyczące przeszłości i teraźniejszości.</p>
<p>Szczęście – to drugie słowo, podobnie jak „wina” o charakterze zero-jedynkowym, gdyż nie można szczęścia określać na skali lub procentowo, bo szczęśliwym się jest albo nie. Istota szczęścia polega też na tym, że stan ten nie jest stały, zdarza się „być szczęśliwym” lub „mieć szczęcie”. Dlatego słyszane przeze mnie często w terapii oczekiwania młodych pacjentów „żeby być szczęśliwym” lub „mieć szczęśliwe życie” mogą stanowić pułapkę sprzyjającą frustracji. Zagadnienie szczęścia szerzej omówiłam we wspomniany artykule „O szczęściu i czy do niego dążyć” [6]. W prowadzonej psychoterapii proponuję narracyjne zastąpienie słowa i związanego z nim oczekiwania „szczęście” na słowo „zadowolenie”, które można skalować i procentowo szacować, co daje możliwość wpływu na jego osiąganie w określonym zakresie i czasie. Zadowolonym bowiem można być w różnym stopniu na skali od 0 do 10 lub w różnym procencie. Możemy wówczas zastanawiać się, co musiałoby się zmienić w otoczeniu pacjenta lub/i co sam pacjent mógłby zmienić, aby jego zadowolenie stopniowo ulegało progresywnej zmianie, z tolerancją także na niezadowolenie.</p>
<p>Ideał – to trzecie słowo-pułapka o charakterze zero-jedynkowym, bo nie można być idealnym „w pewnym zakresie”, idealnym się jest albo nie jest, do ideału dąży się. Pacjentki nastoletnie lub młode kobiety, zwykle mówią o dwóch rodzajach ideału, czyli o: wyglądzie zewnętrznym oraz o „byciu idealną” w rozumieniu cech psychicznych. Ideał dotyczący wyglądu jest zwykle „zewnętrzny”, czyli jest to konkretna dziewczyna lub kobieta, najczęściej modelka, celebrytka, blogerka, czasami koleżanka lub siostra. Natomiast ideał dotyczący cech psychicznych nie zawsze jest zewnętrzny, często są to stawiane przed sobą zadania dotyczące aspiracji i osiągnięć, ale bywa też odniesieniem jest porównywanie się do innej „idealnej” osoby. W procesie psychoterapii, proponuję „ideał” zastąpić określeniem „cele”, w których można wyodrębniać cele realne i nierealne oraz osiągalne i nieosiągalne. Przy czym przez cele nierealne rozumiem te niemożliwe do realizacji w ogóle, np. żeby mieć niższy lub wyższy wzrost, natomiast przez cele nieosiągalne te – możliwe do zrealizowania, ale często w innej perspektywie czasowej, niż wymaga tego od siebie pacjentka. Przy pomocy narracyjnej zamiany słowa „ideał” na „cele”, czyli najogólniej mówiąc motywacji dążenia do osiągnięcia czegoś, pacjentka w miejsce „zero-jedynkowego ideału” otrzymuje do dyspozycji cele, które może różnicować na osiągalne lub nieosiągalne albo też nierealne, szacować etap pracy nad ich realizacją na skali lub procentowo, dając sobie przy tym odpowiedni czas oraz dobierać metody na ich realizację.</p>
<p>Podsumowując – dzielę się wycinkiem mojej pracy terapeutycznej z wykorzystaniem paradygmatu narracyjnego, chcąc zwrócić uwagę na słowa jakich używamy tworząc opowieści o świecie zewnętrznym i o sobie. A przyglądając się słowom, warto mieć na uwadze, które z nich, powtarzane, mogą stanowić dla nas lub dla odbiorców naszych opowieści, narracyjną pułapkę?</p>
<ul>
<li><em>Tekst jest skróconą i zmodyfikowaną wersją wykładu pt. „Moc słowa w terapii narracyjnej i każdej innej” wygłoszonego przez autorkę na II Konferencji edukacyjno-szkoleniowej: „Emocje w języku, poznaniu, doświadczeniu i terapii” zorganizowanej online przez Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, 25-26.03.2021 r.</em></li>
</ul>
<p>Źródła:</p>
<ol>
<li>Talarczyk M. Narracja – mapy, etykiety, szuflady … https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-narracja-mapy-etykiety-szuflady/?fbclid=IwAR3S8bP5KFAtAzPMiUiloIO3fbfm8Zi8jXLOTppQea2kmaJNCmMwJebyXHw</li>
<li>Józefik B.: Kultura, ciało, (nie)jedzenie. Terapia. Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego . Kraków. 2014.</li>
<li>Józefik B.: Terapia rodzin. W: Psychiatria Dzieci i Młodzieży pod red. I. Namysłowska. Wyd. PZWL, Warszawa; 2012.</li>
<li>Oleś P.: Konstruowanie autonarracji – refleksja teoretyczna. W: E. Dryll, A. Cierpka (red.). Narracja. Koncepcje i badania psychologiczne. Wyd. Instytutu Psychologii PAN. Warszawa. 2004.</li>
<li>Trzebiński J. (red).: Narracja jako sposób rozumienia świata. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdański. 2002.</li>
<li>Talarczyk M. O szczęściu i czy do niego dążyć? https://wydawnictwo-silvarerum.eu/o-szczesciu-i-czy-do-niego-dazyc/?fbclid=IwAR3KQOnyIRDqmUphEFUB9y7c-pox8tNKLsXX4IqqG9mJGae7y9GdVHEdPng</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dr Małgorzata Talarczyk</strong> – <strong>specjalista psychologii klinicznej</strong>, <strong>psychoterapeuta</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, <strong>terapeuta systemowy i rodzinny</strong> – Certyfikat nadany przez Saarlandzkie Towarzystwo Terapii Systemowej (SGST) pod patronatem Międzynarodowego Towarzystwa Terapii Systemowej (INST Niemcy –Heidelberg) oraz <strong>konsultant psychologii klinicznej dziecka</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.<br />
<a href="http://www.system-terapia.pl/">www.system-terapia.pl</a></p>
<p>Czytaj także:</p>
<p>https://wydawnictwo-silvarerum.eu/produkt/malgorzata-talarczyk-anorexia-nervosa-w-sieci-pulapek/</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-jak-slowa-trzymaja-nas-w-pulapce/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Jak słowa trzymają nas w pułapce?'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-jak-slowa-trzymaja-nas-w-pulapce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Wolność i jej wartość względna</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-wolnosc-i-jej-wartosc-wzgledna/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-wolnosc-i-jej-wartosc-wzgledna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2021 08:15:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[niewola]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[wolność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4802</guid>
		<description><![CDATA[<p><strong>Dlaczego ludzie wybierają niewolę i sami rezy</strong>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dlaczego ludzie wybierają niewolę i sami rezygnują z własnej wolności &#8211; rozważa dr Małgorzata Talarczyk. </strong></p>
<p>O wolności, jej różnych obszarach i kontekstach, oraz o jej względnej wartości pisał Erich Fromm w swoim ponadczasowym dziele pt. „Ucieczka od wolności”. Książka została wydana w 1941 roku i uznawana jest za najważniejsze z dzieł autora.</p>
<p>Erich Fromm (1900-1980) urodził się we Frankfurcie nad Menem w rodzinie żydowskiego rabina. Pochodzenie Fromma i narastający nacjonalizm niemiecki miały wpływ na zainteresowania naukowe Fromma, a także na decyzję wyjazdu z Niemiec. Fromm swoją pracę naukową rozpoczął w ośrodku badawczym w założonym w 1923 roku Instytucie Badań Społecznych Uniwersytetu Frankfurckiego. W okresie hitleryzmu Instytut przeniesiony został do Nowego Jorku. W roku 1933 po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech, Fromm wraz z innymi naukowcami podjął decyzję o pozostaniu w USA, gdzie prowadził badania oraz wykładał m.in. na Columbia University oraz w New School for Social Research w Nowym Jorku. W 1951 r. przeniósł się do Meksyku, gdzie założył Instytut Psychoanalityczny w ramach Uniwersytetu Autonomicznego. Ostatnie lata życia spędził w Szwajcarii [1].</p>
<p>Życiorys Fromma, jako czynnik społeczno-kulturowy, miał duży wpływ na jego zainteresowania, badania i publikacje.</p>
<p>Jak w Przedmowie pisze Edmund Wnuk-Lipiński „&lt;Ucieczka od wolności&gt; może być i bywa odczytywana w różnoraki sposób. Można ją traktować jaka próbę objaśnienia społecznych i psychologicznych źródeł fenomenu hitleryzmu czy, ogólniej, faszyzmu. (…)  Ale można też &lt;Ucieczkę od wolności&gt; rozumieć szerzej, jako poszukiwanie odpowiedzi na intrygujące pytanie, dlaczego w pewnych warunkach historycznych ludzie, a przynajmniej znacząca ich część, ochoczo oddają się w niewolę i jakby z uczuciem ulgi pozbywają się wolności? Dlaczego, słowem, dyktatorzy oraz będące na ich usługach autorytarne, a nawet totalitarne instytucje władzy cieszą się autentycznym wsparciem szerokich rzesz społecznych? Dlaczego wolność jednostki oraz swobody grupowe raz uzyskane nie mają charakteru trwałego, lecz są kruche i bywają – przy decydującym współudziale wyswobodzonych mas – zastąpione zniewoleniem?” [1, s. 8].</p>
<p>Prof. Wnuk -Lipiński przypomina, że „Mechanizmy psychologiczne i socjologiczne, które opisuje Fromm, działają także w innych niż niemiecka kultura oraz w innych niż hitlerowski typ zniewolenia. Od wolności uciekali zarówno Niemcy oraz Austriacy w czasach Hitlera, jak i Rosjanie w czasach Lenina i Stalina czy Chińczycy w okresie Mao Tse-tunga. W przyszłości syndrom ucieczki od wolności pojawić się może na szerszą skalę w innych punktach naszego globu i choć kontekst historyczny i kulturowy będzie z pewnością odmienny, to istota zjawiska pozostanie ta sama” [1, s. 9].</p>
<p>W dziele pt. „Ucieczka od wolności” Erich Fromm zwraca uwagę na fakt, że „aby zrozumieć dynamikę procesów społecznych, musimy zrozumieć dynamikę psychologicznych procesów rozgrywających się wewnątrz jednostki; podobnie jak chcąc zrozumieć jednostkę, musimy widzieć ją w kontekście kultury, która ją kształtuje” [1, s. 10]</p>
<p>Według Fromma „wolność, mimo że przyniosła człowiekowi „niezależność i władzę rozumu, uczyniła go samotnym, a przez to lękliwym i bezsilnym. Owa izolacja jest nie do zniesienia i ma on do wyboru albo ucieczkę przed brzemieniem wolności ku nowym zależnościom i podporządkowaniu, albo dążenie do pełnej realizacji wolności pozytywnej, która opiera się na jedyności i niepowtarzalności człowieka” [1, s. 200].</p>
<p>W koncepcji Fromma wolność jest dla ludzi wartością względną, a nie absolutną. „Wolność, bowiem (zdaniem Fromma) może wiązać się z samotnością, a ucieczka od samotności staje się wówczas utratą wolności” [1, s. 11].</p>
<p>Fromm akcentuje również znaczenie procesu indywiduacji, rozpatrując go w kontekście rozwoju osobniczego jednostki oraz rozwoju społecznego.</p>
<p>Określenie „indywiduacja” w połączeniu ze słowem „separacja”, funkcjonuje w psychologii rozwojowej oraz psychoterapii jako faza rozwoju „separacji – indywiduacji” dziecka (5-36 miesiąc). Określenie to oznaczające uzyskiwanie przez dziecko świadomości, że jest oddzielone od matki, co prowadzi do rozwoju indywidualności, wprowadziła Margaret Mahler (1897-1985) amerykańska psycholog i psychoanalityk pochodzenia węgierskiego. Indywiduacja – separacja to także kolejna faza rozwoju jednostki, która w formie niezależności poglądowej, w tym światopoglądowej oraz emocjonalnej przejawia się w okresie adolescencji i polega na postawie zwanej buntem młodzieńczym, który może przebiegać na kontinuum, od prawie niezauważalnego do burzliwego, bywa też, że przekraczającego cechy tzw. bunt normatywnego. Ale brak zgody nastolatka na wszystko co proponują rodzice, jest rozwojowo normatywny, bo umożliwia rozwój indywidualności jednostki. Separacja – indywiduacja w okresie dorastania zajmuje ważne miejsce w psychoterapii indywidualnej pacjentów młodzieżowych oraz w systemowej terapii rodzin.</p>
<p>Fromm zjawisko indywiduacji rozpatruje w podwójnym znaczeniu – jako rozwój osobniczy oraz społeczny „więź pierwotna (np. matki z dzieckiem) daje poczucie bezpieczeństwa, przynależności i zakorzenienia, jej efektem jest brak indywidualności” [1, s. 41]. Podobną ewolucję przechodzą społeczeństwa. Jak wskazuje w Przedmowie Wnuk-Lipiński „Fromm przeprowadza analogię pomiędzy, z jednej strony, jednostkowym procesem indywidualizacji jednostki ludzkiej, jej wyodrębnieniem się z otoczenia i osiąganiem jednostkowej tożsamości, odróżniającej ją od innych jednostek ludzkich, a, z drugiej strony, rozwojem osobniczym człowieka od okresu niemowlęcego po dorosłość” [1, s. 10]. Zwracając uwagę na ponadczasowy walor tematyki poruszanej przez Fromma w omawianym dziele, Wnuk-Lipiński pisze „Według Fromma jest więc dla ludzi wartością względną, a nie absolutną. (…) &lt;piekło to samotność, zwłaszcza samotność moralna&gt; &#8211; to sugestia Fromma. I kiedy za ucieczkę od tej samotności zapłacić trzeba wolnością, dla wielu ludzi nie jest to cena zbyt wygórowana. Egzystencja bowiem ponownie nabiera sensu, świat zaś wydaje się bardziej bezpieczniejszy i bardziej obliczalny. Konfrontacja z takim światem przestaje być źródłem lęku. W tym ujęciu wolność wymaga odwagi i dzielności. Uzyskanie wolności jest przejściem od uzależnienia bez odpowiedzialności do niezależności, ale na własny rachunek” [1, s. 11].</p>
<p>Koncepcja wolności Fromma będąc ponadczasowa, jest interesującym tematem rozważań w obszarze różnych dziedzin, m.in. filozofii, socjologii czy psychologii społecznej. Sadzę, że może być także rozpatrywana w obszarze psychologii rozwojowej oraz psychoterapii. W mojej praktyce terapeutycznej znajduję odniesienia dotyczące wolności, szczególnie w kontekście „ucieczki od wolności”. W psychoterapii indywidualnej pacjentów w różnym wieku, w terapii par, a także w terapii rodzin, jednym z zagadnień, jakie dostrzegam i poddaję analizie, jest zagadnienie wolności w rozumieniu wolności psychicznej, a czasami także egzystencjalnej niezależności. „Wolność” w terapii rozpatruję zwykle w dwóch kategoriach &#8211; jako pozbawienie wolności poprzez uwikłanie emocjonalne płynące z zewnątrz jednostki (np. poprzez parentyfikację, koalicje, triangulacje w rodzinie) oraz jako brak lub niedostatek wolności emocjonalnej, wynikający z rezygnacji z niej jednostki, z powodu lęku przed niezależnością. Przejawia się to szczególnie trudnościami w okresie adolescencji w fazie separacji-indywiduacji, czyli mentalnego i emocjonalnego wyodrębniania się jednostki, odróżniania się od rodziców i rozluźnienia zależnościowej relacji, bez zrywania więzi z rodzicami. Obie wymienione sytuacje, czyli ograniczanie psychicznej wolności przez podmioty zewnętrzne oraz dobrowolną rezygnację z wolności na rzecz niezmienianej przynależności, mogą stanowić jeden z czynników wyzwalających lub podtrzymujących problemy czy zaburzenia psychiczne. W praktyce terapeutycznej zagadnienia rezygnacji z wolności, a nawiązując do określenia Fromma, „ucieczki od wolności”, poruszam m.in. w psychoterapii z pacjentkami z rozpoznaniem jadłowstrętu psychicznego, co opisałam w publikacji pt. „Anoreksja psychiczna z perspektywy koncepcji Karla Jaspersa, Ericha Fromma oraz nurtu konstrukcjonizmu społecznego – hipotezy i refleksje” [2]. Przybliżenie tego zagadnienia wykracza poza zakres niniejszego opracowania.</p>
<p><strong>Względność wolności jako jeden z czynników wyzwalających lub podtrzymujących problemy indywidualne lub/i rodzinne</strong></p>
<p>W prowadzonej psychoterapii zagadnienia dotyczące względności wolności identyfikuję w następujących obszarach:</p>
<ol>
<li>W sferze indywidualnych trudności separacji &#8211; indywiduacji w okresie adolescencji, które mogą wynikać z braku przyzwolenia rodziców na odmienność poglądów czy zachowań dziecka lub mogą być związane z antycypowaniem (przewidywaniem) przez dziecko braku akceptacji rodziców na wyrażanie własnego zdania przez dziecko i powstrzymywanie się od buntu, a więc ukrywanie poglądów czy tłumienie emocji. Obie sytuacje implikować mogą różnego rodzaju problemy emocjonalne lub zaburzenia psychiczne. Wskazana jest wówczas terapia rodzinna, lub równolegle z rodzinną także indywidualna.</li>
</ol>
<p>Ale „ucieczka od wolności” może też przejawiać się w innych sytuacjach niż pozostawanie w zależności mentalno-emocjonalnej od rodziców, szczególnie w odniesieniu do słów Fromma, że „…dla przeciętnego człowieka nie ma rzeczy trudniejszej do zniesienia niż uczucie, że nie jest identyfikowany z szerszą grupą” [1, s. 200].</p>
<ol start="2">
<li>Jest więc to drugi obszar pracy terapeutycznej dotyczący relacji – czyli utrzymywania lub tkwienia w relacjach opresyjnych, upokarzających, deprecjonujących czy fizycznie krzywdzących jednostkę. Może to dotyczyć relacji „przyjacielskich”, partnerskich czy małżeńskich i wiąże się z lękiem przez utratą przynależności czy samotnością;</li>
<li>Trzeci obszar „ucieczki od wolności”, dotyczy pełnienia funkcji czy zajmowania zawodowych stanowisk, z których jednostka nie decyduje się zrezygnować, mimo że są dla niej zbyt obciążające psychicznie i emocjonalnie, co wiąże się z silnym permanentnym stresem. Albo też są to funkcje czy stanowiska poniżej możliwości i ambicji jednostki, co negatywnie wpływa na poczucie własnej wartości oraz stałą frustrację satysfakcji i zadowolenia.</li>
</ol>
<p>Z wymienionych powyżej przykładów, które w pracy terapeutycznej rozpatruję w kontekście frommowskiego rozumienia wolności, pierwszy dotyczy fazy separacji – indywiduacji w psychoterapii młodzieży oraz terapii rodzin. Natomiast dwa ostatnie przykłady to psychoterapia indywidualna lub małżeńska z osobami dorosłymi, które mają możliwości zmiany, ale z niej nie korzystają z obawy przed utratą przynależności oraz „bycia identyfikowanym z określoną grupą”. Rezygnują więc z niezależności i wolności z lęku przed samotnością, płacąc za to utratą zdrowia somatycznego lub/i psychicznego.</p>
<p>Podsumowując, przypomnę, że według Fromma „Wolność może wiązać się z samotnością, a ucieczka od samotności staje się wówczas utratą wolności” oraz „…wolność jest więc dla ludzi wartością względną, a nie absolutną…” [1, s. 11]. Koncepcja Fromma odnosić się może do funkcjonowania społeczeństw oraz jednostek.</p>
<p><strong>Źródła       </strong></p>
<ol>
<li>Fromm E. Ucieczka od wolności. Warszawa: Czytelnik; 2008</li>
<li>Talarczyk M. Anoreksja psychiczna z perspektywy koncepcji Karla Jaspersa, Ericha Fromma oraz nurtu konstrukcjonizmu społecznego – hipotezy i refleksje.<br />
Psychiatria Polska 2012, T. XLVI, nr 3: 429-440</li>
</ol>
<p><strong>Dr Małgorzata Talarczyk</strong> – <strong>specjalista psychologii klinicznej</strong>, <strong>psychoterapeuta</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, <strong>terapeuta systemowy i rodzinny</strong> – Certyfikat nadany przez Saarlandzkie Towarzystwo Terapii Systemowej (SGST) pod patronatem Międzynarodowego Towarzystwa Terapii Systemowej (INST Niemcy –Heidelberg) oraz <strong>konsultant psychologii klinicznej dziecka</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.<br />
<a href="http://www.system-terapia.pl/">www.system-terapia.pl</a></p>
<p>Na zdjęciu &#8211; dr M. Talarczyk</p>
<p><a href="https://spoleczenstwo.com.pl/wp-content/uploads/2021/03/20201113_142204.jpg" rel="attachment wp-att-7918"><img class="alignnone size-large wp-image-7918" src="https://spoleczenstwo.com.pl/wp-content/uploads/2021/03/20201113_142204-1024x576.jpg" alt="20201113_142204" width="720" height="405" /></a></p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-wolnosc-i-jej-wartosc-wzgledna/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Wolność i jej wartość względna'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-wolnosc-i-jej-wartosc-wzgledna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Empatia i syntonia w psychoterapii i życiu prywatnym</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-empatia-i-syntonia-w-psychoterapii-i-zyciu-prywatnym/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-empatia-i-syntonia-w-psychoterapii-i-zyciu-prywatnym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2021 09:31:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[empatia]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4753</guid>
		<description><![CDATA[<p>Empatia jest określeniem powszechnie znanym i &#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Empatia jest określeniem powszechnie znanym i dość często w języku potocznym używanym. Określenie „syntonia” jest rzadziej stosowane, można więc hipotetycznie przyjąć, że mniej powszechne znane. Zdarza się też, że oba pojęcia bywają zamiennie używane. Przy wyszukiwaniu w internecie publikacji na temat syntonii nie znalazłam opracowań naukowych, wyświetlały się natomiast różne placówki i gabinety psychologiczne czy terapeutyczne o nazwie „Syntonia”.</p>
<p>Pamiętam, kiedy pierwszy raz, poza edukacją w ramach studiów psychologicznych, zetknęłam się z różnicowaniem empatii od syntonii w obszarze psychoterapii. Miało to miejsce wiele lat temu, gdy byłam kształcącą się psychoterapeutką. Na jednej z konferencji naukowych uczestniczyłam w sesji poświęconej terapii uzależnień. Bardzo ciekawy wykład wygłosił wówczas prof. Jerzy Mellibruda (1938-2020) psycholog i psychoterapeuta specjalizujący się w problematyce uzależnień, w tym alkoholowych. Po tym wykładzie rozgorzała burzliwa dyskusja z aktywnym udziałem równie młodych jak ja wówczas adeptów psychoterapii. Głównym tematem sporu było zagadnienie stawiania granic i konsekwencji terapeuty w prowadzeniu psychoterapii osób uzależnionych. Dyskusję tę prof. Mellibruda podsumował stwierdzeniem, że w procesie psychoterapii należy odróżniać empatię od syntonii. To różnicowanie jest także ważne w życiu prywatnym, szczególnie w relacjach rodzice – dziecko, bo tak jak empatia poza zrozumieniem może dawać oparcie i siłę, tak syntonia niekoniecznie.</p>
<p>Jak pisze Maciej Ciechomski, omawiając psychologiczne definicje empatii: „Badania nad empatią, prowadzone intensywnie od lat 70. XX wieku, pokazują jej wiele dobroczynnych skutków. Wysoki poziom empatii wiązany jest m.in. z zachowaniami prospołecznymi i kooperacyjnymi, umiejętnością budowania związków i relacji z bliskimi, wychowaniem dzieci, zarządzaniem, ekonomią (dystrybucja dóbr), rozwiązywaniem konfliktów” [1, s. 69].</p>
<p>„Analiza współczesnych definicji empatii wskazuje, że obecnie większość autorów zgadza się z twierdzeniem, że empatia zawiera w sobie czynnik zarówno poznawczy, jak i afektywny. (…) O empatii możemy zatem mówić, kiedy w reakcji na bodźce społeczne (dostrzegane uczucia i stany innych osób) obserwator zaczyna odczuwać te same emocje co osoba obserwowana, a powstająca w jego umyśle reprezentacja odpowiada stanom obserwowanego (lub wyobrażeniom na ich temat). Ważne jest jednak, że obserwator ma świadomość tego, że wzbudzona w nim emocja jest jedynie odzwierciedleniem (obrazem) uczuć osoby obserwowanej, powstającym w jego ciele i umyśle” [1, s. 70].</p>
<p>Dalej autor wskazuje, że „W tak rozumianym pojęciu empatii można wyodrębnić dwa dominujące czynniki:</p>
<p>1) poznawczy – dotyczący głównie procesów świadomych, związanych ze zdolnością mentalizacji, przyjmowania cudzej perspektywy, wyobrażania sobie stanów innych osób, z umiejętnością skupienia uwagi na określonym obiekcie, odczytywania sygnałów werbalnych i niewerbalnych, a także okoliczności zdarzenia, z interpretacją zachowań oraz zrozumieniem wewnętrznych stanów obserwowanej jednostki, a także rozróżnianiem własnych emocji i cudzych stanów emocjonalnych;</p>
<p>2) afektywny – odnoszący się do emocjonalnych i w dużej mierze nieświadomych procesów, powstających w odpowiedzi na zachowanie innych osób, będących odzwierciedleniem emocji obserwowanej osoby. Wiąże się z takimi zdolnościami, jak: odczuwanie osobistego dyskomfortu w reakcji na czyjeś emocje, reaktywność emocjonalna, odczuwanie empatycznej troski.</p>
<p>3) Niektórzy badacze wyodrębniają jeszcze trzeci ważny czynnik empatii, związany z umiejętnościami społecznymi. Autor jednego z najpopularniejszych obecnie narzędzi do badania empatii EQ (Empathy Quotient), Simon Baron-Cohen, na podstawie badań klinicznych wyodrębnia oprócz czynnika poznawczego i afektywnego także czynnik nazywany umiejętnościami komunikacyjnymi i społecznymi. Wymienionych czynników nie należy traktować rozłącznie, gdyż wszystkie procesy – emocjonalne, poznawcze i wykonawcze – wiążą się ze sobą i wzajemnie uzupełniają” [1, s. 70].</p>
<p>Wymieniony opis zagadnienia empatii, jej trzech czynników, skłania mnie jako terapeutkę do refleksji i uważności dotyczącej zjawisk projekcji i przeniesienia. Projekcja, w największym skrócie, to mechanizm obronny polegający na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, poglądów, zachowań lub cech najczęściej negatywnych. Natomiast przeniesienie w najbardziej ogólnym rozumieniu to rzutowanie na inną osobę (w terapii na terapeutę) stanów emocjonalnych, myśli, uczuć, wyobrażeń.</p>
<p>W sytuacjach terapeutycznych poznawcza, niezweryfikowana empatia może polegać na tym, że terapeuta zakłada, że „wie”, co myśli, czuje, przeżywa pacjent/klient. Weryfikacja polegałaby w takich przypadkach na zadaniu pytania, czy pacjent/klient potwierdza przypuszczenia terapeuty. Potwierdzenie ich pozwalałoby przyjąć, że terapeutyczna poznawcza empatia jako hipoteza została potwierdzona. Brak potwierdzenia ze strony pacjenta nie stanowi przesłanki do przyjęcia hipotezy, ale może nie być wystarczający dla jej odrzucenia. W pracy terapeutycznej zdarza się bowiem, że hipoteza postawiona na jakimiś etapie procesu terapii po jakimś czasie zostaje potwierdzona.</p>
<p>W życiu prywatnym z kolei empatia poznawcza przejawia się w tym, że np. rodzic „wie”, co myśli czy czuje dziecko. Można przyjąć, że im młodsze dziecko, tym dla empatycznego rodzica wiedza dotycząca emocji syna czy córki bardziej dostępna. Im dziecko starsze, tym jego myśli i emocje stają się dla rodziców mniej „przezroczyste”, co rozwojowo jest naturalne. Choć jest też wiele sytuacji, w których rodzice w ramach zjawiska projekcji „rozpoznają” czy przypisują dziecku własne emocje. Często zdarza się to np. w przypadku lęków separacyjnych dziecka, czyli lęku przez rozstaniem z rodzicem, m.in. w sytuacji pójścia do przedszkola. Okazuje się, że rodzic, który w dzieciństwie doświadczał trudności z separacją rodzinną czy adaptacją do przedszkola, przewiduje takie same problemy u swojego dziecka, wówczas swój lęk z okresu dzieciństwa może przenosić na dziecko i w ten sposób stymulować lub podtrzymywać lęk u dziecka. W tych sytuacjach zwykle okazuje się, że gdy dziecko jest odprowadzane do przedszkola przez drugiego rodzica, który lęków w dzieciństwie nie doświadczał, reakcje dziecka przed pójściem do przedszkola są inne, nie tak silnie lękowe. Lęk przed separacją (przed rozstaniem z rodzicami) czy społeczny (przed nowymi sytuacjami) może mieć wiele uwarunkowań, a wspomniany przykład jest jedynie jednym z możliwych wariantów.</p>
<p>Opisany przykład dotyczący życia prywatnego zawiera też drugi element empatii, jakim jest empatia emocjonalna, czyli „odczuwanie osobistego dyskomfortu w reakcji na czyjeś emocje, reaktywność emocjonalna, odczuwanie empatycznej troski” [1, s. 70].</p>
<p>I tu pojawia się różnica między empatią a syntonią. Terminy te bywają mylone. Syntonia oznacza „współbrzmienie”, „zgodność”, współodczuwanie.</p>
<p>Osoba empatyczna poznawczo, emocjonalnie czy społecznie, mimo że może nie być wolna od projekcji czy przeniesienia, pozostaje w kontakcie ze swoimi emocjami, mówiąc obrazowo: „trzyma ramy”, które oddzielają jej myśli i stany emocjonalne od drugiej osoby. Pozwala to, mimo np. odczuwanego współczucia, zachować poznawczy dystans i dawać oparcie. Natomiast w przypadku syntonii w sytuacji terapeutycznej terapeuta płakałby z płaczącym pacjentem, a w sytuacji rodzinnej – rodzic przeżywałby silny lęk czy smutek razem z dzieckiem. Syntonia więc, mimo że bywa odbierana pozytywnie, jako wyraz rozumienia i współbrzmienia, nie zawsze daje oparcie, szczególnie w sytuacjach, gdy to oparcie czy pomoc są oczekiwane (sytuacja psychoterapia) lub wskazane (relacje rodzinne).</p>
<p>W mojej praktyce terapeutycznej, podobnie jak innym terapeutom, zdarza się, że słuchając o traumatycznych przeżyciach pacjentów, wzruszenie ściska mi gardło, ale tym m.in. różni się praca terapeutyczna od przyjaźni czy relacji prywatnych, że relacji terapeutycznej nie towarzyszą symetria i wzajemność, a o swoich emocjach i przeżyciach związanych z pracą terapeuta może rozmawiać na superwizjach czy w ramach pracy własnej.</p>
<p>Ale syntonia, podobnie jak empatia, jest nam potrzebna tylko w różnych sytuacjach. Syntonię opisuje się jako „zdolność rozumienia uczuć, pragnień i reakcji innych osób oraz nawiązywania kontaktów z ludźmi” [2], współdźwięczenie, współbrzmienie; psychiczna harmonia, umiejętność współżycia (łatwość kontaktu) z otoczeniem [3]. Syntonię więc doświadczamy lub obserwujemy ją w różnych sytuacjach społecznych czy wydarzeniach prywatnych lub artystycznych, gdy jesteśmy aktywni na manifestacjach i wiecach, wspólnie śpiewamy na koncertach, wzruszamy się na uroczystościach rodzinnych czy filmach i spektaklach lub płaczemy gdy kogoś żegnamy. Syntonię zwykle widać i/lub słychać, bo dajemy jej zewnętrznie wyraz. Natomiast empatia bywa uzewnętrzniana, ale może być też wyłącznie wewnętrznie przeżywana, np. w sytuacjach psychoterapii czy w życiu prywatnym, gdy chcemy komuś pomóc lub dać wsparcie. Tak więc empatia i syntonia to dwa różne, choć podobne stany, którym zwykle towarzyszą odmienne środki wyrazu.</p>
<p>A od czego zależy, czy jesteśmy empatyczni czy syntoniczni? Może to być związane z wieloma czynnikami.</p>
<p>W postawie psychoterapeuty zależeć może m.in. od jego cech osobowościowych, ale niezależnie od nich tak jak w pracy terapeutycznej empatia jest pożądana, tak syntonia niekoniecznie. Zdarzają się sytuacje, np. w terapii indywidualnej czy grupowej z małymi dziećmi, w których syntoniczne zachowania mogą być potrzebne, ale byłaby to ze strony terapeuty raczej syntonia „kontrolowana”. Profesjonalnie pracujący terapeuta, jeżeli decyduje się w trakcie sesji ujawnić swoje emocje, traktuje to jako jedną z form pracy, pożądaną jego zdaniem w określonej sytuacji.</p>
<p>Pracując od wielu lat z rodzinami, obserwuję coraz więcej zachowań syntonicznych ze strony rodziców. Być może ma to związek ze zmianą pozycji dziecka w rodzinie, na co już w latach 80. zwracała uwagę terapeutka systemowa Selvini Pallazoli, współzałożycielka Szkoły Mediolańskiej, wskazując, że wraz ze zmianami kulturowymi zmienia się pozycja dziecka w rodzinie. Dziecko z pozycji peryferyjnej, co symbolicznie określało powiedzenie, że „dzieci i ryby nie mają głosu”, przesunięte zostało na pozycję centralną, z którą identyfikują się rodzice. W ramach pozycji centralnej dziecko staje się reprezentantem rodziny, co powoduje, że rodzice jego niepowodzenia czy porażki przeżywają jako własne, co, jak sądzę, sprzyjać może dominowaniu syntonii nad empatią. Rodzic, który załamuje się z powodu niewystarczająco dobrej oceny dziecka czy jego niepowodzenia na egzaminie, nie daje dziecku oparcia i poczucia bezpieczeństwa.</p>
<p>Wymienione przykłady terapeutyczne i rodzinne można by porównać do sytuacji, w której lekarz czy ratownik medyczny wezwany do chorego płacze z bólu lub drży ze strachu razem z pacjentem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Źródła:</p>
<ol>
<li>Ciechomski M. Rozwijanie empatii u dzieci w młodszym wieku. W: Śmiechowska- Petrovska E., Kwiatkowska E. (red). Dzieci z trudnościami poznawczymi i emocjonalnymi w młodszym wieku.       <a href="https://www.researchgate.net/profile/Elzbieta-Kwiatkowska-2/publication/333746714_Dzieci_z_trudnosciami_poznawczymi_ebook_2/links/5d01d45c299bf13a38511647/Dzieci-z-trudnosciami-poznawczymi-ebook-2.pdf#page=67">https://www.researchgate.net/profile/Elzbieta-Kwiatkowska-2/publication/333746714_Dzieci_z_trudnosciami_poznawczymi_ebook_2/links/5d01d45c299bf13a38511647/Dzieci-z-trudnosciami-poznawczymi-ebook-2.pdf#page=67</a>.</li>
<li>https://sjp.pwn.pl/sjp/syntonia;2576899.</li>
<li>https://sjp.pl/syntonia.</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dr Małgorzata Talarczyk</strong> – <strong>specjalista psychologii klinicznej</strong>, <strong>psychoterapeuta</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, <strong>terapeuta systemowy i rodzinny</strong> – Certyfikat nadany przez Saarlandzkie Towarzystwo Terapii Systemowej (SGST) pod patronatem Międzynarodowego Towarzystwa Terapii Systemowej (INST Niemcy –Heidelberg) oraz <strong>konsultant psychologii klinicznej dziecka</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.<br />
<a href="http://www.system-terapia.pl/">www.system-terapia.pl</a></p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/03/20210320_112129-scaled.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-4754" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/03/20210320_112129-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Zobacz też:</p>
<p>https://wydawnictwo-silvarerum.eu/produkt/malgorzata-talarczyk-anorexia-nervosa-w-sieci-pulapek/</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-empatia-i-syntonia-w-psychoterapii-i-zyciu-prywatnym/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Empatia i syntonia w psychoterapii i życiu prywatnym'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-empatia-i-syntonia-w-psychoterapii-i-zyciu-prywatnym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr M. Talarczyk: Dlaczego znajomy, który jest psychoterapeutą, nie może być naszym terapeutą?</title>
		<link>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-znajomy-ktory-jest-psychoterapeuta-nie-moze-byc-naszym-terapeuta/</link>
		<comments>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-znajomy-ktory-jest-psychoterapeuta-nie-moze-byc-naszym-terapeuta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2021 17:32:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[dapro]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[M. Talarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://wydawnictwo-silvarerum.eu/?p=4747</guid>
		<description><![CDATA[<p><b>Dr Małgorzata Talarczyk, nasza Autorka, porus</b>&#8230;</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><b>Dr Małgorzata Talarczyk, nasza Autorka, porusza problem relacji psychoterapeuty z pacjentem oraz znajomymi. A to wcale nie takie proste&#8230; </b></p>
<p>Z życia wzięte – sytuacja sprzed kilku lat. Na spacerze z psem spotkałam znajomą, także z czworonogiem.</p>
<p>Znajoma:<em> pani jest psychologiem, prawda? I psychoterapeutą, tak?</em></p>
<p>Ja:<em> tak</em></p>
<p>Znajoma:<em> to może mi pani poradzi, jak mam postępować z córką, która… </em></p>
<p>Ja:<em> przepraszam, że pani przerwę, ale nie udzielę pani porady, bo nie udzielam porad, a będąc pani znajomą, nie mogę wobec pani być w roli psychologa czy psychoterapeuty.</em></p>
<p>Znajoma: <em>to nie może mi podpowiedzieć, co robić, gdy ona tak się zachowuje?  </em></p>
<p>Ja: <em>nie mogę, ale mogę wskazać miejsce lub terapeutę, do którego mogłaby się pani zgłosić.</em></p>
<p>Znajoma: <em>a pani nie może tego zrobić? </em></p>
<p>Ja: <em>nie, bo poza tym, co już wymieniłam, to nie pracuję na ulicy.</em></p>
<p>Znajoma:<em> a to cwany z pani psycholog.</em></p>
<p>Nie dowiedziałam się, co znajoma miała na myśli, mówiąc: „cwany psycholog” (choć mam kilka hipotez), bo ten asertywny dialog przerwały nasze empatyczne psy, rzucając się do walki. Nie, nie ze sobą, bo lubią się, ale z innym psem, który przechodził obok z podniesionym ogonem. Dodam, że gdy na spacerach spotykamy się ze znajomą, to nadal się sobie kłaniamy.</p>
<p>Być może mogłoby być kuszące „udzielić porady” lub być „miłą panią psycholog” czy „pomocną psychoterapeutką”, ale psychoterapia to nie „czynienie dobra”, lecz praca wykonywana według określonych zasad. Przytaczam ten sytuacyjny, asertywny, mało przyjemny i nieco „sceniczny” przykład, bo wskazuje on na dwa rodzaje oczekiwań, z którymi czasami spotyka się psycholog czy psychoterapeuta. Jedno oczekiwanie dotyczy pomocy (tj. wykonania pracy) psychologicznej/psychoterapeutycznej na rzecz osoby znajomej, a drugie – to czas i miejsce świadczenia usługi. I tak jak z pierwszym oczekiwaniem spotykają się także lekarze, tak z drugim – aby na ulicy, w pociągu, w kawiarni czy w sklepie lekarz np. mierzył puls, osłuchiwał czy zapisał receptę – już nie.</p>
<p>Psychoterapia jest jedną z metod leczenia, a w obszarze poza ochroną zdrowia (służbą zdrowia) pracą nad trudnościami, problemami czy dolegliwościami zgłaszanymi przez pacjenta/klienta, ale fakt, że praca ta związana jest z niesieniem pomocy, statusu pracy nie zmienia.</p>
<p>Nie każda odmowa świadczenia pracy/usługi terapeutycznej, której w danej sytuacji przeprowadzić nie można, przebiega w tak nieprzyjemny sposób jak w przytoczonym dialogu, choć zwykle wywołuje dyskomfort i rozczarowanie oraz niezadowolenie, a czasem smutek lub złość u osoby, która takiej pomocy oczekuje. Pamiętam sytuację sprzed wielu lat, kiedy musiałam odmówić prowadzenia terapii rodzinnej osobie, z którą wówczas pracowałam. Koleżanka i jej rodzina byli w żałobie po śmierci bliskiego członka rodziny. Chcieli skorzystać z terapii rodzinnej, którą w placówce prowadziłam. Ta odmowa nie była łatwa, również dla mnie, i do tej pory ją pamiętam, tym bardziej że sytuacja dla koleżanki i jej bliskich była wyjątkowo traumatyczna. Jedyne, co mogłam wówczas zrobić, to rozmawiać z koleżanką, ale byłaby to koleżeńska rozmowa, a nie psychoterapia, przy czym takie różnicowanie (rozmowy koleżeńskiej od psychoterapii) wymaga od terapeuty sporej autodyscypliny. To, co w takiej sytuacji terapeuta może zrobić, to wskazać poradnię czy gabinet lub polecić innego terapeutę.</p>
<p><strong>Zasady dotyczące relacji psychoterapeuty z pacjentem</strong></p>
<p>Zasady dotyczące relacji psychoterapeuty z pacjentem w trakcie i po zakończeniu terapii regulują kodeksy etyczne towarzystw terapeutycznych. W poszczególnych kodeksach zasady są podobne, choć sformułowane innymi słowami. Przytaczam kilka przykładów:</p>
<p><u>Kodeks Etyczny Psychoterapeuty – Sekcji Naukowej Psychoterapii i Sekcji Naukowej Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego </u>[1].</p>
<p>- Relacje psychoterapeuty z pacjentem</p>
<ul>
<li>Zależność osoby pozostającej w procesie psychoterapii nie może być wykorzystana w żaden sposób, emocjonalnie, materialnie ani poprzez naruszenie wolności i godności osobistej.</li>
<li>Nawiązywanie bliskości erotycznej, a tym bardziej seksualnej z osobami pozostającymi w terapii jest zabronione jako niedopuszczalne przekroczenie relacji psychoterapeuty z osobą pozostającą w terapii.</li>
</ul>
<p><u>Kodeks Etyczny Psychoterapeuty Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego </u>[2].</p>
<ul>
<li>„Psychoterapeuta powinien być stale świadomy własnych potrzeb i swego potencjalnego wpływu na klientów, studentów, osoby szkolące się oraz podwładnych. Nie może wykorzystywać zaufania i zależności tych osób. Powinien unikać takich relacji, które mogłyby zmniejszyć jego zdolność do profesjonalnego osądu oraz przyczynić się do wzrostu ryzyka wykorzystania tych osób. W procesie terapii psychoterapeuta przestrzega reguł stosowanego podejścia i nie angażuje się w inną relację niż terapeutyczna. Nieetyczne jest utrzymywanie relacji seksualnych z klientami, studentami, osobami szkolonymi, a także z uczestnikami badań”.</li>
</ul>
<p><u>Kodeks Etyczny Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej </u>[3]</p>
<ul>
<li>Psychoterapeuta poznawczy bądź też behawioralny nie może wykorzystywać kontaktów z pacjentami dla własnych korzyści. Za nieetyczne uznaje się wszelkie formy emocjonalnego i materialnego wykorzystania faktu pozostawania pacjenta w relacji terapeutycznej z psychoterapeutą oraz wszelkie formy bliskości seksualnej pomiędzy pacjentem a terapeutą.</li>
<li>Psychoterapeuta poznawczy bądź też behawioralny nie może przenosić relacji z pacjentem poza obszar działań psychoterapeutycznych. Z tego też powodu za niewskazane uznaje się pozostawanie w relacji terapeutycznej z osobami znajomymi.</li>
</ul>
<p><u>Kodeks Etyczny Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej </u>[4].</p>
<ul>
<li>„W trakcie leczenia psychoterapeuta psychoanalityczny nie może nawiązywać z pacjentem ani członkiem jego rodziny czy inną bliską pacjentowi osobą kontaktu o charakterze seksualnym w żadnej formie: fizycznej czy werbalnej. To samo dotyczy kandydatów superwizowanych przez superwizora psychanalitycznego”.</li>
<li>„Należy powstrzymać się od wszelkich kontaktów towarzyskich z pacjentem w trakcie leczenia, również po jego zakończeniu należy zachować powściągliwość w tym zakresie”.</li>
</ul>
<p><u>Kodeks etyczny Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej </u>[5].</p>
<ul>
<li>„Psychoterapeuta psychodynamiczny przestrzega zasady, że relacja psychoterapeutyczna wyklucza relacje o charakterze seksualnym z pacjentem. Zasada ta obowiązuje zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu procesu psychoterapii”.</li>
</ul>
<p><strong>Psychoterapeuta przed podjęciem decyzji o prowadzeniu psychoterapii</strong></p>
<p>Powyższe przykłady Kodeksów Etycznych zwracają uwagę na to, co jest przeciwwskazane w relacji z pacjentem/klientem w trakcie procesu psychoterapii i po jego zakończeniu, natomiast nie odnoszą się wprost do sytuacji przed podjęciem przez psychoterapeutę pracy terapeutycznej. Choć wydaje się to jednoznaczne i logiczne, że skoro terapeuta nie powinien przekształcać relacji terapeutycznej w inną, np. towarzyską, uczuciową czy erotyczną, to tym samym nie powinien relacji prywatnej przekształcać w terapeutyczną. Bardzo dobrze pamiętam, że w czasie gdy studiowałam psychologię, a były to lata 80. XX w. na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zwracano studentom uwagę, by nie angażować się profesjonalnie w problemy osób bliskich i znajomych.</p>
<p><strong>Hierarchiczność, symetria, wzajemność relacji</strong></p>
<p>Ludzie nawiązują różne relacje, np. zawodowe, towarzyskie czy prywatne, które mogą cechować hierarchiczność – głównie w relacjach zawodowych, lub symetria i wzajemność – w relacjach towarzyskich, koleżeńskich czy przyjacielskich. Natomiast relacja terapeutyczna nie jest w tradycyjnym rozumieniu hierarchiczna – bo mimo że terapeuta ustala zasady spotkań (ich częstotliwość, czas trwania, odpłatność itp.), poruszane tematy zależą od pacjenta. Relacja terapeutyczna nie jest też symetryczna, bo terapeuta nie zwierza się pacjentowi ze swoich kłopotów, problemów czy dolegliwości. Nie jest to także relacja wzajemna, bo terapeuta nie oczekuje zrozumienia czy pomocy ze strony pacjenta. W relacji terapeutycznej istnieje specyficzna hierarchiczność dotycząca nie tylko settingu (ustalenia zasad i ram), ale też kierunku „świadczenia usług”, bo to terapeuta ma wiedzę i warsztat (sposób pracy), z których korzysta w czasie pracy z pacjentem/klientem.</p>
<p>Specyficzna hierarchiczność, a także brak symetrii i wzajemności są charakterystyczne dla sytuacji związanych z leczeniem, bo lekarz też nie rozmawia z pacjentem o swoim stanie zdrowia czy problemach. Choć lekarz może łączyć rolę profesjonalną ze znajomością prywatną czy przyjaźnią z pacjentem, bo jego praca nie opiera się na tak szczególnej formie oraz zakresie i głębi relacji, jaką jest relacja terapeutyczna. Lekarz może również leczyć swoich bliskich, choć np. lekarze chirurdzy zwykle nie podejmują się zabiegów wobec członków rodziny czy innych osób, z którymi są uczuciowo związani, bo tego typu sytuacje wywołują większe napięcie emocjonalne, co mogłoby być niekorzystne dla precyzyjnej i spokojnej pracy.</p>
<p><strong>Zmiana ról </strong></p>
<p>Wracając do relacji terapeutycznej, to tak jak wspominałam, nie tylko w trakcie i po zakończeniu terapii, jej przekształcanie w relację prywatną jest etycznie niewskazane, tak przeformułowanie relacji prywatnej w terapeutyczną również jest niepożądane. Jak już wskazałam, w każdej znajomości pozaterapeutycznej są elementy symetrii i wzajemności, natomiast relacja terapeutyczna jest pracą, świadczeniem usług profesjonalisty na rzecz pacjenta/klienta. Relacja terapeutyczna zaczyna się od sesji diagnostycznej, zawarcia kontraktu i wyznaczenia celu pracy, co przy świadczeniu przez terapeutę usług terapeutycznych wobec bliskiej czy znajomej osoby wiązałoby się ze zmianą dotychczasowych ról (znajomych, kolegów, przyjaciół) i podjęciem nowych ról – terapeuty i pacjenta. Zmiana tych ról psychospołecznych nie jest łatwa, a czasami jest niemożliwa, natomiast w przypadku ról terapeuty i pacjenta byłaby też zmianą nienaturalną i dyskomfortową dla każdej ze stron.  Gdyby jednak psychoterapeuta podjął decyzję o prowadzeniu psychoterapii z osobą, którą zna prywatnie lub służbowo, to musi liczyć się z tym, że po zakończeniu pracy terapeutycznej powrót do poprzednich „ról” jest praktycznie niemożliwy. Bo po stronie terapeuty trudne byłoby „wymazanie” informacji, jakie uzyskał od pacjenta w trakcie terapii, a po stronie pacjenta trudne byłoby usunięcie doświadczeń z relacji terapeutycznej.</p>
<p><strong>Narracja pacjenta  </strong></p>
<p>Poza zmianą ról terapeuta, znając osobę, z którą wcześniej był w relacji, nie może tak po prostu zresetować swoich wcześniejszych myśli, emocji, wrażeń czy doświadczeń dotyczących tej osoby. Często też zna jej sytuację życiową bezpośrednio od niej lub pośrednio od jej bliskich, z którymi w przeszłości był lub obecnie pozostaje w kontakcie. Czyli mógłby rozpocząć pracę z określonym nastawieniem i wyobrażeniem, co dla procesu psychoterapii jest niekorzystne. Nie odwołuję się tu do popularnego określenia „neutralności”, bo ma ono w psychoterapii zbyt wiele kontekstów i znaczeń, co wymagałoby szerszego opracowania. Odwołam się zatem do narracji, czyli opowieści pacjenta na temat swojego życia i trudności. Terapeuta poznaje te opowieści w procesie terapii, na ich podstawie stawia hipotezy i razem z pacjentem lub rodziną analizuje je lub weryfikuje. W sytuacji gdyby terapeuta znał pacjenta lub był z nim w relacji przed podjęciem terapii, wcześniejsze wrażenia, wyobrażenia czy myśli mogłyby zakłócać odbiór narracji, w oparciu o którą toczy się proces terapeutycznej współpracy.</p>
<p><strong>Znajomość zasad</strong></p>
<p>W czasie mojej długoletniej praktyki terapeutycznej obserwuję wzrost świadomości społecznej dotyczącej zasad relacji terapeuty z pacjentem czy rodziną, w trakcie i po zakończeniu terapii. Z tego, co słyszę od szkolących się terapeutów, czasami jeszcze zdarza się, że niektóre osoby chciałyby, aby pracował z nimi lub ich dzieckiem terapeuta, którego  znają prywatnie. Również w mojej praktyce zdarza mi się słyszeć wypowiedzi rodziców, którzy mówią, że ich syn czy córka „chodzili do znajomego psychologa/ psychoterapeuty”. Ale mówiąc o tym, często rodzicom towarzyszy poczucie, że nie jest to prawidłowe, a w praktyce zwykle okazuje się też nieefektywne.</p>
<p><strong>Odmowa – jej zyski i straty</strong></p>
<p>Terapeuta, odmawiając prowadzenia psychoterapii wobec osoby, którą zna lub miał czy ma relacje w różnych okolicznościach prywatnych czy zawodowych, może stracić sympatię lub wzbudzić antypatię z jej strony. Natomiast zyskuje poczucie profesjonalnej niezależności i swobody (bez wpływu czynników z wcześniejszej relacji), co jest niezbędne w pracy opartej na przymierzu terapeutycznym, stanowiącym jeden z najważniejszych elementów procesu psychoterapii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Źródła</strong></p>
<ol>
<li><a href="http://www.sntr.org.pl/userfiles/file/Kodeks%20etyczny%20pschoterapeuty.pdf">http://www.sntr.org.pl/userfiles/file/Kodeks%20etyczny%20pschoterapeuty.pdf</a></li>
<li><a href="http://www.sekcjapsychoterapii.pl/kodeks-etyczny/">http://www.sekcjapsychoterapii.pl/kodeks-etyczny/</a></li>
<li>https://www.pttpb.pl/dokumenty/kodeks-etyczny/</li>
<li><a href="https://ptpp.pl/dokumenty/kodeks-etyczny/">https://ptpp.pl/dokumenty/kodeks-etyczny/</a></li>
<li><a href="http://ptppd.pl/kodeks-etyki-psychoterapeuty/">http://ptppd.pl/kodeks-etyki-psychoterapeuty/</a></li>
</ol>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Dr Małgorzata Talarczyk</strong> – <strong>specjalista psychologii klinicznej</strong>, <strong>psychoterapeuta</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, <strong>terapeuta systemowy i rodzinny</strong> – Certyfikat nadany przez Saarlandzkie Towarzystwo Terapii Systemowej (SGST) pod patronatem Międzynarodowego Towarzystwa Terapii Systemowej (INST Niemcy –Heidelberg) oraz <strong>konsultant psychologii klinicznej dziecka</strong> – Certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego..<br />
<a href="http://www.system-terapia.pl/">www.system-terapia.pl</a></p>
<p>Fot. Medytacja</p>
<p><a href="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/03/—Pngtree—men-meditation-to-keep-the_5082638.png"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4748" src="https://wydawnictwo-silvarerum.eu/wp-content/uploads/2021/03/—Pngtree—men-meditation-to-keep-the_5082638-150x150.png" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Źródło zdjęcia: &lt;a href=&#8217;https://pngtree.com/so/meditation-clipart&#8217;&gt;meditation clipart png from pngtree.com&lt;/a&gt;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="e-mailit_bottom_toolbox"><div class="e-mailit_toolbox native " data-emailit-url='https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-znajomy-ktory-jest-psychoterapeuta-nie-moze-byc-naszym-terapeuta/' data-emailit-title='Dr M. Talarczyk: Dlaczego znajomy, który jest psychoterapeutą, nie może być naszym terapeutą?'>
<div class="e-mailit_btn_Facebook_Like_and_Share"></div>
<div class="e-mailit_btn_Messenger"></div>
<div class="e-mailit_btn_Twitter"></div>
<div class="e-mailit_btn_EMAILiT"></div></div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.wydawnictwo-silvarerum.pl/aktualnosci/dr-m-talarczyk-dlaczego-znajomy-ktory-jest-psychoterapeuta-nie-moze-byc-naszym-terapeuta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
